Kolejny - po laboratorium Columbus - wkład Europy w budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, to orbitalna ciężarówka nazwana „Jules Verne”. Jej zadaniem jest dostarczenie załodze stacji niezbędnego zaopatrzenia. Prawidłowa nazwa to bezzałogowy statek transportowy (Automated Transfer Vehicle - ATV).

Ten cylinder o długości 10 metrów i średnicy 4,5 metra ma w ładowni ponad 4,6 tony żywności, tlenu, wody, paliwa i sprzętu. Został wyniesiony na orbitę okołoziemską 9 marca o godzinie 05:03 czasu polskiego (01:03 czasu lokalnego). Rakieta Ariane-5ES z ładunkiem aż 20 ton (to dwa razy więcej niż poprzedni największy fracht), wyruszyła ze specjalnie wzmocnionego pomostu startowego w europejskim kosmodromie w Centrum Kosmicznym w Kourou w Gujanie Francuskiej. „Jules Verne” to automat.

Bezzałogowy statek po dotarciu na orbitę zaczeka tam na wysokości 260 kilometrów, aż z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) odcumuje prom kosmiczny Endeavour (jego misja rozpoczyna się 11 marca). Następnie 3 kwietnia kosmiczna ciężarówka automatycznie wzniesie się na wysokość 345 kilometrów, na której dryfuje stacja i zacumuje samodzielnie do modułu „Zwiezda”.

Umożliwi to system orientacji w przestrzeni oparty na technologii GPS i laserach. „Jules Verne” będzie utrzymywać stację na właściwej orbicie przez pół roku. W tym czasie asronauci zużyją przywiezione zapasy, a ładownię statku zapełnią odpadkami i niepotrzebnym sprzętem. Skończy w odmętach Oceanu Spokojnego. Projekt kosztował 1,3 miliarda euro.

Europejska Agencja Kosmiczna planuje wysłać w kosmos jeszcze cztery takie pojazdy jednak o ładowności zwiększonej do 7,6 ton. W przyszłości Europejska Agencja Kosmiczna planuje budowę statków załogowych.