Marki Crocs nikomu przedstawiać nie trzeba, ten rodzaj obuwia chociaż wzbudzał często wzrok politowania, to nie przeszkodziło mu to zdobyć świata. Teraz powrócili do jednej ze swoich ciekawszych form, jeżeli nie najciekawszej, to co najmniej odważnej.
Wracają Crocs ROY. Jedna z najciekawszych propozycji producenta wygodnego obuwia
Marka Crocs od lat konsekwentnie redefiniuje pojęcie obuwia użytkowego, przełamując tradycyjne schematy modowe i udowadniając, że wyjątkowa wygoda może iść w parze z odważną, niesztampową estetyką. Choć klasyczna sylwetka tradycyjnych chodaków wypracowała na przestrzeni dekad kultowy status na całym świecie, firma nie ustaje w poszukiwaniu nowych form ekspresji wizualnej.

Jednym z najbardziej wyrazistych owoców tych technologicznych i stylistycznych poszukiwań jest na pewno model ROY, który reprezentuje śmiałe przejście marki w stronę bardziej awangardowego, futurystycznego wzornictwa. Nowa odsłona kolorystyczna tego projektu, nazwana Elephant (słoń), stanowi doskonałe podsumowanie ewoluującego języka projektowego, w którym minimalistyczna paleta barw idealnie łączy się z rzeźbiarską strukturą i ergonomią.
Klasyczny Crocs w wydaniu z wyobraźni przebojowego projektanta
Za koncepcją wizualną modelu ROY stoi Steven Smith, postać ikoniczna w branży obuwniczej, żartobliwie określana mianem ojca chrzestnego obuwia typu dad shoes (butów kojarzonych przede wszystkim z ojcami). To projektant z wieloletnim doświadczeniem, którego dotychczasowy dorobek obejmuje legendarne modele stworzone dla takich gigantów jak New Balance czy Nike, w tym chociażby słynne New Balance 997 czy Nike Zoom Spiridon Cage 2.

Przeniesienie jego unikalnego wyczucia odwagi oraz skłonności do rzeźbiarskich eksperymentów do portfolio marki Crocs zaowocowało projektem wykraczającym poza dotychczasowe ramy. Nazwa samego modelu ROY nawiązuje bezpośrednio do postaci Elroya Jetsona z klasycznej bajki Jetsonowie, stanowiącej jeden z najważniejszych punktów odniesienia dla estetyki retrofuturyzmu. To inspirujące nawiązanie doskonale oddaje charakter obuwia, które wygląda niczym wyjęte z futurystycznej wizji świata snutej w minionych dekadach.
Czytaj też: Styl, wygoda i funkcjonalność w terenie. Crocs znów zaskakuje współpracą
Wersja kolorystyczna Elephant wyróżnia się przede wszystkim spójnym, chłodnym i monochromatycznym wykończeniem w odcieniach szarości przypominającej skóry słonia. Rezygnacja z krzykliwych barw czy kontrastowych wstawek na rzecz stonowanej elegancji pozwala w pełni wyeksponować unikalną formę cholewki.

Cała konstrukcja bazuje na piance Mellow, zapewniającej lekkość, miękkość oraz sprężystą amortyzację podczas codziennego użytkowania, której tak bardzo potrzebują nie tylko nasze nogi, lecz i cały kręgosłup. Najbardziej charakterystycznym elementem wizualnym są segmentowe, elastyczne nacięcia rozmieszczone wzdłuż wierzchniej części obuwia oraz na podeszwie. Te głębokie, organiczne rowki pełnią jednak rolę wykraczającą poza samą warstwę wizualną. Ich strategiczne rozmieszczenie umożliwia naturalne zginanie się materiału w trakcie chodu, co znacząco podnosi ergonomię i dostosowuje pracę buta do naturalnego, anatomicznego ruchu stopy.
Ten minimalizm, odbiera trochę radości z clogów
W pewnym sensie tych butów jest aż “za dużo”, a jednak prezentują minimalizm w oszczędności kształtów. Co więcej, znikają też charakterystyczne oczka, które tylko czekają, żeby je zapełnić Jibbitzami, autorskimi wkładkami ozdobnymi. W wypadku ROYa nic nie może odciągać uwagi od tego, czym już są.

Zamiast napisów czy właśnie ozdobnych przypinek zastosowano subtelne, wytłoczone logotypy umieszczone na pięcie oraz na wkładce wewnętrznej, co ma za zadanie podkreślić wyrafinowany i dojrzały charakter całej kompozycji. Model ROY Elephant zrywa z tradycyjnym postrzeganiem obuwia piankowego jako wyłącznie domowego lub ogrodowego dodatku, pozycjonując je w samym centrum współczesnej mody ulicznej. Ta sylwetka sprawia, że obuwie to doskonale wpisuje się w najnowsze trendy miejskiego streetwearu, w którym coraz większą rolę odgrywają projekty o rzeźbiarskich i organicznych kształtach.
Czytaj też: Prace w ogródku mogą być stylowe. Nie zapomnij ozdobić swoich Crocsów
Wprowadzenie tej edycji to ważny krok w rozwoju tożsamości marki Crocs, która stopniowo testuje, czy jej użytkownicy są zainteresowani czymś innym, niż podstawowe edycje w najlepszym razie postawione na ogromnej platformie. Sprawdza ostrożnie, czy poza krzykliwymi, przepełnionymi collabami ze znanymi markami jak chociażby Pokemon czy LEGO, jest miejsce na fantazję godną wyszukanego dripu.
ROY wydaje się bezbłędnie odpowiadać na to pytanie.
Źródła: well, highsnobiety, crocs
