Robot w każdym domu? Zeroth Robotics wychodzi z cienia na targach CES 2026

Targi CES od lat serwują nam wizję przyszłości, która czasem wydaje się zbyt odległa, by brać ją na poważnie. Jednak początek 2026 roku przynosi coś, co może realnie zmienić krajobraz naszych salonów i biur. Firma Zeroth Robotics oficjalnie zakończyła etap działania w ukryciu i z rozmachem wkroczyła na rynek amerykański.
...

Zamiast jednego, niszowego urządzenia, zaprezentowali całą armię interaktywnych robotów AI – od uroczych towarzyszy dla dzieci, po zaawansowane maszyny przemysłowe. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że Zeroth nie celuje tylko w hobbystów z zasobnym portfelem; ich ambicją jest stworzenie robotycznego „ekosystemu”, który ma wspierać nas w codziennych obowiązkach, opiece nad starszymi czy nauce.

Zeroth M1 to mały humanoid z wielkimi ambicjami

Główną gwiazdą stoiska w North Hall jest model M1 – flagowy, domowy humanoid, który ma być pierwszym krokiem firmy w stronę masowej adopcji robotyki osobistej. Urządzenie ma około 38 cm wysokości (15 cali), co czyni je niegroźnym i przystępnym wizualnie domownikiem. Choć wygląda nieco jak zabawka, pod obudową kryje się multimodalna percepcja i zaawansowany system bezpieczeństwa.

Czytaj też: Wanda wkracza do akcji. Humanoidy od UniX AI to już nie tylko pokazówka, ale realna pomoc

Do czego właściwie przyda się M1? Producent wskazuje trzy główne grupy odbiorców:

  • Seniorzy — robot ma pomagać w niezależnym życiu, oferując delikatne przypomnienia o lekach, asystę w codziennych czynnościach i monitorowanie bezpieczeństwa.
  • Rodzice – M1 ma pełnić rolę „drugiej pary rąk” przy opiece nad dziećmi, pomagając w utrzymaniu rutyny dnia i wspólnej zabawie.
  • Twórcy i programiści — dzięki otwartemu ekosystemowi aplikacji i możliwości dostosowania zachowań, jest to świetna platforma dla entuzjastów robotyki.

Cena? Tanio nie jest, ale jak na nową kategorię sprzętu, wydaje się „do przełknięcia”. M1 ma kosztować 2899 dolarów w przedsprzedaży, która rusza w pierwszym kwartale 2026 roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsi użytkownicy otrzymają swoje roboty już w kwietniu.

Zeroth Robotics nie zatrzymuje się na jednym modelu

Ich oferta na 2026 rok jest imponująca pod względem różnorodności:

  1. WALL•E — to prawdopodobnie najbardziej medialny projekt – stworzony we współpracy z Disneyem i Pixarem ekspresyjny robot towarzyszący, który ma trafić do szkół, domów, a nawet parków rozrywki.
  2. W1 – autonomiczny asystent na kołach, zaprojektowany do domów i lekkich środowisk komercyjnych (np. małych biur).
  3. A1 – zwinny robot czworonożny (quadruped), przeznaczony dla uniwersytetów i zespołów R&D badających mobilność AI w trudniejszym terenie.
  4. Jupiter — to już „ciężka artyleria” – pełnowymiarowy humanoid zaprojektowany do wykonywania realnych zadań fizycznych, łączący autonomię ze zdalnym sterowaniem.

Wszystkie te maszyny łączy to, co firma nazywa „Technologicznym DNA”. To zunifikowany stos oprogramowania i hardware’u, który obejmuje zaawansowaną kontrolę ruchu, spersonalizowane modele interakcji oraz autorskie siłowniki. Dzięki temu ruchy robotów mają być bardziej naturalne, a ich konstrukcja bardziej kompaktowa przy zachowaniu wysokiej wydajności.

Czytaj też: Latające taksówki i roboty w salonie. Brett Adcock zapowiada technologiczny przełom

Wejście Zeroth Robotics na rynek to sygnał, że rok 2026 może być rokiem „demokratyzacji” robotyki AI. Oczywiście, kwota blisko 3000 dolarów za model M1 to wciąż sporo, ale patrząc na tempo rozwoju i zaprezentowaną linię produktów, widać, że firma myśli długofalowo. Jeśli M1 sprawdzi się w domach seniorów i rodzin z dziećmi, możemy być świadkami narodzin nowej kategorii elektroniki użytkowej, która za kilka lat będzie tak oczywista jak odkurzacz automatyczny. Cała gama robotów Zeroth ma być dostępna w USA jeszcze w tym roku, ale szczerze wątpię, by firma zdecydowała się na globalną dystrybucję.