Tyle hipotezy. Póki co na Europie nie było jeszcze żadnej misji – wszystko, co wiemy, pochodzi z obserwacji poczynionych przez sondy przelatujące w pobliżu księżyca. Więcej dowiemy się, gdy za kilka lat wyląduje na nim robot, który przedostanie się przez lód do wodnego świata i przekaże na Ziemię swoje obserwacje. Zgodnie z harmonogramem prac NASA zapewne nie nastąpi to jednak przed 2015 r. Być może wcześniej w powierzchnię Europy zostanie wymierzona inna sonda, której zadaniem będzie wyłącznie spektakularnie się o nią roztrzaskać. Poświęcenie nie będzie jednak daremne, bo tuż po katastrofie drugi orbiter przeleci przez chmurę wyrzuconych podczas zderzenia odłamków lodu – i być może właśnie w nich uda się znaleźć jakieś ślady życia.

Gorsze notowania ostatnio ma natomiast Tytan – jeden z księżyców Saturna o atmosferze przypominającej składem tę, która teoretycznie mogła istnieć na Ziemi w początkowym etapie jej dziejów. Naukowcy twierdzą, że na jego powierzchni nie ma wody, ale za to są jeziora płynnego metanu. W takim środowisku teoretycznie mogłoby dojść do powstania życia, ale z pewnością zupełnie innego niż to, które znamy. Czy tak się stało – nie wiemy i jeszcze długo nie będziemy wiedzieć, ponieważ na razie nie są planowane żadne misje na Tytana.

PISKI Z DALEKA

Nie ma jednak powodu, by ograniczać się tylko do naszego kosmicznego podwórka. Astronomowie i astrobiolodzy (to nowa profesja wymyślona dla tych naukowców, którzy poszukują życia poza Ziemią) twierdzą, że skoro życie pojawiło się w Układzie Słonecznym – choćby i tylko na Ziemi – to równie dobrze może występować gdzie indziej. Poszukiwania na odległych planetach pozasłonecznych rozpoczęły się właściwie w tym samym dniu, w którym prof. Aleksander Wolszczan – Polak pracujący wówczas w amerykańskim obserwatorium Arecibo na Puerto Rico – ogłosił w styczniu 1992 r., że odkrył pierwszy poza Układem Słonecznym system planetarny: dwie planety krążące na orbicie pulsara zwanego PSR 1257+12.

Oczywiście sąsiedztwo takiej gwiazdy, emitującej potężne ilości śmiercionośnego promieniowania to fatalne warunki do rozwoju dla jakichkolwiek istot żywych. Jednak praca Wolszczana i upowszechnienie stosowanych przez niego technik badawczych doprowadziło do prawdziwego wysypu odkryć.

Pierwszy glob krążący wokół gwiazdy podobnej do naszego Słońca znaleziono trzy lata później, a do dziś planet pozasłonecznych naliczono ok. 250. Wiele z nich to tzw. gorące Jowisze – obiekty, które są zbliżone masą do giganta z Układu Słonecznego i krążą w niedalekiej odległości od macierzystej gwiazdy. Trudno sobie wyobrazić życie w takim miejscu. Dopiero dwa lata temu znaleziono pierwszą planetę bezsprzecznie skalistą. Niestety na jej powierzchni panuje temperatura aż 400 stopni Celsjusza!

Praktycznie jedynym obiektem, który nadawałby się do zamieszkania przez Ziemian jest Gliese 581 c – pięciokrotnie cięższa od Ziemi planeta krążąca w odległości 20,5 lat świetlnych od nas, w gwiazdozbiorze Wagi. Odkryto ją zaledwie kilka miesięcy temu i na razie badania wskazują, że temperatury na jej powierzchni wahają się od minus 3 do plus 40 st. C – a więc całkiem znośnie.

BEZ TLENU, BEZ WODY?

Do tej pory nie udało się jednak znaleźć śladu życia na takich planetach. Astrobiolodzy analizują widmo światła, które dociera z nich do Ziemi, co pozwala im na poznanie składu chemicznego atmosfery odległych globów. Nie widać w nich jednak sygnałów wskazujących na tlen, wodę czy dwutlenek węgla, które mogłyby mieć związek ze znanym nam metabolizmem.