Regularnie wraca na moje paznokcie, a na telefonie mam obecnie etui właśnie w tym kolorze. Kiedy więc podczas najnowszej konferencji Apple zobaczyłam iPhone’a 18 Pro w burgundowej wersji, pomyślałam właściwie tylko jedno: zgapili ode mnie?
Oczywiście żartuję. Nie chodzi o moje osobiste upodobania. Ten kolor naprawdę przeżywa teraz bardzo dobry moment. Jesienią 2026 roku pojawia się w modzie, dodatkach i manicure i jest uznawany przez wielu za kolor sezonu.
Oj, i wygląda na to, że Apple również bardzo dobrze wyczuło ten moment. Odważnie, bo niby kobieco, niby nie będzie pasować do wszystkich, może nie będzie pasować do niektórych outfitów, bo to jednak kolor, który głucho, ale jednak krzyczy o swojej obecności. A przy tym jest tak ładnie wyważony.


Czytaj też: iPhone 18 Pro i 18 Pro Max oficjalnie. Apple dopracowało je niemal do perfekcji
Burgund pojawił się, zanim jeszcze pokazano iPhone’a
Wrześniowe konferencje Apple są zwykle zaplanowane w najmniejszych szczegółach i tym razem nie było inaczej. Kolory produktów nie funkcjonowały wyłącznie jako kilka dodatkowych wariantów widocznych przez kilkanaście sekund na ekranie. Szczególnie właśnie burgund przewijał się podczas wydarzenia znacznie wcześniej, w oprawie, ubraniach i dodatkach. Zwróciłam na to uwagę.
Więc pomiędzy wszystkimi zapowiedziami nowych urządzeń trudno było nie zauważyć drobnych kolorystycznych wskazówek.

Konferencja się rozpoczyna. Nowy CEO Apple wychodzi w sweterku właśnie w tym kolorze. Trochę ciemniejsza śliwka, trochę burgund. Tak samo na jego nadgarstku, gdzie miał burgundową opaskę do Apple Watcha. Burgund pojawiał się w wielu stylizacjach. To oczywiście detal, ale właśnie takie detale Apple uwielbia. Uwielbia się nimi bawić i budować historię. Patrząc później na oficjalnie zaprezentowanego iPhone’a 18 Pro, można było odnieść wrażenie, że ten kolor przez całą prezentację był po prostu konsekwentnie kreowany.
Co ciekawe, Apple przygotowało też burgundowe akcesoria. Oficjalna kolekcja obejmuje między innymi Wrist Strap właśnie w tym kolorze, a sam burgundowy iPhone pojawia się również w zestawieniu z dopasowanym etui.

Czytaj też: Przełom dla użytkowników iPhone’ów. Google otwiera się na Apple Health
Ten iPhone wygląda zupełnie inaczej niż typowy model Pro
Apple oficjalnie nazywa nowy kolor po prostu „burgundy” i moim zdaniem nie mogło wybrać lepiej. To nie jest jaskrawa czerwień ani odcień, który z daleka krzyczy zupełnie niesubtelnie. Jest ciemny, głęboki i zdecydowanie bardziej elegancki. Taki jesienny, intrygujący.
I trochę podobnie działa ten odcień w modzie. Niektórzy twierdzą, że burgund można określać wręcz jako jeden z nowych neutralnych kolorów, bo jest wystarczająco spokojny, żeby łatwo łączyć go z bielą, granatem czy szarością, ale jednocześnie potrafi zrobić całą stylizację. Tutaj sama byłabym ostrożniejsza, ale faktycznie telefon w takim kolorze może być genialnym punktem wyjścia do reszty stroju.
Sama od dawna lubię go też na paznokciach. Nie mam poczucia, że noszę bardzo mocny czy krzykliwy manicure, a jednocześnie dłonie od razu wyglądają bardziej elegancko. Jesienią sprawdza się wręcz idealnie, co zresztą pokrywa się z tegorocznymi trendami beauty.


Czytaj też: Czy kolory naprawdę da się usłyszeć? Naukowcy mówią o przełomowych dowodach
Apple nie zrezygnowało jednak z klasyki
Burgund jest dla mnie zdecydowanie najbardziej interesującą wersją nowego iPhone’a 18 Pro, ale Apple przygotowało łącznie cztery warianty kolorystyczne. Obok niego znalazły się czarny i srebrny, czyli dwa absolutne klasyki, oraz Glacier, bardzo jasny, chłodny odcień wpadający w błękit.
Czerń jest dokładnie takim wyborem, jaki trudno podważyć. Pasuje właściwie do wszystkiego, nie nudzi się i prawdopodobnie za kilka lat nadal będzie wyglądać dobrze. Srebro działa podobnie, ale jest znacznie jaśniejsze i bardziej klasycznie apple’owskie. Glacier wnosi z kolei coś lżejszego. To bardzo delikatny błękit, który może spodobać się osobom chcącym koloru, ale niekoniecznie czegoś tak zdecydowanego jak burgund. Trochę baby blue, trochę takie jasne, wiosenne niebo.
I myślę, że dlatego tegoroczna paleta jest tak udana. Apple nie każe nikomu wybierać pomiędzy nudą a ekstrawagancją. Są dwa bezpieczne klasyki, bardzo subtelny błękit i jeden kolor, który natychmiast przyciąga uwagę. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.

Czytaj też: Typ kolorystyczny urody. Moda z social mediów czy trik, który warto stosować przez całe życie?
Burgundy is the new black?
Nie powiedziałabym, że burgund zastąpi czerń. Ja wręcz tego nie chcę. Czerń ma zbyt mocną pozycję w modzie, dodatkach i technologii, żeby jeden sezon był w stanie cokolwiek tutaj zmienić. Ale mam wrażenie, że miejsce, które burgund zajmuje, jest ciekawe, bo plasuje się pomiędzy klasyką a trendem.
W ubiegłym roku nowy iPhone był pomarańczowy. To była mocna premiera – mocna pomarańcz w dwóch wręcz odcieniach. Apple tym sposobem trochę przedłużyło pięć minut tego koloru. A pamiętacie słynny i kultowy rose gold? Też idealnie wstrzelili się w jego popularność, budując ją jeszcze mocniej.
Albo w 2017 roku, kiedy to firma wprowadziła specjalne wersje iPhone’a 7 i 7 Plus w intensywnej czerwieni jako część programu (PRODUCT)RED. Nie chodziło wtedy wyłącznie o wyróżniający się wygląd, bo zakup tych urządzeń wspierał Global Fund i programy związane z walką z HIV i AIDS.
Czytaj też: iPhone Duo oficjalnie. Apple właśnie zaczęło nową erę składanych smartfonów
A więc burgund?
A więc tak. Burgund jeszcze niedawno kojarzył mi się przede wszystkim z jesiennym manicure, skórzaną torebką albo przytulnym sweterkiem. Teraz pojawia się na wybiegach największych domów mody, w akcesoriach, a od tego tygodnia także na jednym z najbardziej rozpoznawalnych smartfonów na świecie. I trudno o lepszy dowód na to, że ten kolor ma swoje kilka(naście) minut sławy.
Apple oczywiście nie stworzyło trendu na burgund. Firma zrobiła jednak coś, co potrafi robić wyjątkowo skutecznie: pojawiła się w idealnym momencie i swoim produktem może jeszcze bardziej go rozpędzić.
A ja? Cóż mogę powiedzieć… Mam burgundowe etui, regularnie maluję paznokcie na bordo i właśnie zobaczyłam nowego iPhone’a Pro w niemal idealnie wpisującym się w moje gusta odcieniu. Trafili w mój gust i na pewno nie tylko mój. Nie będę więc nawet próbowała udawać obiektywnej. Spośród czterech nowych kolorów wiem dokładnie, który wybrałabym jako pierwszy.
Czytaj też: Apple Watch Series 12 i Ultra 4 zapowiedziane. Apple jeszcze mocniej stawia na nasze zdrowie
