powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Zieleń, złoto i znajomy Navitimer. Breitling trafił w moją zegarkową słabość

W zegarkach niewielka zmiana koloru potrafi uruchomić znacznie większe emocje niż długa lista poprawek mechanizmu. Wystarczy inna tarcza, żeby znajomy model nagle wyglądał jak bardzo rozsądny powód do kolejnego zakupu. Nowe Navitimery przygotowane przez Breitlinga dla Watches of Switzerland korzystają właśnie z tej słabości. Stal, żółte złoto i dwa odcienie zieleni tworzą zestaw, któremu trudno odmówić uroku.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·5 minut·
Breitling Navitimer B01 Chronograph 43 z zieloną tarczą
Chcesz czytać więcej treści jak „Zieleń, złoto i znajomy Navitimer. Breitling trafił w moją zegarkową słabość"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Szczególnie przekonuje mnie to, że marka wykorzystała tę samą paletę do dwóch wyraźnie różnych zegarków. Navitimer B01 Chronograph 43 zachowuje rozbudowaną tarczę lotniczego chronografu. Navitimer 32 jest znacznie spokojniejszy, z miętowym tłem i diamentowymi indeksami. Wspólne materiały łączą je wizualnie, ale na nadgarstku mają pełnić inne role.

Ciemna zieleń dobrze znosi towarzystwo złota

Większy model ma kopertę o średnicy 43 mm, wykonaną ze stali i 18-karatowego żółtego złota. Dwukolorowa bransoleta podtrzymuje ten podział, a ciemnozielona tarcza dodaje całości głębi. Na jej tle widać złociste detale, trzy liczniki chronografu i czerwony akcent centralnej wskazówki stopera. Datownik znalazł się w dolnej małej tarczy.

To nadal Navitimer z charakterystycznym suwakiem logarytmicznym, a więc zegarek, na którym dzieje się sporo. Zieleń porządkuje odbiór tej złożonej kompozycji, bo daje jej wspólne tło. Złoto przy takim kolorze wydaje mi się cieplejsze i mniej ostentacyjne niż w zestawieniu z bardzo jasną tarczą. Oczywiście pozostaje widoczne. Za tę widoczność klient w dużej mierze płaci.

Rozumiem też przyjemność noszenia technicznego zegarka w bardziej eleganckiej wersji. Nawet jeżeli większość właścicieli nigdy nie wykorzysta lotniczych obliczeń, skale i liczniki budują charakter modelu. Ważne, że za dekoracją nadal stoi pełnoprawny chronograf.

Dwukolorowa bransoleta ma również wpływ na to, jak zegarek łączy się z innymi dodatkami. Stal wnosi chłodniejszą powierzchnię, złote elementy podchwytują cieplejszy odcień pierścienia i wskazań. Nie trzeba więc podporządkowywać całego ubioru jednemu metalowi. Właśnie przy tej wersji taka swoboda wydaje mi się zaletą. Sama tarcza jest już dość rozbudowana, a bransoleta pozwala włączyć ją do zwykłego zestawu bez szukania identycznego odcienia wszystkiego dookoła. Dużo zależy od ilości połysku widocznej podczas ruchu ręki, której statyczne zdjęcie nie oddaje w całości.

Ciekawi mnie też, jak długo podobna kolorystyka zachowuje atrakcyjność po pierwszym sezonie. Ciemna zieleń ma tu dobry punkt wyjścia, bo z pewnej odległości może wyglądać spokojniej, a swój odcień mocniej pokazywać w świetle. Mięta jest znacznie bardziej widoczna od razu. Te dwie tarcze kierują więc uwagę w inne miejsca, mimo wspólnego zestawienia metali. Przy wyborze na wiele lat chętnie wróciłabym do obu po pierwszej przymiarce. Czasem właśnie drugie spojrzenie najlepiej oddziela zachwyt nowością od trwałej sympatii do konkretnego koloru.

Breitling Navitimer B01 Chronograph 43 na nadgarstku

Lotniczy rodowód wciąż organizuje wygląd większego modelu

Navitimer wywodzi się z 1952 roku i zegarka opracowanego z myślą o pilotach. Okrągły suwak pozwalał wykonywać obliczenia przydatne podczas lotu. Dziś większość codziennych zastosowań zegarka wygląda inaczej, ale ta gęsta kompozycja nadal ma czytelne pochodzenie. Właśnie dlatego rozbudowana tarcza tak dobrze broni się również wtedy, gdy właściciel korzysta przede wszystkim ze wskazania godziny i daty.

Mam słabość do przedmiotów, których wygląd można wytłumaczyć dawnym zadaniem. Jednocześnie nie oczekiwałabym od każdego nabywcy lotniczej pasji ani znajomości wszystkich skal. Wystarczy, że podoba mu się ta konkretna konstrukcja. Zieleń i żółte złoto zmieniają jej odbiór na bardziej elegancki, pozostawiając charakterystyczny układ. To udana przestrzeń do eksperymentowania, bo zegarek nadal łatwo rozpoznać z pewnej odległości.

B01 daje coś więcej niż ładną tarczę

W środku pracuje automatyczny Breitling Manufacture Caliber 01 z certyfikatem chronometru COSC i rezerwą chodu wynoszącą około 70 godzin. Mechanizm można oglądać przez przeszklony dekiel. Chronograf mierzy odcinki czasu z dokładnością wskazania do 1/4 sekundy, a dodatkowe liczniki obejmują 30 minut i 12 godzin.

Rezerwa chodu ma tu bardzo praktyczny sens. Odłożony na weekend zegarek może nadal pracować, kiedy w poniedziałek znów po niego sięgniemy. Mniej imponująco wygląda wodoodporność na poziomie 30 m. Przy takim zakupie od razu oddzieliłabym sportowe skojarzenia od rzeczywistej odporności na kontakt z wodą. To parametr, który warto potraktować poważniej niż zdjęcia zegarka w efektownej scenerii.

Mniejszy Navitimer ma własny sens

Wersja 32 mm korzysta z jaśniejszej, miętowej tarczy i diamentowych znaczników godzin. Odpadają liczniki stopera oraz suwak, dzięki czemu mała powierzchnia pozostaje czytelniejsza. Stalowo-złota koperta i bransoleta nadają jej biżuteryjny charakter, ale kolor zachowuje świeżość, której czasem brakuje bardzo zachowawczym damskim zegarkom.

Za odmierzanie czasu odpowiada kaliber Breitling 77 SuperQuartz, czyli kwarcowy mechanizm z kompensacją temperatury. To istotna różnica względem automatycznego B01. Sama nie traktowałabym kwarcu jako wady: przy zegarku wybieranym do różnych stylizacji wygoda ponownego założenia bez nakręcania ma swoją wartość. Chciałabym tylko, żeby decyzja wynikała ze świadomego wyboru.

Bliższy jest mi właśnie pomysł mniejszego modelu, choć diamentowe indeksy zostawiłabym do osobistej oceny. Jasna zieleń i żółte złoto już zapewniają mu sporo charakteru. Dodatkowy połysk będzie dla jednej osoby atutem, a dla innej elementem, z którego chętnie by zrezygnowała.

Miętowa tarcza Breitling Navitimer 32

Przy takich dwóch wersjach uważałabym również na prosty podział na zegarek męski i damski. Średnica, obecność chronografu i rodzaj mechanizmu opisują faktyczne różnice znacznie lepiej. Kobieta zainteresowana rozbudowanym B01 może przecież wybrać większą kopertę. Z kolei ktoś szukający małego, łatwego w obsłudze zegarka może docenić wariant kwarcowy. Wolałabym, żeby o wyborze decydowały te cechy, a dopiero później etykieta w sklepie.

Przy luksusowym zakupie liczy się również zwykły sposób używania

Gdybym miała wybrać między tymi modelami, pomyślałabym o tym, jak często zegarek będzie zmieniał miejsce z innymi. Automatyczny mechanizm daje przyjemność obcowania z konstrukcją, ale po dłuższej przerwie wymaga ponownego uruchomienia i ustawienia. Kwarcowy model można odłożyć na jakiś czas i wrócić do niego znacznie swobodniej, dopóki bateria zapewnia zasilanie. To różnica odczuwalna w codziennym użytkowaniu, nawet jeśli rzadziej pojawia się na zdjęciach premierowych.

Sporo zależy też od efektu na nadgarstku. Dwukolorowa bransoleta jest ważną częścią całego projektu i warto zobaczyć, jak układa się przy dłoni. Samą tarczę łatwo pokochać na dużym zbliżeniu. Dopiero podczas przymiarki wychodzi, czy odpowiada nam jej skala, ilość połysku i sposób, w jaki złote elementy łączą się z resztą ubioru. Przy tak wyrazistym połączeniu materiałów dałabym sobie na tę ocenę trochę czasu.

Breitling Navitimer 32 na nadgarstku

Za wspólną paletą stoją dwie różne ceny

Brytyjska cena Navitimera B01 Chronograph 43 wynosi 12 200 funtów, czyli około 64 100 zł. Navitimer 32 kosztuje 7100 funtów, czyli około 37 300 zł. Obie edycje przygotowano dla sieci należących do Watches of Switzerland Group, w tym Watches of Switzerland, Goldsmiths i Mappin & Webb.

Przy takich kwotach sam kolor oczywiście nie wystarczy jako uzasadnienie zakupu. Potrafię jednak zrozumieć, dlaczego właśnie te wersje zwrócą uwagę osoby, którą zwykły Navitimer dotąd nie poruszał. Ciemna zieleń podkreśla techniczny charakter większego zegarka, a mięta dobrze wykorzystuje mniejszą kopertę. Sama zaczęłabym przymiarki od 32 mm.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Zieleń, złoto i znajomy Navitimer. Breitling trafił w moją zegarkową słabość"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX