Nowe badania opublikowane w tygodniku "Nature" kwestionują pogląd, że ewolucja sprzyja osobnikom, które dbają o własne interesy bardziej niż o współpracę i sugerują, że osoby samolubne na końcu i tak będą konkurować ze sobą o przetrwanie.

W badaniu zastosowano modele ewolucyjnej teorii gier, aby pokazać, że w dłuższej perspektywie kooperujące populacje są bardziej skuteczne niż egoistyczne.

Czytaj także: Złośliwość to nie tylko cecha ludzi

Badacze użyli komputerów do symulacji scenariuszy współpracy i zdrady. Dzięki temu byli w stanie porównać, jakie zachowania częściej prowadziły do przetrwania.

Badacze zaobserwowali, że egoistyczne i samolubne zachowania dają szybkie rezultaty jedynie na krótką metę, podczas gdy życzliwe podejście w końcu zyskuje uznanie i pokonuje egoistyczne jednostki.

- Komunikacja to podstawowy warunek współpracy. Sądzimy, że to właśnie komunikacja sprawia, że może dojść do współpracy - mówi prof Christoph  Adami z Michigan State University, jeden z autorów badania.

- Nasze badania pokazały, że ewolucja prędzej czy później ukarze tych, którzy okazali się samolubni i egoistyczni. Jedynie w specyficznych warunkach i przy niektórych przeciwnikach takie jednostki mogą zyskać przewagę. Jednak generalnie nie jest to strategia, która pozwala na przetrwanie - twierdzą autorzy badania.

Nasze rozumienie zachowań samolubnych w dużej mierze oparte jest o teorię gier, czyli dziedzinę matematyki związaną z podejmowaniem decyzji. Teoria gier powstała w połowie XX wieku, ale zyskała popularność dzięki pracom Jona Nasha, była stosowana także jako wyznacznik politycznych opcji podczas zimnej wojny.

Jedną z najsłynniejszych gier jest "dylemat więźnia", w której dwóch więźniów może wyjść na wolność pod warunkiem, że doniesie na siebie nawzajem. Według Jona Nasha, dylemat ten pokazuje, że jednostki powinny kierować się własnymi interesami, ponieważ nie są w stanie przewidzieć, jak zachowają się inni.

Czytaj także: Małe owady zmusiły biologów do przeformułowania zasad teorii ewolucji