Dwunastu Apostołów, czyli jedna z największych atrakcji Australii
Te monumentalne wapienne kolumny – obecnie znane jako Dwunastu Apostołów – wyrastają z oceanu u wybrzeży stanu Wiktoria. Od dawna fascynowały zarówno turystów, jak i naukowców. Przedstawiciele Uniwersytetu w Melbourne ogłosili przełom: po raz pierwszy udało się dokładnie wyjaśnić, w jaki sposób powstały te formacje dlaczego wyglądają właśnie tak, jak dziś.
Nowe badania pokazują, że Dwunastu Apostołów nie stworzyła wyłącznie erozja morska, co dotychczas było dość powszechnym przekonaniem. Proces odpowiadający za ten fenomen był znacznie bardziej złożony i trwał miliony lat. Kluczową rolę odegrały ruchy płyt tektonicznych, które stopniowo wypychały dawne osady wapienne z dna oceanu ku powierzchni. Dopiero później natura rozpoczęła ich powolne rzeźbienie za pomocą fal, wiatru i sztormów.
Czytaj też: 55 lat temu otworzyły się wrota do piekieł. Teraz zaczynają znikać i obawiam się, że to nic dobrego
Dwunastu Apostołów znajduje się przy słynnej Great Ocean Road w południowo-wschodniej Australii. Dziś ogromne wapienne filary wyrastają nawet na wysokość 70 metrów ponad poziom oceanu i należą do najczęściej fotografowanych miejsc na świecie. Jednak według naukowców obecny krajobraz jest zaskakująco młody. Same skały mają od 8,6 do 14 milionów lat, lecz ich współczesna forma została wyrzeźbiona stosunkowo niedawno, bo zaledwie kilka tysięcy lat temu. Miało to więc miejsce po zakończeniu ostatniej epoki lodowej.
Jak dowiadujemy się z publikacji na ten temat, miliony lat temu obszar ten znajdował się pod wodą. Na dnie dawnego oceanu odkładały się warstwy osadów bogatych w wapń oraz szczątki mikroskopijnych organizmów morskich. Z czasem osady te zamieniły się w wapień. Następnie, gdy Australia zaczęła przesuwać się ku północy po oddzieleniu od Antarktydy, naprężenia w skorupie ziemskiej doprowadziły do wypiętrzenia całego regionu. Skały zostały powoli wyniesione ponad poziom morza.
Gratka nie tylko dla turystów, ale i istna kapsuła czasu dla geologów
Naukowcy zauważyli coś jeszcze: warstwy skalne nie zostały wypchnięte równomiernie. W klifach widoczne są delikatne nachylenia oraz niewielkie uskoki będące śladami dawnych trzęsień ziemi. To właśnie te deformacje osłabiły strukturę wapienia i sprawiły, że fale oceanu mogły przez tysiące lat skutecznie rozbijać skały, tworząc charakterystyczne filary.
Kluczowe znaczenie dla badań miały mikroskopijne skamieniałości odkryte wewnątrz warstw skalnych. Geolodzy analizowali tzw. otwornice, czyli niewielkich rozmiarów organizmy morskie zachowane w wapieniu. Dzięki nim udało się znacznie precyzyjniej określić wiek skał. Wcześniejsze szacunki były bardzo szerokie i wskazywały nawet na 15 milionów lat. Nowe analizy pozwoliły zawęzić ten zakres i dokładniej odtworzyć historię regionu.
Czytaj też: Urlop kupiony w tym samym koszyku co walizka? Allegro chce uprościć planowanie wakacji
Dla mnie Dwunastu Apostołów to przede wszystkim atrakcja turystyczna, lecz z punktu widzenia geologów to coś w rodzaju gigantycznej kapsuły czasu. Każda warstwa skał przechowuje informacje o dawnym klimacie Ziemi, poziomie dawnych mórz, aktywności tektonicznej oraz organizmach żyjących miliony lat temu. Szczególnie cenne są ślady sprzed około 13,8 mln lat, kiedy klimat naszej planety był znacznie cieplejszy niż obecnie.
To właśnie dlatego australijskie formacje mogą dziś pomóc naukowcom przewidywać przyszłość klimatu. Analiza dawnych zmian temperatury i poziomu oceanów pozwala lepiej zrozumieć, jak Ziemia może reagować na współczesne globalne ocieplenie. Badacze chcą teraz dokładniej zbadać poszczególne warstwy wapienia i odtworzyć historię zmian klimatycznych zapisanych w skałach. A podróżnicy mają dodatkowy argument za przelotem do Australii.
