Wśród wydobytych artefaktów uczestnicy tych poszukiwań wymieniają złote monety, bogato zdobione klamry wysadzane rubinami, szmaragdami i perłami, a nawet złoty sygnet z wizerunkiem cesarza. Łączna masa odnalezionego złota przekracza 600 gramów, co czyni znalezisko największym tego typu odkryciem na wraku statku w całym basenie Morza Śródziemnego.
Czytaj też: Wielkie odkrycie w Uzbekistanie. Archeolodzy natrafili na pozostałości pradawnego pałacu
Wrak spoczywa u południowych wybrzeży Chorwacji w pobliżu wyspy Mljet, jednak dopiero teraz archeolodzy przedstawili pełne wyniki wieloletnich badań. Za prace odpowiada zespół z Chorwackiego Instytutu Konserwatorskiego, którego nurkowie przez kolejne sezony wydobywali kolejne elementy wyposażenia statku i starannie dokumentowali miejsce katastrofy. Analiza znalezisk pozwala sądzić, że jednostka zatonęła w VII lub na początku VIII wieku, w burzliwym okresie historii Cesarstwa Bizantyjskiego.
Największe zainteresowanie badaczy wzbudził złoty sygnet przedstawiający bizantyjskiego cesarza. Zdaniem kierownika badań, Pavle Dugonjicia, taki przedmiot nie mógł należeć do zwykłego kupca. Podobne znaczenie mają również odnalezione złote monety pochodzące z czasów dynastii Herakliuszy, która panowała w latach 610-711, a także niezwykle kosztowne ozdoby pasa wykonane ze złota i wysadzane kamieniami szlachetnymi. Wszystko wskazuje na to, że na pokładzie znajdowała się osoba o bardzo wysokiej pozycji społecznej, podróżująca wraz ze swoim orszakiem.

Badacze zauważyli coś bardzo istotnego: wrak nie przypomina typowego statku handlowego. Oprócz cennych przedmiotów uczestnicy badań natknęli się też na amfory, kamienie młyńskie, naczynia ceramiczne, przybory rybackie czy elementy gier planszowych. Zachowane fragmenty konstrukcji pozwoliły oszacować, iż statek miał około 18 metrów długości i mógł przewozić nawet 60 ton ładunku. Co ciekawe, liczba odnalezionych amfor była znacznie mniejsza, niż spodziewaliby się archeolodzy w przypadku jednostki tej wielkości. Jaki z tego wniosek? Najwyraźniej głównym celem rejsu nie był transport masowych towarów, lecz przewóz osób i szczególnie cennego ładunku.
Zdaniem uczonych statek prawdopodobnie wyruszył z Konstantynopola i płynął w kierunku Rawenny, jednego z najważniejszych bizantyjskich ośrodków we Włoszech. Katastrofa nastąpiła w czasie, gdy Cesarstwo Bizantyjskie przeżywało głęboki kryzys polityczny i militarne starcia z Arabami, a jego wpływy na Morzu Śródziemnym stopniowo słabły. Odkryty wrak stanowi więc wyjątkową kapsułę czasu, która pozwala prześledzić funkcjonowanie elit oraz sieci komunikacyjnych w jednym z najbardziej burzliwych okresów historii późnego antyku.
Czytaj też: Średniowieczne groby skrywają genetyczny sekret. Badania DNA podważyły przekonania na temat dwójki zmarłych
Tak bogato wyposażone wraki z tego okresu należą do niezwykłej rzadkości, a odnalezione przedmioty pozwalają badać zarówno sztukę jubilerską Bizancjum, jak i organizację podróży wysokich urzędników czy przedstawicieli cesarskiego dworu. W związku z tym możemy mówić o jednym z najważniejszych odkryć w dziedzinie archeologii podwodnej dotyczących przełomu późnego Cesarstwa Rzymskiego i wczesnego średniowiecza. Zebrane informacje pozwalają lepiej zrozumieć funkcjonowanie śródziemnomorskich szlaków handlowych oraz proces stopniowego rozpadu bizantyjskiej dominacji w regionie.
