General Motors i Segway wspólnie opracowały godnego następcę Segwaya. Można było go bliżej obejrzeć na wystawie samochoowej w Nowym Jorku (New York International Auto Show). To już nie platforemka na kaczych kółkach z laseczką do trzymania, tylko poważny dwumiejscowy pojazd do jeżdżenia w ruchu ulicznym. Boczne koła, jak u skutera - to na nich pojazd balansuje w czasie jazdy, a z tyłu i z przodu wspomagające małe kółka (bo nie należy ufać rzeczom martwym - co jeśli nawali żyroskop i się przewróci do tyłu, co jeśli wpadnie na krawężnik?). Na małych kółkach z przodu pojazd staje w czasie parkowania. Dwumiejscowy wehikuł nazywa się PUMA (Personal Urban Mobility and Accessibility), jest zasilany prądem elektrycznym z akumulatorów i bez ładowania może przejechać 60 kilometrów. To nieźle, jak na pojazd z przeznaczeniem na dojazdy do centrów miast. Według Larrego Burnsa, wiceprezesa GM do spraw badań i rozwoju, ładowanie litowo-jonowych akumulatorów PUMY ma kosztować 35 centów. Pojazd został wyposażony w system nawigacji GM OnStar. Przy wykorzystaniu zautomatyzowanego autonomicznego sterowania PUMA mogłaby po zaprogramowaniu sama dojeżdżać do miejsca przeznaczenia. Wymagałoby to jednak montażu dodatkowego systemu rozpoznawania otoczenia, w tym aktualnej sytuacji drogowej. Jazda mogłaby być przyjemna - PUMA ma miec stałe połączenie z internetem. Obecny prototyp sterowany jest niewielką kierownicą przez prowadzącego pojazd. Obok siedzi pasażer. Zdaniem specjalistów tego typu pojazd pozwoliłby na urbanistyczną rewolucję. Rozwiązałby problemy dojazdem (korki) oraz z parkowaniem w rozrastających się metropoliach. Podobno pojazd w czasie jazdy dostarcza wrażeń znacznie odbiegających od tego co znamy z samochodów. Kiwa się, pochyla i trzęsie, ale można się do tego przyzwyczaić. Minus to na razie brak miejsca na bagaż podręczny. h.k.