
Jak celtycka trąbka siała panikę wśród rzymskich legionistów?
Celtyccy wojownicy nie szli do bitwy w ciszy. Jednym z ich najpotężniejszych „oręży” psychologicznych była właśnie bojowa trąbka zwana carnyxem. Instrument, często zwieńczony głową dzika lub innego zwierzęcia, wydawał przeraźliwy, niosący się na duże odległości dźwięk. Jego zadaniem było nie tyle przekazywanie sygnałów, co zastraszenie przeciwnika i obniżenie morale w jego szeregach. Można sobie wyobrazić, jakie wrażenie musiał robić taki koncert na polu bitwy, zwłaszcza na zdyscyplinowanych, ale przyzwyczajonych do innego rodzaju wojaczki Rzymianach. Ten konkretny egzemplarz pochodzi z czasów, gdy na tych ziemiach rozgrywał się dramatyczny konflikt.
Czytaj też: Neandertalczycy działali tam już 75 000 lat temu. Grawerunki z południa Europy rewidują historię
To właśnie w I wieku królowa Boudika z plemienia Icenów wznieciła gwałtowne powstanie przeciwko rzymskiej okupacji. Jej historia, choć zakończona klęską, przetrwała jako symbol oporu. Datowanie odkrytego instrumentu doskonale wpasowuje się w ten burzliwy okres, a lokalizacja – w samym sercu historycznych ziem Icenów – jest więcej niż wymowna. Bezpośredni związek z samą Boudiką pozostaje oczywiście w sferze domysłów, lecz zbieżność jest zbyt intrygująca, by ją ignorować.
Skarb z West Norfolk
Carnyx nie był sam. Archeolodzy wydobyli z tego samego miejsca prawdziwy zestaw bojowy. W jego skład wchodziło pięć metalowych umb (centralnych wzmocnień) tarcz oraz brązowa głowa dzika, która najprawdopodobniej pełniła funkcję sztandaru lub ozdoby. Taka kolekcja sugeruje, że mamy do czynienia z depozytem o charakterze wotywnym lub ceremonialnym. Przedmioty mogły zostać celowo złożone w ziemi jako dar dla bogów przed decydującą bitwą lub po niej, być może dla uczczenia poległych. Mark Hinman, dyrektor firmy Pre-Construct Archaeology, od czterech dekad zajmuje się badaniami terenowymi. To znalezisko poruszyło nawet jego i, jak podkreśla, nigdy przedtem nie widział czegoś podobnego. Hinman zwraca uwagę na wyjątkową jakość artefaktów. Nie były to zwykłe, masowo produkowane narzędzia, ale przedmioty o wysokiej wartości symbolicznej i materialnej. Wszyscy ważni ludzie z Icenów i innych grup znali te obiekty: mogły one oznaczać status, władzę lub przynależność do elity.
Czytaj też: Unikatowe pudełko z kości w rzymskim grobie. Archeolodzy jeszcze nigdy czegoś takiego nie widzieli
Cała sprawa to doskonały przykład tego, po co w ogóle prowadzi się tzw. archeologię ratunkową. Gdyby nie obowiązkowe badania poprzedzające inwestycje budowlane, ciężki sprzęt bezpowrotnie zniszczyłby ten skarb. Zamiast trafić do muzeum i laboratoriów, carnyx zostałby pogrzebany pod fundamentami garaży. Co dalej z tym niezwykłym znaleziskiem? Instrument i towarzyszące mu artefakty czekają teraz szczegółowe analizy: badania metalurgiczne, może datowanie radiowęglowe pozostałości organicznych. One powiedzą nam więcej o pochodzeniu metalu, technice wytwarzania i możliwej dacie ukrycia skarbu. Czy uda się jednoznacznie powiązać tę trąbkę z powstaniem Boudiki? Być może nie, ale sama jej obecność przywołuje ducha tamtych czasów. To namacalny dowód na istnienie kultury, która choć militarnie uległa Rzymowi, to w swojej sztuce i obyczajach wojennych pozostawała niepowtarzalna.