Czas nie istnieje. Fizycy sugerują, że może wyłaniać się z informacji

Codzienne życie uczy nas, że czas płynie nieubłaganie. Planujemy spotkania na konkretną godzinę, wspominamy minione lata i martwimy się o przyszłość. Ta intuicyjna rzeczywistość staje się jednak mglista, gdy fizycy zaglądają w najgłębsze fundamenty wszechświata. Okazuje się, że nasze najbardziej podstawowe poczucie – upływ czasu – może być jedynie iluzją, zjawiskiem wyłaniającym się z czegoś zupełnie innego.
Polska dąży do porzucenia zmian czasu
...

Ostatnie lata przyniosły hipotezy, które podważają sam status czasu jako fundamentalnego składnika rzeczywistości. W centrum tej intelektualnej burzy znajduje się koncepcja, według której czas, a może nawet cała czasoprzestrzeń, nie są dane z góry. Zamiast tego mają wyłaniać się z czegoś bardziej podstawowego, czego istota wciąż wymyka się pełnemu zrozumieniu. To nie tylko filozoficzna ciekawostka, ale próba rozwiązania prawdziwych, technicznych zagadek, które blokują postęp fizyki od dekad.

Fundamentalny konflikt w sercu fizyki

Sedno problemu leży w głębokiej sprzeczności między dwoma filarami współczesnej fizyki. Z jednej strony mamy ogólną teorię względności Einsteina, która przedstawia czas jako dynamiczny i giętki wymiar, ściśle spleciony z przestrzenią. W tym ujęciu czas może płynąć wolniej w pobliżu masywnych obiektów, takich jak czarne dziury. Z drugiej strony stoi mechanika kwantowa, traktująca czas jako sztywne i zewnętrzne tło, niezmienny parametr w równaniach opisujących zachowanie cząstek.

Próby połączenia tych dwóch monumentalnych teorii w jedną, spójną teorię kwantowej grawitacji, kończą się paradoksem. Czas, w zależności od kontekstu matematycznego, zachowuje się w sposób nieprzewidywalny – czasem znika z równań całkowicie, co nazywa się problemem czasu. To nie jest błąd w obliczeniach, ale wyraźna wskazówka, że nasze tradycyjne pojmowanie czasu jako absolutnego, niezależnego bytu jest najprawdopodobniej błędne.

Czytaj także: Czas to nasza ignorancja

Dodatkową warstwę komplikacji stanowi strzałka czasu, czyli fakt, że wydarzenia układają się w nieodwracalnej kolejności od przeszłości do przyszłości. Podczas gdy druga zasada termodynamiki, mówiąca o wzroście nieporządku (entropii), zdaje się ten kierunek wyjaśniać, to fundamentalne równania fizyki kwantowej są czasowo symetryczne. Nie rozróżniają one między przodem a tyłem, pozostawiając pytanie o źródło nieodwracalności otwartym.

Informacja staje się fizyczna

Kluczem do nowego spojrzenia jest radykalna zmiana statusu informacji. Przez długi czas traktowano ją jedynie jako abstrakcyjny opis stanu systemu, swego rodzaju zapis księgowy. Jednak takie zjawiska jak paradoks informacji w czarnych dziurach zmusiły fizyków do zmiany perspektywy. Okazało się, że informacja związana z materią, która wpada do czarnej dziury, nie może po prostu zniknąć, jak przewidywała klasyczna fizyka. Jej zachowanie musi być zgodne z zasadami mechaniki kwantowej, co sugeruje, że informacja ma realny, fizyczny koszt i jest czymś więcej niż tylko opisem.

To doprowadziło do śmiałej hipotezy: może sama grawitacja nie jest podstawową siłą natury, ale zjawiskiem emergentnym? Tak jak ciepło jest przejawem chaotycznego ruchu cząsteczek, tak grawitacja, a wraz z nią czasoprzestrzeń, mogłaby wyłaniać się z bardziej fundamentalnego poziomu rzeczywistości. Coraz więcej badaczy skłania się ku temu, że tym podstawowym poziomem jest poziom informacji kwantowej – jej przetwarzania, przechowywania i powiązań.

Czasoprzestrzeń jako pamięć wszechświata

To nowe podejście odwraca tradycyjną kolejność. Zamiast widzieć czasoprzestrzeń jako pustą scenę, na której rozgrywają się fizyczne zdarzenia, proponuje się, że sama czasoprzestrzeń jest złożonym systemem informacyjnym. W tej wizji nie jest ona gładka i ciągła, jak w teorii Einsteina, ale zbudowana z dyskretnych, niezwykle małych elementów, które przechowują informacje o wszelkich interakcjach, jakie w nich zaszły.

Co to oznacza w praktyce? Geometria czasoprzestrzeni, która decyduje o ruchu planet i świateł, zależy nie tylko od rozmieszczenia masy i energii. Jest ona kształtowana również przez sposób, w jaki informacja kwantowa – a szczególnie zjawisko kwantowego splątania, łączące odległe od siebie cząstki – jest rozłożona. W tym ujęciu czasoprzestrzeń staje się aktywnym uczestnikiem, swego rodzaju pamięcią Wszechświata, która nieustannie zapisuje i przechowuje historię wszystkich zachodzących procesów.

Dlaczego pamiętamy wczoraj, a nie jutro?

Najbardziej fascynującym aspektem tej teorii jest jej potencjalne wyjaśnienie pochodzenia strzałki czasu. Skoro czasoprzestrzeń zapisuje informację o interakcjach, a proces tego zapisu jest z natury nieodwracalny (nie da się „odzapisać” informacji bez pozostawienia śladu), to otrzymujemy naturalny kierunek upływu czasu. Wcześniejsze stany Wszechświata zawierały mniej „wpisów” w tę kosmiczną pamięć, późniejsze – więcej. Ta asymetria w ilości zapisanej informacji definiuje to, co postrzegamy jako kierunek od przeszłości do przyszłości.

Czytaj także: Czas może płynąć w obie strony. Niebywałe ustalenia naukowców badających materiały

W tej perspektywie czas nie jest czymś, w czym Wszechświat istnieje. Jest raczej czymś, co Wszechświat nieustannie wytwarza na bieżąco, jako produkt uboczny swojej własnej, informacyjnej dynamiki. To radykalne odejście od klasycznego myślenia, choć trzeba przyznać, że wciąż pozostaje w sferze eleganckich modeli matematycznych, czekających na eksperymentalne potwierdzenie.

Ciemna materia jako ślad informacji. Testowalna konsekwencja śmiałej teorii

Prawdziwa wartość każdej teorii fizycznej mierzy się jej zdolnością do przewidywania zjawisk, które można sprawdzić. I tu koncepcja emergentnego czasu oferuje intrygującą możliwość. Skumulowane ślady informacyjne zapisane w strukturze czasoprzestrzeni mogłyby, na olbrzymich skalach kosmicznych, przejawiać się jako dodatkowe źródło przyciągania grawitacyjnego. W efekcie zachowywałyby się podobnie do tajemniczej ciemnej materii, której istnienie postulujemy, by wyjaśnić ruch gwiazd w galaktykach, ale której bezpośrednio nie widzimy.

Ta sama logika może dotyczyć ciemnej energii, odpowiedzialnej za przyspieszanie ekspansji kosmosu. Jeśli hipoteza jest słuszna, to oba te enigmatyczne składniki, stanowiące łącznie około 95% zawartości Wszechświata, mogłyby być przejawem tej samej, fundamentalnej natury informacyjnej czasoprzestrzeni. Co istotne, fizycy pracują nad sposobami przetestowania tych idei. Potencjalnymi poligonami doświadczalnymi są precyzyjne obserwacje promieniowania z czarnych dziur czy eksperymenty z zaawansowanymi komputerami kwantowymi, symulującymi ekstremalne warunki.

Co dalej z czasem?

Czy to oznacza, że czas jest tylko iluzją? Nie do końca. Nawet jeśli wyłania się z głębszego poziomu rzeczywistości, to jest zjawiskiem niezwykle realnym i spójnym w skalach, w których żyjemy. Rewolucja polegałaby na zrozumieniu jego pochodzenia. Droga do potwierdzenia tej wizji jest długa i usiana wyzwaniami. Wiele obiecujących teorii w fizyce ostatecznie okazywało się ślepymi uliczkami. Mimo to, sama próba spojrzenia na czas i przestrzeń przez pryzmat informacji jest intelektualnie porywająca. Oferuje nowe narzędzia do rozwiązania starych problemów i, co najważniejsze, prowadzi do konkretnych, testowalnych przewidywań. Być może nasze codzienne tykanie zegara jest tylko wierzchołkiem znacznie głębszej i bardziej zaskakującej góry lodowej.