Biały szum zawiera wszystkie częstotliwości słyszalne dla człowieka na tym samym poziomie intensywności. W praktyce przypomina charakterystyczny dźwięk telewizora bez sygnału albo jednostajny szum wentylatora. Jego głównym zadaniem jest maskowanie rozpraszających bodźców z otoczenia. Dzięki temu mózg przestaje wychwytywać pojedyncze hałasy, takie jak rozmowy współpracowników, klikanie klawiatury bądź odgłosy ulicy. To właśnie dlatego biały szum od lat stosowany jest zarówno podczas snu, jak i pracy wymagającej skupienia.
Czytaj też: Aplikacje randkowe obiecały nam miłość. Dały ghosting i lęk przed „odczytano”
Szum czerwony, zwany również szumem Browna, działa jednak inaczej. W jego przypadku dominują niższe częstotliwości, przez co dźwięk jest głębszy, bardziej basowy i przypomina odgłosy wodospadu, burzy albo silnego deszczu. W ostatnich latach szum ten zdobył ogromną popularność przede wszystkim w mediach społecznościowych, gdzie użytkownicy TikToka zaczęli opisywać go jako dźwięk, który wycisza mózg. Szczególnie często temat pojawia się w społecznościach osób z ADHD.
Według najnowszych publikacji wielu użytkowników uznaje szum czerwony za mniej męczący niż biały podczas wielogodzinnej pracy. Ten drugi bywa określany jako ostry, syczący i irytujący przy dłuższym słuchaniu. Czerwony szum jest natomiast odbierany jako bardziej naturalny i spokojniejszy dla ucha. To właśnie dlatego coraz więcej osób wykorzystuje go podczas nauki, pracy kreatywnej czy programowania. Z tego względu można go uznać za potencjalnie skuteczniejsze rozwiązanie w odniesieniu do koncentracji i produktywności.
Nie oznacza to jednak, że nauka jednoznacznie potwierdziła przewagę czerwonego szumu. Badacze podkreślają, iż biały ma znacznie solidniejsze zaplecze naukowe i był analizowany przez lata w kontekście snu, uwagi oraz funkcjonowania poznawczego. W przypadku teog drugiego dowodów jest mniej, choć zainteresowanie tematem gwałtownie rośnie. Niektóre badania sugerują, jakoby samo wprowadzenie jednostajnego dźwięku w hałaśliwym środowisku miało poprawiać wydajność poznawczą niezależnie od rodzaju szumu. Różnice między poszczególnymi kolorami dźwięku okazują się często mniejsze niż różnica pomiędzy pracą w ciszy a pracą przy kontrolowanym tle audio.
Eksperci podkreślają też, że skuteczność takich rozwiązań zależy od indywidualnych cech użytkownika. Osoby bardziej wrażliwe na wysokie częstotliwości mogą szybciej męczyć się przy białym szumie i preferować czerwony albo różowy. Inni z kolei uznają biały szum za skuteczniejszy, ponieważ lepiej maskuje nagłe dźwięki otoczenia. W praktyce oznacza to, że idealny rodzaj szumu należy dobrać metodą prób i błędów.
Czytaj też: Lubię wygodę, ale coraz częściej mam jednak wrażenie, że trochę za dużo za nią płacimy
Wspomniany różowy szum jest czymś pomiędzy białym a czerwonym. Brzmi łagodniej niż ten pierwszy, ale jednocześnie nie jest tak głęboki jak drugi. Wiele osób porównuje go do jednostajnego deszczu albo szumu drzew na wietrze. Niektóre badania sugerują nawet, że może pozytywnie wpływać na jakość snu i pamięć. Rosnąca popularność kolorowych szumów sprawiła zaś, że rynek aplikacji i platform audio zaczął gwałtownie się rozwijać. Powstają specjalne serwisy oferujące mieszanki szumów dostosowane do pracy biurowej, nauki czy relaksu. Niektóre aplikacje łączą nawet szumy z techniką Pomodoro albo generują dźwięki o określonych częstotliwościach mających wspierać skupienie. Cóż, przyszło nam żyć w naprawdę ciekawych czasach.
