Przedstawiciele Uniwersytetu Wirginii znaleźli bowiem nietypową zależność: im bardziej niespodziewana była śmierć osoby, której życie rzekomo pamięta dziecko, tym krótszy czas upływał między zgonem a jego narodzinami. Wyniki nie dowodzą istnienia reinkarnacji, ale wskazują na wzorzec, którego naukowcy nie potrafią na razie w pełni wyjaśnić.
Czytaj też: Nieludzka percepcja czasu jest dziwniejsza, niż myśleliśmy
Zespół badawczy złożony z przedstawicieli Division of Perceptual Studies na wspomnianej uczelni od dekad gromadzi relacje osób, które deklarują wspomnienia z życia kogoś zmarłego. Wiele takich historii dotyczy małych dzieci opisujących miejsca, wydarzenia lub szczegóły biograficzne mające odpowiadać życiu konkretnej osoby.
W najnowszej analizie badacze skupili się na 1678 przypadkach, w których udało się wskazać zmarłą osobę będącą domniemanym poprzednim wcieleniem. Dane pochodziły z archiwum zawierającego łącznie 2254 zgłoszenia. W analizowanym zbiorze znalazły się informacje o okolicznościach śmierci, wypowiedziach dzieci oraz stopniu zgodności ich relacji z biografią wskazanej osoby. Nie były to jednak przypadki potwierdzonej reinkarnacji, lecz udokumentowane zgłoszenia poddane ocenie badaczy. W ramach poszczególnych spraw śledczy rozmawiali z dziećmi, rodzicami, krewnymi, a niekiedy również z sąsiadami i znajomymi rodzin.
Najciekawszy wniosek dotyczył czasu między śmiercią wskazanej osoby a narodzinami dziecka, które miało pamiętać jej życie. Wśród 1319 przypadków, dla których dostępne były odpowiednie dane, mediana tego odstępu wynosiła 16 miesięcy. W sytuacjach, gdy śmierć była całkowicie nieoczekiwana, mediana spadała do 12 miesięcy. Dla porównania, w przypadkach śmierci najbardziej przewidywalnych wynosiła 21 miesięcy. Oznacza to różnicę rzędu 43 procent między tymi grupami.
Za nagłe zgony naukowcy uznawali między innymi śmierć wskutek wypadku, przemocy lub gwałtownego kryzysu zdrowotnego. Zależność utrzymywała się również po uwzględnieniu innych czynników, takich jak jakość zgromadzonych informacji, trafność wypowiedzi dzieci, wcześniejsze kontakty między rodzinami oraz przekonania religijne. Wyniki badań pojawiły się na łamach Psychology of Consciousness: Theory, Research, and Practice.
Czytaj też: Tysiące nieznanych wirusów w miastach na całym świecie. Naukowcy ujawnili ukrytą populację
Choć liczba analizowanych przypadków jest znacząca, sami autorzy badania przyznają, iż odkryta zależność jest słaba. Nieoczekiwany charakter śmierci wyjaśniał zaledwie około 2-3 procent zróżnicowania czasu między zgonem a narodzinami dziecka. Statystycznie istotny wynik nie oznacza więc, że naukowcy odkryli mechanizm pozwalający wyjaśnić, co dzieje się z człowiekiem po śmierci.
Istotnym ograniczeniem pozostaje także możliwość przekazywania informacji między ludźmi. Dziecko mogło poznać szczegóły dotyczące zmarłego od członków rodziny lub innych osób, nawet jeśli nie było tego świadome. Dodatkowo, gdy pojawia się relacja o rzekomym poprzednim życiu, łatwiej dopasować ją do jednej z wielu osób, które zmarły w przeszłości, niż jednoznacznie wykluczyć przypadkową zbieżność. Badacze nie znaleźli przekonującego wyjaśnienia zaobserwowanego wzorca wśród analizowanych czynników psychologicznych i społecznych, dlatego potencjalne mechanizmy nadal wymagają sprawdzenia, a dalsze badania powinny pomóc w ustaleniu, czy podobna zależność występuje w innych zbiorach danych.
Źródło:Psychology of Consciousness: Theory, Research and Practice
