Prawdopodobnie najbardziej poruszającym wnioskiem płynącym z przeprowadzonych badań było to, że miejsce działania uczonych było wykorzystywane do praktyk rytualnych przez około 25 tysięcy lat. Oznacza to jedną z najdłużej udokumentowanych tradycji obrzędowych na świecie.
Członkowie zespołu odpowiedzialnego za te doniesienia przeanalizowali mikroskopijne struktury krzemionkowe, zwane fitolitami, które powstają w tkankach roślin i mogą przetrwać w osadach przez dziesiątki tysięcy lat. Ich obecność w kolejnych warstwach popiołu zalegających na dnie jaskini pozwoliła odtworzyć sposób wykorzystywania tego miejsca przez kolejne pokolenia rdzennych mieszkańców Australii.
Analizy wykazały, iż do wnętrza jaskini celowo przynoszono całe kępy traw, obejmujące łodygi, liście, kwiatostany i korzenie. Następnie rośliny rozkładano cienkimi warstwami i podpalano. Po zakończeniu rytuałów popiół stopniowo znikał pod kolejnymi osadami, dzięki czemu przez tysiąclecia zachowały się wyraźne ślady powtarzanych ceremonii.
Naukowcy zauważają, że rośliny nie mogły znaleźć się w jaskini w sposób naturalny. Do jej wnętrza nie dociera światło słoneczne, dlatego nie rozwija się tam roślinność. To ludzie musieli wnieść odkryte fitolity, przy czym szczególnie istotne okazały się ślady nadpalenia i stopienia części z nich, jednoznacznie wskazując na kontrolowane użycie ognia.
Badania dotyczyły osadów pochodzących z dwóch wykopów archeologicznych. W ich górnych warstwach naukowcy zidentyfikowali aż 73 cienkie poziomy popiołu, pozostawione w okresie od około 4400 do 1600 lat temu. Datowanie metodą luminescencji stymulowanej optycznie oraz przy udziale analizy radiowęglowej wykazało jednak, że sama tradycja spalania traw sięga znacznie głębiej w przeszłość i obejmuje cały, liczący około 25 tysięcy lat zapis archeologiczny tego stanowiska.
W trakcie wcześniejszych badań archeolodzy natrafili również na kamienny monolit o wysokości 28 centymetrów, ustawiony wewnątrz jaskini około dwóch tysięcy lat temu. Wydaje się on elementem przestrzeni obrzędowej, co dodatkowo wzmacnia interpretację, w myśl której całe miejsce pełniło funkcję sakralną, a nie mieszkalną. Poza tym mieszkańcy okolicy nie zbierali roślin przypadkowo. Zdecydowanie dominowały gatunki traw rosnące w pobliżu wejścia do jaskini, natomiast rzadko wykorzystywali inne rośliny występujące w okolicznych lasach i zaroślach. Taki wybór świadczy o świadomym i powtarzalnym charakterze praktyk.
Nowe informacje pokrywają się z przekazami społeczności GunaiKurnai, czyli tradycyjnych opiekunów tych ziem. Według zachowanych przekazów ustnych oraz XIX-wiecznych zapisów etnograficznych jaskinie w tym regionie były miejscami, w których osoby pełniące funkcje duchowe odprawiały ceremonie związane z uzdrawianiem, magią i rytuałami ochronnymi. Wyniki najnowszych analiz dostarczają pierwszych tak mocnych dowodów archeologicznych potwierdzających ciągłość tych praktyk na przestrzeni dziesiątek tysięcy lat.
