
Zarys sanktuarium w sercu nekropolii
Klucz do rozwiązania tej zagadki może tkwić w samym centrum cmentarzyska. Badacze natrafili tam na fragmenty kamienia budowlanego, które wyraźnie wskazują na istnienie niewielkiej, stałej konstrukcji. Kierujący wykopaliskami Andy Seaman z Uniwersytetu Cardiff nie ukrywa, co to może oznaczać.
Wydobywamy fragmenty kamienia budowlanego, więc może to być konstrukcja. Możemy myśleć o małym sanktuarium lub kaplicy
Groby nie były rozrzucone przypadkowo, lecz skupiały się wokół tego potencjalnego budynku. Co więcej, niektóre z nich wykorzystywano wielokrotnie. Jak relacjonuje archeolog Tudur Davies, praktyka ta była zadziwiająco swobodna, ponieważ wcześniejsze szczątki po prostu przesuwano na bok, aby zrobić miejsce dla kolejnych zmarłych. To zachowanie może wskazywać na trwałą, zamkniętą grupę, dla której to miejsce było stałym punktem odniesienia przez pokolenia.
Znalezione przedmioty przeczą wyobrażeniom o surowym życiu
Kolejną kwestią jest to, co znaleziono w grobach. Artefakty malują obraz wspólnoty o zaskakująco wysokim statusie materialnym. Do najcenniejszych znalezisk należy miedziana, prawdopodobnie pozłacana broszka, czyli przedmiot daleko wykraczający możliwościami poza to, na co mógł sobie pozwolić przeciętny mieszkaniec Walii w tamtym okresie. Obok niej odkryto ozdobną szpilkę z kości, grzebień z poroża i wielobarwne szklane koraliki. Wszystko to świadczy o bogactwie i dostępie do dóbr, które wówczas uznawano za luksusowe. Paradoksalnie, analiza samych szkieletów opowiada zupełnie inną, znacznie trudniejszą historię. Kości i zęby pochowanych kobiet noszą wyraźne ślady intensywnej pracy fizycznej i ogólnie ciężkich warunków życia.
Odkrycia nie kończą się na przedmiotach grobowych. Archeolodzy znaleźli też niepodważalne dowody na to, że w tym miejscu po prostu żyto. Są to żarna do mielenia mąki, fragmenty ceramiki i szkła. Seaman podkreśla znaczenie tych znalezisk. W ogólnym rozrachunku te materialne ślady mocno wspierają teorię o istnieniu wczesnej, prawdopodobnie zamkniętej wspólnoty religijnej. Mogła to być grupa kobiet prowadzących życie duchowe z dala od świata, które jednocześnie musiały samodzielnie wytwarzać sobie środki do przetrwania. Ten model, znany z późniejszych klasztorów, mógł mieć tu swoje bardzo wczesne korzenie.
Pytania bez odpowiedzi wciąż pozostawiają szerokie pole dla interpretacji
Mimo że obraz powoli się wyłania, wiele kwestii pozostaje otwartych. Najbardziej oczywista to niemal całkowity brak mężczyzn i dzieci wśród pochówków. Inną mroczną zagadką są szczątki dwóch kobiet znalezione w rowie, z których jedna miała związane ręce i nogi. Czy to ślad zbrodni, wypadku, czy może praktyki rytualnej, której kontekstu już nie pojmujemy?
Czytaj też: Starożytne warsztaty i rzymska nekropolia w jednym miejscu. Delta Nilu skrywała wyjątkowe struktury
Nie rozumiemy naprawdę wczesnych miejsc kościelnych… jak funkcjonowały, jak wyglądały, jak były zorganizowane. Wiemy to bardzo dobrze z późniejszych okresów, ale w tym bardzo kształtującym się okresie historii nie jest to zbyt dobrze zrozumiane. To więc naprawdę ekscytująca okazja – podsumowuje Seaman
Prace w Fonmon mają szansę wypełnić istotną lukę w rozumieniu organizacji życia religijnego w VI i VII wieku. To czas kluczowy dla utrwalenia się chrześcijaństwa na Wyspach Brytyjskich, lecz słabo udokumentowany źródłowo. Każdy nowy sezon wykopaliskowy przynosi kolejne elementy układanki, ale też nowe pytania o życie i śmierć kobiet, które spoczęły w tym miejscu około 1400 lat temu.