Nauka często uważana jest za dziedzinę zimną i pozbawioną emocji. Nic bardziej błędnego. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia mikroskopowe, nadsyłane na konkurs Nikon Small World. „W ten sposób pokazujemy szerokiej publiczności, jak piękne mogą być efekty badań naukowych” – mówi Lee Shuett, wiceprezes firmy Nikon Instruments.

W konkursie organizowanym od 1974 roku biorą udział nie tylko profesjonaliści, ale również amatorzy mikrofotografii z całego świata. Nadsyłane przez nich zdjęcia porażają detalami, kompozycją i śmiałymi zestawieniami kolorów. Prawdopodobnie żadna galeria sztuki współczesnej nie powstydziłaby się takich eksponatów!

ŚWIATŁEM I MYSZKĄ


Po części jest to zasługa warsztatu dzisiejszych „mikroartystów”. Aby wydobyć ukryte piękno żywych organizmów, stosują oni m.in. takie techniki jak światło spolaryzowane, barwniki fluorescencyjne czy kontrast różnicowo-interferencyjny (DIC). Ale nie koniec na tym. Zdjęcie spod mikroskopu, które dziś ma niemal zawsze postać cyfrową, trafia potem do komputera, gdzie podlega dalszej obróbce. Dzięki temu rodzą się obrazy takie jak „kalejdoważki” (powstające na bazie skanowania żywych, schłodzonych owadów) dr. Jeffery’ego Bowena czy perfekcyjny portret pasożytniczej osy autorstwa Klausa Bolte’a (efekt nałożenia na siebie wielu fotografii tego samego osobnika).

Nadal jednak kluczowym elementem jest znalezienie wyjątkowego obiektu, który można sfotografować, pokazać od zupełnie innej strony. No bo kto by pomyślał, że kwiat maku może wyglądać tak niezwykle, jak na zdjęciu Samuela Silbermana?