Przynajmniej w trzech przypadkach olbrzymi rozsiew wirusa to wynik złych standardów higieny panujących w ubojniach czy masarniach, twierdzi ”The Guardian”. Najwięksi producenci mięsa są blisko związani ze skrajnie prawicowym prezydentem Jairem Bolsonaro. Człowiekiem, który sam został zarażony koronawirusem, patogenem który nazywał ”niewielką grypą”.

Branża mięsna, w tym drobiowa, to olbrzymia część gospodarki Brazylii. Przy PKB liczonym w realach wynoszącym w 2018 roku 6,83 bln, samo tylko przetwórstwo mięsa wołowego wyniosło blisko 600 mld, czyli ponad 8 proc.

Choć zdrowy rozsądek i służby sanitarne sugerowały co innego, największe zakłady produkcji mięsa pozostały otwarte pomimo pandemii a zatrudnieni w nich pracowali w chłodniach ramię przy ramieniu. Idealne warunki do roznoszenia się wirusa.

Jak zwraca uwagę ”The Guardian”, nie jest to problem unikalny dla Brazylii. Zakłady mięsne stawały się epicentrami pandemii także w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Irlandii czy Niemczech.

Według prokurator Priscilli Schvarcz, sprawdzającej z ramienia ministerstwa pracy przestrzeganie prawa pracy, problem szczególnie mocno dotyczy stanu Rio Grande do Sul na południu kraju, gdzie odnotowano dużą liczbę zainfekowanych pracowników. W 32 zakładach mięsnych zachorowało blisko 5 tys. osób.

Badania epidemiologiczne na zlecenie ministerstwa pracy pokazały, że przypadki COVID-19 w centralnej i południowej Brazylii skupione są przede wszystkim w miastach, w których zlokalizowane są zakłady przetwórstwa mięsnego lub/i mieszkają zatrudnieni tam ludzie.

Widząc jak pandemia objęła pracowników sektora mięsnego, import mięsa z Brazylii (z zakładów dwóch największych producentów, firm BRF i JBS) zawiesił na początku lipca największy partner handlowy tego kraju, czyli Chiny. Brazylijskie ministerstwo rolnictwa samo też zawiesiło wszelki eksport towarów z zakładu firmy JBS w stanie Rio Grande do Sul.

Jako skrajny przypadek problemu koronawirusa w przetwórstwie mięsnym wskazuje się na ubojnię JBS w Dourados, w stanie Mato Grosso do Sul. Przebadano ponad 4000 pracowników i 1600 z nich było zainfekowanych. Wszyscy chorzy zostali zawieszeni (otrzymując dalej wynagrodzenie), ale zakładu nie zamknięto. W połowie lipca w Dourados było już blisko 3,5 tys. zarażonych ludzi.

W tym konkretnym przypadku sporą część zarażonych stanowi ludność autochtoniczna. Wielu indian z miejscowego rezerwatu pracowało w firmie JBS. Zarażeni wrócili do domów i tam zaczęli zarażać swoich bliskich. Problemem okazał się brak dostępnej opieki medycznej w dość ubogim regionie kraju. Na szczęście, jak zauważa ministerstwo pracy, JBS zakontraktowało do pomocy nad chorymi w rezerwacie pielęgniarki i techników medycznych.

Koncern został jednak oskarżony o nieprzestrzeganie zasad izolacji, obowiązku narzucanego na pracowników szczególnie w branży mięsnej. Skandal w zakładzie firmy JBS w Amazonii, w mieście São Miguel do Guaporé, dotyczył wyrzucenia z pracy dwóch zainfekowanych pracowników których , pomimo skarg do przełożonych na pogarszający się stan zdrowia, stale ignorowano.

Nagrali oni potajemnie rozmowę ze swoim brygadzistą i przekazali do mediów które skwapliwie opisały sprawę. – Czułem się chory, nie dawałem już rady. On nie reagował. Bardziej zależało mu na krowach niż ludziach – cytowano pracownika JBS, Leandro da Conceição.

Zarówno on jak i jego kolega samodzielnie zapłacili za testy na COVID-19 i po przedstawieniu wyników odesłano ich do domów. Gdy pojawiły się ich wypowiedzi w gazetach, zostali zwolnieni dyscyplinarnie. Potem w sprawę włączyła się prokuratura i zakład w São Miguel do Guaporé czasowo zamknięto.

- Zorientowaliśmy się, że firma nie wprowadziła zasad izolacji. Widzieliśmy, że pracowali tam nawet ludzie z widocznymi symptomami. To przyczyniło się do rozniesienia choroby – stwierdziła prokurator Helena Romero.

Gdy podobne restrykcje zaczęto stosować wobec drugiego dużego koncernu branży mięsnej, BRF (w tym przypadku centra rozsiewu koronawirusa także zlokalizowane były w miastach obsługujących zakłady tej firmy, np. w Lajeado) zdecydował się przetestować wszystkie 31 tysięcy zatrudnionych. Wprowadzono też ograniczenia w liczbie osób dowożonych do pracy firmowymi autobusami. Zawieszono też czasowo pracowników z grup ryzyka COVID-19.

JBS, największa firma przetwórstwa mięsnego na świecie, zgodnie z wyrokami sądu czasowo zamknęła trzy swoje zakłady w Rio Grande do Sul. Nakazano też przetestowanie wszystkich zatrudnionych w czwartym zakładzie. Wszystkie cztery zostały już ponownie otwarte.  

Koncern nie skomentował w mediach panującej tam sytuacji epidemiologicznej, podkreślając jedynie, że “bezpieczeństwo pracowników ma dla JBS kluczowe znaczenie” a w zakładach wprowadzono restrykcyjne zasady bezpieczeństwa i higieny pracy, ”w zgodzie z nakazami władz”.