powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Zegarki szkieletowe potrafią męczyć wzrok. Parmigiani znalazło na to sposób

Zegarki szkieletowe moim zdaniem często mierzą się z pewnym problemem. Im mocniej producent chce pokazać kunszt mechanizmu, tym łatwiej skończyć z tarczą przypominającą instrukcję obsługi elektrowni. Koła, mostki, śruby, sprężyny, kilka poziomów konstrukcji, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim człowiek próbuje jeszcze znaleźć wskazówki.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Zegarki szkieletowe potrafią męczyć wzrok. Parmigiani znalazło na to sposób

fot. Parmigiani Fleurier

Chcesz czytać więcej treści jak „Zegarki szkieletowe potrafią męczyć wzrok. Parmigiani znalazło na to sposób"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Dlatego przy nowych skeletonach zwykle bardziej interesuje mnie, ile projektant potrafił sobie odpuścić, niż ile elementów udało mu się odsłonić. Parmigiani Fleurier Tonda PF Skeleton Rose Gold Milano Blue bardzo dobrze pokazuje takie podejście. Mechanizm pozostaje całkowicie na widoku, zegarek kosztuje 97 tysięcy franków szwajcarskich, czyli około 444 tysięcy zł, a mimo całej tej technicznej demonstracji wygląda zaskakująco spokojnie.

Milano Blue dobrze temperuje różowe złoto

Parmigiani sięgnęło tutaj po kombinację, która na papierze mogłaby szybko stać się przesadna. Koperta oraz zintegrowana bransoleta wykonane są z 18-karatowego różowego złota, do tego dochodzi charakterystyczny, drobno żłobiony bezel. W środku pojawia się natomiast głęboki odcień Milano Blue obejmujący otwartą konstrukcję mechanizmu.

fot. Parmigiani Fleurier

Chłodny, ciemny granat uspokaja ciepłe złoto, dzięki czemu zegarek nie zamienia się w biżuteryjny fajerwerk. Polerowane, satynowane i piaskowane powierzchnie odbijają światło w różny sposób, więc konstrukcja zmienia się zależnie od kąta patrzenia, ale pozostaje czytelna. Złote indeksy i wskazówki w kształcie delty wyraźnie odcinają się od mechanizmu.

Mam wrażenie, że właśnie tutaj przebiega granica między szkieletem, który chce zaimponować liczbą widocznych części, a zegarkiem zaprojektowanym jako całość. Parmigiani zdecydowanie bliżej do tej drugiej strony.

PF777 powstał z myślą o takiej konstrukcji

Pod tarczą, a właściwie w miejscu, w którym zwykle spodziewalibyśmy się tarczy, pracuje manufakturowy kaliber PF777. Ważny jest jeden szczegół: mechanizm został zaprojektowany od początku z myślą o szkieletyzacji. Nie jest zwykłym kalibrem, z którego później wycięto możliwie dużo materiału.

PF777 składa się ze 192 elementów, ma 29 kamieni i zaledwie 3,9 mm grubości. Pracuje z częstotliwością 4 Hz, czyli 28 800 wahnięć na godzinę, a rezerwa chodu wynosi 60 godzin. Automatyczne nakręcanie wykorzystuje ażurowy rotor wykonany z 22-karatowego różowego złota.

fot. Parmigiani Fleurier

To podejście widać od razu. Mostki układają się w przemyślaną kompozycję, zamiast wyglądać jak konstrukcja po operacji odchudzającej. Pozostawiono też wystarczająco dużo materiału, aby nadgarstek właściciela nie stawał się głównym elementem tarczy. W świecie skeletonów taki umiar wcale nie jest oczywisty.

40 mm i tylko 8,5 mm grubości

Jeszcze ciekawiej robi się po spojrzeniu na proporcje. Koperta ma 40 mm średnicy i jedynie 8,5 mm grubości. Przy skomplikowanej, przestrzennej konstrukcji mechanizmu łatwo byłoby oczekiwać czegoś znacznie masywniejszego.

Tonda PF pozostaje jednak smukła. Do tego dochodzi 100 metrów wodoszczelności, więc pod względem użytkowym nie mamy do czynienia z delikatnym eksponatem przeznaczonym wyłącznie do oglądania za szkłem. Oczywiście trudno mi wyobrazić sobie właściciela zegarka za około 444 tysiące zł, który z entuzjazmem wskakuje w nim do basenu. Technicznie jednak może.

Zintegrowana złota bransoleta dodatkowo sprawia, że Tonda PF wygląda bardziej jak kompletny projekt niż koperta, do której na końcu procesu dobrano pasek. Całość ma sportowe proporcje, ale materiał i wykończenie przesuwają ją bardzo daleko w stronę wysokiego zegarmistrzostwa.

Prawie pół miliona złotych za dwie wskazówki

Funkcjonalnie sytuacja jest niemal komicznie prosta. Zegarek pokazuje godziny i minuty. Nie ma datownika, chronografu, drugiej strefy czasowej ani żadnej komplikacji, którą można byłoby wykorzystać do racjonalizowania ceny przy rodzinnej kolacji.

fot. Parmigiani Fleurier

Parmigiani Fleurier coraz mocniej buduje swoją pozycję wokół dopracowanych proporcji, wykończenia i konstrukcji mechanizmów. Tonda PF stała się przy tym jedną z najbardziej charakterystycznych rodzin w katalogu firmy.

W przypadku tego modelu płaci się przede wszystkim za wykonanie. Ręcznie fazowane krawędzie mostków, zróżnicowane faktury powierzchni, pełna złota bransoleta oraz własny kaliber są dokładnie tym rodzajem detali, które przy tej klasie zegarka zastępują długą tabelę komplikacji.

30 sztuk wystarczy, żeby problem ceny stał się dość teoretyczny

Parmigiani wyprodukuje tylko 30 egzemplarzy Tonda PF Skeleton Rose Gold Milano Blue. Przy takiej liczbie pytanie, czy około 444 tysiące zł to rozsądna cena, zaczyna funkcjonować głównie jako akademicka dyskusja. Ten zegarek trafi do kolekcjonerów, którzy mają już wystarczająco dużo klasycznych modeli i szukają czegoś znacznie rzadszego.

fot. Parmigiani Fleurier

Mnie przekonuje przede wszystkim jego powściągliwość. Złoto, otwarty mechanizm i limit 30 sztuk dają producentowi pełne prawo do przesady. Parmigiani zatrzymało się kilka kroków wcześniej. Dzięki temu nadal można patrzeć na PF777 jak na miniaturową konstrukcję mechaniczną, ale po pięciu sekundach wiadomo również, która jest godzina.

Przy zegarku za niemal pół miliona złotych brzmi to jak dość skromne osiągnięcie. Wśród szkieletów bywa jednak zaskakująco rzadkie.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Zegarki szkieletowe potrafią męczyć wzrok. Parmigiani znalazło na to sposób"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX