Każdy mól książkowy wie doskonale, o co chodzi: ten moment, kiedy literatura wciąga tak bardzo, że świat przestaje istnieć. Tym, jak czytanie wpływa na mózg, zainteresowali się naukowcy, a konkretnie prof. Natalie Philips z Michigan University – specjalistka od XVIII-wiecznej literatury oraz kognitywistyki. Wena przyszła nagle – podczas jednej z nudnych uczelnianych konferencji prof. Philips zaczęła rozglądać się po sali i zauważyła, że chociaż mówca nie skończył jeszcze prezentacji, to audytorium już zaczęło się wiercić, ktoś dyskutował z sąsiadem, ktoś inny czytał notatki, a jeszcze ktoś drzemał. „Patrzyłam na tę coraz bardziej roztargnioną publiczność i coś zaświtało mi w głowie – wspominała w wywiadzie dla amerykańskiej stacji radiowej NPR prof. Philips. – Uświadomiłam sobie, że skłonność do roztargnienia była pewnym paradoksem w moim życiu. Bo ja kocham czytać i jestem w stanie skoncentrować się na książce do tego stopnia, że świat wokół mnie mógłby przestać istnieć, a ja niczego bym nie zauważyła. A jednocześnie w życiu codziennym jestem bardzo roztrzepana – jestem osobą, która gubi klucze przynajmniej trzy razy dziennie, która nie pamięta, gdzie zaparkowała samochód i która potrafi myśleć o tylu rzeczach naraz, że gubi wątek w połowie zdania”.

I tak Natalie Philips wraz z grupą neurologów ze Stanford University postanowiła zbadać, jak funkcjonuje mózg podczas czytania, stając się tym samym pionierką w nowej, raczkującej dopiero interdyscyplinarnej dziedzinie, czasem nazywanej neurobiologią literatury. W jej ramach naukowcy badają m.in. to jak na mózg wpływają poezja i rytm, a jak metafory oraz jak funkcjonuje nasz mózg podczas czytania książki Marcela Prousta, a jak podczas lektury codziennej gazety. A wszystko po to, żeby dowiedzieć się więcej o tym, jak poznajemy świat.

 

Czy książki zmieniają twój mózg?

Okazuje się, że całkiem sporo. Naukowcy pod przewodnictwem prof. Philips postanowili sprawdzić, czy ludzki mózg funkcjonuje inaczej podczas uważnego i nieuważnego czytania. W eksperymencie wzięła udział grupa ochotników – doktorantów literaturoznawstwa (wybór nie był przypadkowy, naukowcy uznali, że właśnie studenci literatury nadadzą się świetnie do tego celu). Mieli oni za zadanie przeczytać rozdział z powieści „Mansfield Park” Jane Austin, ukochanej pisarki prof. Philips. Rzecz w tym, że po pierwsze: czytanie miało odbywać się na dwa sposoby – najpierw uczestnicy mieli szybko przebiec wzrokiem rozdział, tak jakby to robili, wertując książkę w księgarni, opuszczając niektóre akapity, a potem – przeczytać rozdział uważnie, analizując go tak, jakby uczyli się do egzaminu.