Tomasz Diatłowicki:  Czy pan również odnosi wrażenie, że monopol na mówienie o kwestii tzw. żydokomuny ma antysemicka prasa? Z drugiej strony sprawie zaangażowania części Żydów w komunizm towarzyszy niezręczne milczenie, przerywane stwierdzeniem, że jeżeli ktoś w ogóle używa słowa żydokomuna, to bez wątpienia jest antysemitą.

Paweł Śpiewak:  Kwestia żydokomuny rzeczywiście od lat stanowi tabu. Paradoksalnie jest to efekt walki z antysemityzmem. Unikano tego tematu, obawiając się, że obudzi demony. Ja akurat uważam, że temat jest ze wszech miar ważny. Bo bez zrozumienia, jak idea żydokomuny była używana, nie pojmiemy ani nowoczesnego antysemityzmu, ani światopoglądu hitlerowskiego. Nie ma wątpliwości, że analizy wymaga również udział Żydów w ruchach radykalnej lewicy. Wiemy skądinąd, że ponad 20 proc. działaczy przedwojennej partii komunistycznej wywodziło się z żydowskich domów. Jest to zjawisko fascynujące. 

TD: Kto wymyślił sformułowanie żydokomuna?

PŚ: Pojawiło się po drugiej wojnie światowej. Wcześniej funkcjonowały takie określenia jak żydobolszewizm, judeobolszewizm czy żydomasoneria. Natomiast jednym z  pierwszych, który dostrzegł i pierwszy zaczął opisywać zjawisko uczestnictwa Żydów w ruchach radykalnych, był Zygmunt Krasiński. W „Nie-Boskiej komedii” wprowadził postacie przechrztów – niszczycieli ładu społecznego, dążących do rewolucji światowej. Już pod koniec XIX wieku Polacy kojarzyli Żydów z rewolucjonistami. Następnie takie skojarzenie pojawia się w czasie  rewolucji 1905 roku, a w 1920 staje się już powszechne. Również rozprzestrzenienie się na świecie „Protokołów mędrców Syjonu” tworzyło aurę zagrożenia żydowskim spiskiem.

TD: Ale w „Protokołach” nie ma niczego o komunie.

PŚ:  Nie, nie ma. Jednak wskazuje się w nich, że Żydzi używają różnych sposobów do osiągnięcia dominacji nad światem. Taką nową formą mógł być bolszewizm. Na wielu rysunkach dwaj podobni jak bracia Żydzi – jeden kapitalista, drugi komunista – połączeni rurą podkopują ład światowy. 

TD: Rozumienie  swoich  interesów przez samych Żydów, jak i ich wybory polityczne w XIX i XX wieku były rozmaite. 

PŚ: Była to społeczność politycznie chyba najbardziej spluralizowana i często ze sobą skłócona. Jak pisali złośliwie sami historycy żydowscy, wystarczył jeden ideolog, maszyna do pisania i drukarenka, żeby stworzyć partię. Do dzisiaj zresztą fragmentaryzacja formacji politycznych osłabia politycznie Izrael.

TD: Jak powszechnie używano pojęcia żydokomuna? 

PŚ: W dobie rewolucji bolszewickiej i później wszędzie używano odpowiedników słowa żydokomuna, takich jak wspomniany judeobolszewizm czy żydobolszewizm. Na plakatach, w prasie słowo żydokomuna występowało w opisach, jak to Żydówki przy pomocy wrzątku obdzierają Rosjanki ze skóry. W atmosferze tej propagandy antyżydowskiej na wschodnich terenach Rzeczypospolitej „biali”, którzy przeszli na stronę polską, organizowali pogromy. Ale dochodziło też do pogromów ludności żydowskiej urządzanych przez polskie wojsko. Największy wydarzył się we Lwowie w 1918 roku – zabito kilkadziesiąt osób. 

TD: A jak Kościół odnosił się do tego antysemickiego schematu?

PŚ: Od  kardynała  Augusta Hlonda do ojca Maksymiliana Marii Kolbego i jego „Rycerza Niepokalanej” antysemityzm w Kościele katolickim był powszechny. Bardzo często posługiwano się kalką żydokomuny. Anegdotycznie można wspomnieć, że niezwykle zaangażowanym w dzieło walki z żydobolszewią był ks. Unszlicht – ochrzczony Żyd, którego brat był w Związku Radzieckim jednym z szefów policji politycznej Czeka. 

TD: Demonizowanie stopnia zaangażowania Żydów w ruch komunistyczny, co pokazują statystyki, pomijanie faktu, w jak ogromnej mierze stawali się oni ofiarami systemu sowieckiego, wygląda na ponury żart. A jednak miało to wymierne sprawcze działanie. Jakie?

PŚ: Choćby internowanie w 1920 roku kilkunastu tysięcy polskich żołnierzy żydowskiego pochodzenia w Szczypiornie. Zostali uznani za element niepewny. Ktoś podejmował urzędowe decyzje zgodnie z mitem. Żydzi byli według plotek dekownikami i tchórzami, a niewykluczone, że mieli sympatie probolszewickie. Chętnie uogólniano przypadki nielojalności czy zdrady. To tak jakby z faktu, że polscy esbecy zabili ks. Popiełuszkę, wyciągnąć wniosek, że wszyscy Polacy mordują księży. Kluczowym momentem dla ukształtowania negatywnego obrazu Żydów jako zdrajców był czas radzieckiej okupacji wschodnich terenów Rzeczypospolitej po 1939 roku. Uważano, że na rugowaniu Polaków z życia publicznego i zawodowego zyskiwali przede wszystkim Żydzi. Nie było to prawdą, ale negatywny obraz Żydów doprowadził do spotęgowania antysemityzmu, który zaowocował serią pogromów po 1941 roku. Najbardziej znany jest mord w Jedwabnem. Ale Żydów zabijano też na Ukrainie oraz na Litwie.  

TD: Właśnie antysemityzm miał skłonić Żydów ku ruchom lewicowym. Istniało powiedzenie: „Wolę, żeby mówiono do mnie towarzyszu niż parchu”.

PŚ: Naturalnie to był jeden z powodów. 

TD: Były też konflikty na tle gospodarczym.

PŚ: Z jednej strony funkcjonowała niewielka, ale widoczna burżuazja żydowska. Z drugiej strony poziom bezrobocia wśród Żydów, zwłaszcza w czasie wielkiego kryzysu, był o wiele wyższy niż wśród Polaków. Stopień ubóstwa społeczności żydowskiej pokazuje fakt, że podczas święta Pesach do 40 proc. ludności Łodzi dostawało z gminy i instytucji dobroczynnych pomoc. 

TD: Czy określenie żydokomuna dotyczyło uczestników ruchów lewicowych w ogóle, czy tylko komunistów?