Temperament sprzyjający zdrowiu jest różny dla kobiet i mężczyzn. Reaktywność emocjonalna, czyli skłonność do intensywnego reagowania na bodźce emocjonalne, i aktywność, czyli tendencja do angażowania się w zachowania silnie stymulujące emocjonalnie, to cechy odróżniające mężczyzn z chorobą wieńcową od zdrowych – wykazały badania prowadzone pod kierunkiem prof. Jana Strelaua. Odwrotną zależność Strelau zdiagnozował u kobiet z nowotworem piersi – reaktywne i aktywne panie zapadały na raka piersi znacznie rzadziej niż te powściągliwe w wyrażaniu uczuć.

Przyjaciel na receptę

Wrogość, neurotyzm, unikanie kontaktów z ludźmi być może nie powodowałyby tak dramatycznych skutków, gdyby nie społeczne konsekwencje, które za sobą pociągają. „Osoby, które się wycofują, nie poproszą o wsparcie, a także osoby wrogie, które swą postawą zniechęcają innych do kontaktu, zmniejszają prawdopodobieństwo otrzymania wsparcia. A z badań wynika, że wsparcie społeczne jest jednym z najważniejszych elementów zdrowienia” – mówi Joanna Bylinka z Uniwersytetu Warszawskiego, badająca aspekty chorób psychosomatycznych i somatopsychicznych. 

„Brak towarzystwa, nagła utrata miłości oraz chroniczna samotność w znacznym stopniu przyczyniają się do powstawania poważnych chorób (łącznie z chorobą wieńcową) i przedwczesnej śmierci” – pisze James J. Lynch w książce „The Broken Heart: The Medical Consequences of Loneliness”. O tym, jak ważne jest wsparcie społeczne, przekonują badania 1300 pacjentów z chorobą wieńcową, przeprowadzone pod kierunkiem Redforda Williamsa i opublikowane na łamach „Journal of the American Medical Association”. Okazało się, że ryzyko śmierci w ciągu pięciu lat od zawału u osób samotnych jest trzykrotnie większe niż u osób pozostających w stałych związkach. Związek nie powinien być związkiem „na odległość”, bo osoby mieszkające samotnie są o 50 proc. bardziej narażone na powtórne wystąpienie zawału w ciągu pół roku od pierwszego incydentu.