„Ból zaczął się pod koniec drugiej rundy albo na początku trzeciej. „Nie mam pojęcia, co się stało, ale w ogóle nie czułem ręki” – mówił po walce Soszyński. Krótkotrwały stres sprzyja działaniu układu odpornościowego – u osób skaczących ze spadochronem rośnie stężenie komórek NK (natural killers). Kiedy stres się przeciąga, kortyzol i inne hormony glikokortykoidowe osłabiają jednak skuteczność układu odpornościowego – blokują produkcję i zmniejszają reaktywność limfocytów, mogą także doprowadzić do obumierania tych komórek odpowiedzialnych za rozpoznawanie i walkę z wirusami, bakteriami oaz komórkami nowotworowymi, a nawet uszkadzają neurony podwzgórza.

Osobowość nowotworowa

Ukrywanie negatywnych emocji, pasywność, cierpliwość, ugodowość, konformizm to niektóre cechy osobowości typu C, zwanej osobowością nowotworową. Psycholog Hans Jürgen Eysenck twierdzi, że elementy osobowości typu C najsilniej predysponujące do raka to poczucie bezradności i skłonność do wypierania emocji. Hans Joachim Baltrusch, niemiecki lekarz, także twierdzi, że ważny element w rozwoju nowotworu to tłumienie emocji, zwłaszcza przykrych. „To z kolei prowadzi do załamania się potencjałów odpornościowych, braku wiary we własne możliwości, rozwoju poczucia bezradności, beznadziejności czy pesymizmu życiowego i utraty woli życia” – piszą Nina Ogińska-Bulik i Zygfryd Juczyński w książce „Osobowość – stres a zdrowie”. W badaniach na szczurach wykazano, że wyuczona bezradność istotnie zwiększa liczbę komórek nowotworowych.

Podobne wyniki przyniosły badania rozpoczęte w Crvence w dawnej Jugosławii i kontynuowane w Heidelbergu w Niemczech. Cechy charakteru uczestników badania były wskazywane przez samego ochotnika, jedną z jego bliskich osób i naukowca prowadzącego badania. Po kilkunastu latach ustalono, że osoby najbardziej podatne na nowotwory mają poczucie, że doświadczyły straty, są zależne od innych, przejawiają bezradność lub depresję.

Choć w leczeniu nowotworów coraz częściej korzystamy z postępu genetyki, to badania pokazują, że za rozwój tej choroby odpowiadają w dużym stopniu czynniki psychospołeczne. Badania przeprowadzone wśród adoptowanych osób, których adopcyjni rodzice zachorowali na raka przed 50. rokiem życia, wykazały, że te dzieci były bardziej narażone na nowotwór niż inne. „Powodem zwiększonego ryzyka choroby nie były w tym wypadku geny, ale wychowanie: te dzieci przyjęły styl życia zwiększający ryzyko nowotworu. Istnieniu obciążeń genetycznych nie można zaprzeczyć, ale decydujące okazują się często czynniki behawioralne, np. dieta. To świetna informacja, bo o stylu życia decydujemy sami i w każdej chwili możemy go zmienić na zdrowszy” – tłumaczy Joanna Bylinka.