Chiński hardware i amerykański mózg. Sojusz, który wprowadzi roboty do naszych domów

Wyścig zbrojeń w dziedzinie robotyki humanoidalnej nabiera rumieńców, a najciekawsze rzeczy dzieją się na styku dwóch największych potęg technologicznych świata. Podczas gdy chińscy producenci, tacy jak Unitree czy AgiBot, zdominowali rynek pod względem fizycznej budowy maszyn i łańcuchów dostaw, amerykański startup OpenMind wyrasta na ich kluczowego partnera w ekspansji globalnej.
...

Dzięki nowemu, natywnemu dla AI systemowi operacyjnemu OM1, bariery między zaawansowanym sprzętem z Azji a rygorystycznymi rynkami zachodnimi zaczynają znikać. To partnerstwo może być brakującym ogniwem, które sprawi, że roboty humanoidalne wyjdą z laboratoriów prosto do naszych szkół, szpitali i sklepów.

OM1 to uniwersalny tłumacz dla mechanicznych pracowników

Jan Liphardt, dyrektor generalny OpenMind i profesor na Uniwersytecie Stanforda, nie owija w bawełnę: Chiny są bezdyskusyjnie przed USA, jeśli chodzi o sprzęt. Wynika to z niezwykle zintegrowanych łańcuchów dostaw oraz morderczej konkurencji na tamtejszym rynku, która zmusza firmy do błyskawicznego wprowadzania poprawek. Jednak sam metal i silniki to nie wszystko – aby robot mógł sprawnie funkcjonować w USA czy Europie, potrzebuje “mózgu”, który rozumie zachodni kontekst, prawo i zasady bezpieczeństwa danych.

Tutaj na scenę wchodzi system operacyjny OM1. Jest on zaprojektowany tak, aby był niezależny od konkretnego modelu maszyny. Oznacza to, że to samo oprogramowanie może napędzać humanoida od Unitree, czworonożnego robota od LimX Dynamics, a nawet drony czy jednostki kołowe. OM1 integruje dane z wielu zmysłów – wzroku, słuchu i czujników przestrzennych – tworząc spójny model decyzyjny. Dzięki temu maszyna nie tylko wykonuje polecenia, ale “rozumie”, co dzieje się wokół niej, co jest kluczowe, jeśli ma pracować ramię w ramię z ludźmi.

Czytaj też: Toyota stawia na „roboty jako usługę”. Humanoidy Digit wjeżdżają do fabryki RAV4

Współpraca OpenMind z takimi gigantami jak UBTech Robotics czy Booster Robotics ma też wymiar strategiczny. Korzystanie z oprogramowania rozwijanego i hostowanego w USA, z lokalnym przechowywaniem danych w chmurze, pozwala chińskim firmom ominąć wiele skomplikowanych przeszkód regulacyjnych. To swoisty certyfikat zaufania, który ma uspokoić zachodnich klientów i urzędy dbające o prywatność danych.

Poza fabryki, czyli roboty tam, gdzie są ludzie

Co ciekawe, OpenMind świadomie rezygnuje z walki o rynek robotyki przemysłowej. Zdaniem Liphardta, przestrzeń fabryczna i magazynowa (zdominowana m.in. przez rozwiązania Amazona) jest już rynkiem dojrzałym. Startup woli skupić się na miejscach, gdzie interakcja z człowiekiem jest codzienna i nieprzewidywalna: w handlu detalicznym, placówkach medycznych czy edukacji.

Czytaj też: Humanoidy zyskają pewniejszy krok. Nowy system zwiększa stabilność robotów o 81%

Sojusz z chińskimi partnerami wykracza jednak poza sam kod programistyczny. Jak zauważa Gavin Wong, szef marketingu OpenMind z San Francisco, wiele azjatyckich firm ma problem z budowaniem rozpoznawalności marki na Zachodzie. Treści i kampanie, które sprawdzają się w Azji, często nie trafiają do odbiorców w USA czy Europie. OpenMind pomaga im w lokalizacji strategii marketingowych, ucząc chińskie firmy, jak budować zaufanie i zaangażowanie wśród globalnych klientów.

Czytaj też: Unitree ma ambitne plany. 20 tysięcy robotów rocznie i wielka ofensywa w 2026 roku

Wspólne działania mają na celu stworzenie ekosystemu, w którym zrozumienie tego, jak maszyna myśli, jest fundamentem koegzystencji. Jeśli mamy zaprosić roboty do naszych domów i miejsc pracy, musimy czuć się z nimi komfortowo – zarówno pod kątem technicznym, jak i kulturowym.