Amerykańscy śledczy federalni poinformowali o odnalezieniu we wraku samolotu Steve'a Fossetta ludzkich szczątków. Prawdopodobnie jest to ciało podróżnika i odkrywcy, który zaginął 3 września 2007 roku. Ustali to analiza DNA. Szczątki zostały znalezione na obszarze pokrytym przez pozostałości rozbitego samolotu w górach Sierra Nevada niedaleko miejscowości Mammoth Lakes.

- Odnaleźliśmy szczątki człowieka, ale jest ich bardzo niewiele - powiedział Mark Rosenker z amerykańskiego urzędu do spraw bezpieczeństwa transportu (National Transportation Safety Board - NTSB). Rosenker nie chciał uściślić, co dokładnie znaleziono. Jednak w nieoficjalnych komentarzach uczestnicy akcji poszukiwawczej podkreślali, że nie należy się dziwić, że tak niewiele zostało po roku w dzikich górach. Szeryf hrabstwa Madera John Anderson twierdzi wręcz: - Jest tu tyle kojotów, że nie zdziwiłbym się, gdyby nie udało się nic znaleźć już po kilku dniach. Śledczy, którzy byli na miejscu stwierdzili także, że samolot, którym leciał Fossett uderzył prosto w zbocze. - Było to bardzo mocne zderzenie, w któym pilot musiał natychmiast zginąć - stwierdził Jeff Page, koordynator ratownictwa w Lyon County w Nevadzie, który brał udział w oględzinach samolotu.

Na miejscu była już ekipa z NTSB. Śledczy chcieli ustalić przyczynę katastrofy. Jednak nie będzie to łatwe, samolot rozpadł się na małe kawałki, a silnik leżał osobno około sto metrów od reszty maszyny. - Zrozumienie tego, jak doszło do tej katastrofy zajmie tygodnie, a może nawet miesiące - twierdzi Rosenker. Szczątki samolotu Fossetta zostały dostrzeżone z powietrza w środę 1 października po tym, jak turysta poinformował o znalezieniu części jego ubrania i dokumentów. Poszukiwania zaginionego przed rokiem Fossetta objęły ogromny obszar 20 tysięcy mil kwadratowych, kosztowały miliony dolarów, a w ich trakcie użyto zupełnie nowych środków, jak na przykład analiza zdjęć satelitarnych na wielką skalę. Oficjalna akcja poszukiwawcza została przerwana już po mieisącu od zaginięcia, a sąd uznał podróżnika za zmarłego w lutym tego roku, ale ani jego przyjaciele, ani sympatycy i entuzjaści jego wyczynów nie tracili nadziei. h.k.