Co łączy Steve’a Jobsa, twórcę potęgi Apple’a, i Teda Bundy’ego, seryjnego mordercę, który wkładał sobie rękę w gips, żeby nie wzbudzać w ofiarach podejrzeń o złe zamiary? Wiele: wyrafinowanie, wizjonerstwo, urok, odporność psychiczna, charyzma. Dlaczego Jobs nie trafił do więzienia, a Ted Bundy tak? U pierwszego te cechy zostały wykorzystane w celach akceptowanych społecznie i nie były tak nasilone jak u seryjnego mordercy.

Zdaniem Kevina Duttona, psychologa społecznego z Oksfordu i autora książki „Mądrość psychopatów”, doza psychopatii ułatwia odnoszenie sukcesów. „Psychopatia jest niczym światło słoneczne: jego nadmiar może wywołać raka i zabić, ale jeśli wystawiamy się na jego działanie z umiarem, ma dobroczynny wpływ na jakość naszego życia i zdrowie” – uważa Dutton. Czas sobie uświadomić, że żyjemy wśród – jak nazwał ich Antoine Buchara, psycholog i neurobiolog z University of Southern California – „funkcjonalnych psychopatów” – ludzi, którzy panują nad swoimi emocjami i nie odczuwają ich tak silnie jak inni. Są wśród nich menedżerowie wysokiego szczebla, skuteczni prawnicy, chirurdzy, dzielni żołnierze jednostek specjalnych. Co tu kryć: zazdrościmy im. Chcielibyśmy mieć chociaż część ich czaru, skuteczności i odwagi. Czy to w ogóle możliwe?

Zgodnie z definicją Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, psychopatia to antyspołeczne zaburzenie osobowości, objawiające się m.in. nieszanowaniem norm społecznych, brakiem hamulców w zachowaniu, np. moralnych, nieliczeniem się z emocjami innych i instrumentalnym traktowaniem ludzi. Jedna osoba na sto jest psychopatą, zazwyczaj łagodnym.

Psychopata we mnie

Odkryłem, że mam mózg psychopaty – mówi w wywiadach neurobiolog James Fallon. Prawie dziesięć lat temu, analizując skany mózgu, zauważył, że jego własny mózg ma cechy charakterystyczne dla niektórych psychopatycznych morderców. Przypomniał sobie, że w dzieciństwie wróżono mu raczej przyszłość mafiosa niż naukowca. I choć nigdy nie popełnił przestępstwa, a jego życie rodzinne i kariera naukowa układały się całkiem dobrze, drążył temat: doszedł do wniosku, że ma „gen wojownika”, który może powodować – jak sądzi wielu naukowców – agresję, skłonność do przemocy i obniżenie empatii. Osobiste doświadczenia i wiedza naukowa kazały mu skupić się na pytaniu, w jakim stopniu przyjazne środowisko może kompensować lub łagodzić negatywne oddziaływanie niektórych genów. I jest wdzięczny swoim rodzicom, że takie przyjazne warunki mu stworzyli.

 

Jak się czuje psychopata

Kevin Dutton podczas pisania książki „Mądrość psychopatów” sam stał się na kilka chwil psychopatą i spojrzał na świat psychopatycznymi (na moment) oczami. Pomogli mu w tym koledzy naukowcy,  przeczesując – jak żartuje Dutton w swojej książce – jego głowę neurologicznym grzebieniem. Było nim urządzenie zwane TMS do przezczaszkowej stymulacji magnetycznej. To nic innego jak zmuszanie neuronów do aktywności za pomocą pola magnetycznego. Można na przykład w ten sposób sprawić, by ktoś bezwolnie poru-szał małym palcem u nogi (skutki wywołanie TMS są krótkotrwałe). Próbuje się tak również leczyć objawy choroby afektywnej dwubiegu-nowej, udaru mózgu, choroby Parkinsona czy szumy uszne.