Formula pokazała wersję Cura 4 Kashima, czyli czterotłoczkowe hamulce z charakterystycznym złotym wykończeniem Kashima Coat. Pokrycie trafiło zarówno na zacisk, jak i korpus pompy, a wewnątrz zastosowano je także na tłoku cylindra głównego, gdzie ma zmniejszać tarcie i dawać płynniejszą pracę klamki. Brzmi jak detal dla ludzi, którzy wyczują różnicę w milimetrze ruchu palca, ale przy mocnych hamulcach enduro i downhill właśnie takie drobiazgi potrafią decydować o wrażeniu z jazdy.
Kashima, czyli rowerowa biżuteria z technicznym alibi
Kashima Coat kojarzy się przede wszystkim z goleniami zawieszenia Foxa. Ten złotawy połysk dla wielu osób stał się niemal skrótem myślowym: drogi sprzęt, dobra praca, rower złożony bez przypadkowych części. Trochę śmieszy mnie ta nasza rowerowa podatność na kolor anodowania i powłoki, bo wystarczy jeden złoty element, a nagle człowiek zaczyna zauważać, że mostek już nie pasuje, śruby mogłyby być inne, a zaciski wyglądają zbyt zwyczajnie.
Formula bardzo dobrze weszła w ten mechanizm. Cura 4 Kashima pasują wizualnie do rowerów z widelcami Foxa w złotym wykończeniu, ale firma nie zostawia tego wyłącznie na poziomie koloru. Powłoka jest aplikowana przez japońską firmę Miyaki, a w przypadku tłoka w pompie ma poprawiać gładkość pracy układu. W praktyce oznacza to obietnicę bardziej lekkiego i powtarzalnego ruchu klamki, czyli czegoś, czego na zdjęciu nie widać, ale co w technicznej jeździe może być bardziej przekonujące niż samo złoto na zacisku.

Pod spodem zostaje Cura 4
Technicznie bazą pozostaje dobrze znana Cura 4. To hamulce z czterema tłoczkami o średnicy 18 mm, przeznaczone raczej do ostrej jazdy niż spokojnego toczenia się po leśnej ścieżce. Formula podaje wagę 400 g dla zestawu z przewodem 85 cm, tarczą 160 mm i osprzętem montażowym. W komplecie są zamontowane klocki spiekane, a organiczne trafiają do pudełka jako alternatywa. Jest też beznarzędziowa regulacja zasięgu klamki i system Feeling Control System, który pozwala dopasować charakter pracy dźwigni.
Lubię w takich produktach moment, w którym luksusowy detal musi spotkać się z bardzo zwyczajnym pytaniem: czy to faktycznie coś zmienia na trasie? W przypadku hamulców odpowiedź nie sprowadza się do koloru. Moc, modulacja i powtarzalność są ważniejsze niż to, czy zacisk pasuje do widelca. Jednocześnie trudno udawać, że wygląd nie ma znaczenia. W rowerach za kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych ludzie naprawdę zwracają uwagę na spójność części. Czasem z rozsądku, czasem z próżności, najczęściej z mieszanki obu tych rzeczy.

Cena szybko sprowadza zachwyt na ziemię
Cura 4 Kashima kosztują 310 euro za jeden hamulec, czyli około 1320 zł. Mówimy o cenie za sztukę, bez adapterów i tarcz. Komplet na przód i tył robi się więc poważnym wydatkiem jeszcze przed doliczeniem reszty elementów. Do tego Formula pokazała dwuczęściowe tarcze Japanese Gold w rozmiarach 160, 180 i 203 mm. Kosztują odpowiednio 70 euro, 76 euro i 86 euro, czyli około 300 zł, 325 zł i 370 zł za sztukę.

Nie mam problemu z drogimi częściami, o ile wiadomo, za co się płaci. Tu część ceny idzie za wykończenie, część za technikę, część za markę i pewnie niemała część za samą przyjemność posiadania czegoś rzadziej spotykanego. Dla kogoś, kto jeździ agresywnie w górach, hamulec jest jednym z tych komponentów, na których oszczędzanie bywa pozorne. Dla kogoś, kto przede wszystkim chce dopasować kolor zacisku do widelca, będzie to już bardziej luksusowa zachcianka. I w porządku, pod warunkiem że nie udajemy, że każdy złoty element automatycznie skraca drogę hamowania.
Jest też ukłon w stronę e-MTB
Przy okazji pojawił się jeszcze jeden element, mniej efektowny wizualnie, ale praktyczny. Formula zapowiedziała tarczę kompatybilną z systemem DJI Avinox stosowanym w nowych e-MTB. Ma ona zintegrowany pierścień czujnika prędkości, średnicę 200 mm, grubość 2,3 mm i mocowanie 6-śrubowe. Cena wynosi 80 euro, czyli około 340 zł, a dostępność zaplanowano na wrzesień.

Elektryczne rowery górskie są coraz bardziej dopracowane, ale często właśnie drobne integracje decydują o tym, czy całość wygląda schludnie i działa bez irytujących kompromisów. Tarcza ze zintegrowanym pierścieniem czujnika nie brzmi jak coś, o czym opowiada się znajomym przy kawie, ale mechanik i użytkownik docenią ją szybciej niż kolejny efektowny lakier.
Rower coraz częściej buduje się także oczami
Formula Cura 4 Kashima pokazują, jak daleko zaszła personalizacja rowerów. Kiedyś dopasowywało się siodełko, opony i przełożenia. Dziś dopasowuje się nawet odcień hamulców do goleni widelca, a producenci świetnie wiedzą, że estetyka może być równie mocnym argumentem jak tabela parametrów. Łatwo zgubić proporcje i zacząć traktować rower jak wystawę drogich detali. Z drugiej strony, jeśli sprzęt ma cieszyć za każdym razem, gdy opieramy go o ścianę przed jazdą, wygląd też jest częścią doświadczenia.
Nowe hamulce Formuli nie są propozycją dla każdego. Są drogie, efektowne i wyraźnie skierowane do osób, które składają rower świadomie, często bardzo precyzyjnie i z dużą dbałością o każdy element. Ale trudno mi je wyśmiać. W najlepszym wydaniu taki produkt łączy techniczny sens z odrobiną rowerowej próżności. A jeśli hamulec ma działać dobrze, pracować płynnie i przy okazji wyglądać jak brakujący element do złotego widelca, to przynajmniej wiemy, za jaką przyjemność płacimy.
