
Wstępne zestawienie wskazuje, że miniony rok prawdopodobnie zapisze się jako trzeci najcieplejszy w historii pomiarów, plasując się tuż za rekordowymi 2024 i 2023. Skala zjawiska nie ogranicza się do średniej globalnej. Obejmuje ona lokalne rekordy, które padły w ponad siedemdziesięciu państwach, gdzie termometry pokazały wartości nieznane wcześniej w historii miesięcznych pomiarów. Szczególnie mocno dotknięte zostały trzy specyficzne regiony, w których rok ten okazał się najcieplejszy w lokalnej historii.
Tadżykistan z rekordowymi anomaliami. Najwyższe odchylenie temperatury na świecie
Sercem tegorocznych ekstremów stała się Azja Centralna. Tadżykistan odnotował najwyższe anomalie temperaturowe na świecie, sięgające nawet trzech stopni Celsjusza powyżej średniej z lat 1981-2010. To szczególnie niepokojące w kraju, gdzie dostęp do wody pitnej ma zaledwie 41 procent populacji – jakby natura celowała w najsłabsze ogniwa. Wysokie temperatury utrzymywały się tam niemal nieprzerwanie od maja do października, bijąc miesięczne rekordy. Podobny los, z nieco mniejszym odchyleniem od dwóch do trzech stopni, spotkał sąsiedni Kazachstan, Iran i Uzbekistan. Śródlądowe, górzyste położenie tych krajów dodatkowo wzmacnia odczuwalność takich zmian, pogłębiając susze i utrudniając życie lokalnym społecznościom.
Czytaj także: Nowy klimat, nowe reguły. Amazonia wchodzi w reżim, którego Ziemia nie pamięta
Region Sahelu w potrzasku. Podwójny kryzys klimatyczny i humanitarny
Pas ziemi od Senegalu po Sudan, czyli Sahel, doświadczył w ubiegłym roku prawdziwej próby wytrzymałości. Nigeria przeżyła najgorętszy rok w swojej historii, a Mali, Niger, Burkina Faso i Czad zanotowały okresy, które znalazły się w pierwszej czwórce najcieplejszych w ich pomiarach. Naukowcy z sieci World Weather Attribution wskazują w swoim dorocznym podsumowaniu na dramatyczne przyspieszenie. Ich zdaniem, ekstremalne fale upałów stały się w tym regionie prawie dziesięć razy bardziej prawdopodobne niż jeszcze w 2015 roku. Niestety, wzrost temperatur działa tu jak przyspieszacz dla już istniejących problemów, tworząc błędne koło trudne do przerwania. Konflikty zbrojne, brak bezpieczeństwa żywnościowego i powszechne ubóstwo są teraz podsycane przez klimat. Nawet pozornie niewielkie anomalie, wahające się od 0,7°C do 1,5°C powyżej normy, mają w półpustynnym krajobrazie realny, dotkliwy wpływ na możliwość uprawy roślin i dostęp do wody.
Klimatyczne kontrasty w Europie
Stary Kontynent przeżył w zeszłym roku prawdziwą pogodową schizofrenię. Około dziesięć krajów ocierało się o pobicie swoich krajowych rekordów rocznej temperatury, co było przede wszystkim zasługą wyjątkowo gorącego lata. Szwajcaria i Bałkany zmagały się z upałami sięgającymi nawet trzech stopni powyżej średniej wieloletniej. Europa Południowa i Zachodnia, szczególnie Hiszpania, Portugalia i Wielka Brytania, doświadczyły potężnych fal gorąca, które wymknęły się spod kontroli, prowadząc do masowych pożarów lasów. Tymczasem północ kontynentu miała zupełnie inną historię. Choć letnie upały ominęły Norwegię, Szwecję, Finlandię i Islandię, to jesień zaskoczyła tam wyjątkowo wysokimi temperaturami. W efekcie cały ostatni dwunastomiesięczny okres był dla Skandynawii jednym z dwóch najcieplejszych w dziejach pomiarów. To niepokojący sygnał dla regionów, których tożsamość zawsze była związana z chłodem.
Czytaj także: Rzeki atmosferyczne przesunęły się ku biegunom. To zmieni pogodę na całym świecie
Końcowe spojrzenie
Dane z programu Copernicus, uzupełnione przez analityków AFP o informacje z krajów niepublikujących pełnych statystyk, dają jeden z najpełniejszych obrazów stanu klimatu. Chociaż ostateczne pieczątki na raportach pojawią się za kilka tygodni, kierunek zmian zdaje się nie pozostawiać wątpliwości. Każdy kolejny rok na podium najcieplejszych nie jest przypadkiem, ale elementem wyraźnego trendu. Patrząc na mapę rekordów z 2025 roku, widać wyraźnie, że problem nie jest abstrakcyjny – ma konkretne adresy, od gór Tadżykistanu po sawanny Sahelu, i realny wpływ na życie milionów ludzi.