Bracken Trail ważą 2060 gramów za komplet, więc nikt nie będzie opowiadał przy nich o obsesyjnym odchudzaniu roweru. Tutaj większą wartość ma odporność na traktowanie, po którym subtelne komponenty zaczynają domagać się wizyty w serwisie.
Trail trailowi nierówny
Określenie trail stało się w kolarstwie górskim bardzo pojemne. Dla jednej osoby oznacza przyjemną rundę po płynnym singletracku, dla innej serię stromych sekcji, kamieni, korzeni, skoków i zakrętów przejeżdżanych z ambicją zdecydowanie większą niż instynkt samozachowawczy.

Bracken Trail celują właśnie w ten drugi sposób jazdy. Mam wrażenie, że podobnych produktów będzie przybywać, bo współczesne rowery trailowe same zachęcają do coraz odważniejszej jazdy. Skok zawieszenia rośnie, geometria pozwala zjeżdżać szybciej, opony oferują więcej przyczepności, a granica między zwykłym trailem i enduro staje się coraz bardziej umowna. W pewnym momencie słabszym ogniwem zostają koła.
Boyd sięgnął więc po rozwiązania kojarzące się z cięższymi odmianami MTB. Sercem zestawu są piasty Sixtus Gravity, opracowane wcześniej z myślą o enduro i downhillu. Mechanizm wykorzystuje pierścień ze 102 zębami oraz sześć zapadek pracujących fazowo. Efektem jest kąt zazębienia wynoszący zaledwie 0,5 stopnia. W praktyce oznacza to bardzo szybką reakcję napędu po naciśnięciu na pedały – przydatną zwłaszcza podczas technicznej jazdy, kiedy pomiędzy przeszkodami mamy czasem miejsce zaledwie na krótki obrót korbą.
Aluminium wraca tam, gdzie dostaje się po kościach
Obręcze wykonano z poddanego obróbce cieplnej aluminium 6061. Szczególną uwagę zwraca konstrukcja krawędzi z odwróconym hakiem, która ma zwiększać odporność na mocne uderzenia. Boyd najwyraźniej zakłada, że nie każde lądowanie właściciela tych kół trafi do podręcznika techniki jazdy.

W segmencie premium bardzo łatwo zapatrzyć się w karbon, sztywność i gramy, podczas gdy użytkownik agresywnie jeżdżącego MTB potrzebuje czasem przede wszystkim części, która przeżyje jego kolejne pomysły. Aluminium ma w takim zastosowaniu sporo sensu. Zwłaszcza gdy rower regularnie spotyka się z kamieniami, a liczenie każdego grama przestaje być priorytetem.
Zmiany objęły również szprychy. Ich łokcie zostały dodatkowo wzmocnione, a deklarowana wytrzymałość na rozciąganie wzrosła o 30%. Zestaw waży wspomniane 2060 gramów. To sporo na tle lekkich kół XC, ale porównywanie ich wyłącznie przez masę byłoby trochę jak ocenianie terenówki na podstawie czasu przejazdu po autostradzie. Powód zastosowania mocniejszych komponentów pojawia się dopiero wtedy, kiedy zaczyna się naprawdę trudny odcinek.
Piasty reagują niemal natychmiast
Sixtus Gravity mają jeszcze kilka cech pokazujących, gdzie Boyd ustawił priorytety. Piasty dostępne są w standardzie Boost, wykorzystują mocowanie tarcz hamulcowych na sześć śrub, a przednia konstrukcja pozwala dzięki wymiennym końcówkom przejść między osiami 15 i 20 mm.

Nie każdemu taki zestaw będzie więc pasował i właściwie bardzo dobrze. Uniwersalność za wszelką cenę często kończy się produktem poprawnym w wielu sytuacjach, ale świetnym w żadnej. Tutaj grupa odbiorców jest łatwa do wskazania: ktoś jeździ mocniej niż sugerowałaby etykietka trail, regularnie wykorzystuje możliwości nowoczesnego fulla i ma już dość zastanawiania się po każdym twardszym lądowaniu, czy obręcz nadal przypomina okrąg.
Dla spokojnego turysty górskiego Bracken Trail będą prawdopodobnie przesadą. Dla osoby budującej lekki rower także trudno znaleźć argument za ponad dwukilogramowym kompletem. Ale właśnie w tym tkwi ich charakter – masa została zaakceptowana jako koszt odporności.
Cena też sugeruje poważne zamiary
Komplet Bracken Trail kosztuje w Europie 820 euro, czyli około 3 535 zł. Cena na rynku amerykańskim wynosi 800 dolarów, czyli około 2 960 zł. Koła są już dostępne.

Nie jest to mały wydatek, szczególnie że za podobne pieniądze można zacząć rozglądać się za karbonowymi zestawami. Tyle że karbon nie powinien automatycznie oznaczać lepszego wyboru. W rowerze, który ma regularnie dostawać po obręczach, sposób wykonania, możliwość serwisowania i odporność mogą mieć większe znaczenie niż materiał brzmiący bardziej prestiżowo.
Bracken Trail przypominają też o czymś, co w MTB łatwo przeoczyć podczas przeglądania katalogów. Lekki rower przyjemnie podnosi się jedną ręką w garażu, ale na trasie znacznie bardziej docenia się sprzęt, któremu można zaufać po źle wybranej linii. Jeżeli przy okazji właściciel nauczy się lepiej lądować, tym lepiej. Jeśli nie – Boyd najwyraźniej brał pod uwagę również taki scenariusz.
