Badanie przeprowadzone przez Liora Greenspoona z Instytutu Naukowego Weizmanna, którego wyniki opublikowano w Nature Ecology & Evolution i Nature Communications, wprowadza nową perspektywę oceny wpływu gatunków na środowisko. Naukowcy posłużyli się pojęciem ruchu biomasy, które stanowi iloczyn całkowitej masy wszystkich osobników danego gatunku i średniej odległości pokonywanej aktywnie w ciągu roku. Jednostką tej miary jest tonokilometr rocznie, co przypomina nieco pojęcie pędu znane z fizyki.
Czytaj też: Wielkie migracje omijały Polskę z daleka. Znamy prawdę o wielkiej rewolucji w Europie sprzed tysięcy lat
Konkretne liczby są wręcz porażające. Ruch biomasy generowany przez ludzi sięga około 4000 miliardów tonokilometrów rocznie. Gdy zestawimy to z łącznym ruchem wszystkich dzikich zwierząt lądowych – ssaków, ptaków i stawonogów – który wynosi zaledwie 100 miliardów tonokilometrów, otrzymujemy różnicę czterdziestokrotną. Co ciekawe, sam ruch pieszy ludzi osiąga około 600 miliardów tonokilometrów, co prawdopodobnie przewyższa już łączny ruch wszystkich dzikich zwierząt lądowych.
Człowiek – najbardziej mobilny gatunek na Ziemi
Weźmy pod uwagę najbardziej znaną migrację zwierząt – Wielką Migrację w Serengeti, gdzie 1,2 miliona gnu i 250 tys. zebr przemierza co roku 3000 km w poszukiwaniu pastwisk. Dramatyczne sceny przeprawy przez rzekę Mara, gdzie wiele zwierząt ginie w ścisku lub staje się łupem krokodyli, utkwiły w zbiorowej wyobraźni. Paradoksalnie jednak, ruch biomasy podczas tego spektakularnego zjawiska jest porównywalny z tym generowanym podczas pielgrzymki Hadżdż czy Mistrzostw Świata FIFA. W globalnej skali to zaledwie niewielki ułamek ludzkiej mobilności.
Czytaj też: Wielkie migracje w czasach Rzymu. Niesamowita rekonstrukcja była możliwa nie tylko dzięki historykom
Szczegółowe analizy pokazują, że dzikie ssaki lądowe (z wyjątkiem nietoperzy) przemieszczają łącznie 30 miliardów tonokilometrów rocznie, przy czym aż 23 proc. tej wartości przypada na słonie afrykańskie. Ruch biomasy ptaków jest podobny, choć obarczony większym marginesem błędu sięgającym 130 mld tonokilometrów. Co zaskakuje, owady i inne bezkręgowce, choć stanowią większość dzikiej biomasy lądowej, przemieszczają się na stosunkowo niewielkie odległości – ich łączny ruch to jedynie około 40 miliardów tonokilometrów.
Perspektywa historyczna pozwala lepiej zrozumieć skalę zachodzących zmian. W 1850 r., przed drugą fazą rewolucji przemysłowej, populacja ludzka była siedmiokrotnie mniejsza, a większość ludzi rzadko opuszczała miejsce urodzenia. Tymczasem ruch biomasy dzikich zwierząt lądowych był wówczas ok. 20 razy większy niż obecnie. Od tamtego czasu ludzki ruch biomasy wzrósł 40-krotnie, co pokazuje tempo naszej ekspansji.
W połowie XIX wieku łączna biomasa dzikich ssaków wynosiła ok. 200 milionów ton – mniej więcej tyle, ile ważyła wówczas ludzkość wraz z udomowionymi zwierzętami. Dziś biomasa ludzi i zwierząt hodowlanych sięga 1100 mln ton, podczas gdy dzikie ssaki straciły ponad połowę swojej masy. Szczególnie wymowny jest fakt, że biomasa samych słoni afrykańskich w 1850 r. była porównywalna z obecną biomasą wszystkich dzikich ssaków lądowych razem wziętych. Obecnie dzikie ssaki ważą zaledwie jedną dziesiątą tego, co w późnym plejstocenie.

Sytuacja w oceanach przedstawia się równie niepokojąco. Ruch biomasy zwierząt morskich zmniejszył się o ok. 60 proc. od 1850 roku – z 80 tysięcy do 30 tysięcy miliardów tonokilometrów rocznie. Głównymi przyczynami są przemysłowe rybołówstwo i wielorybnictwo. Biomasa dzikich ssaków morskich skurczyła się o ok. 70 proc. – z 130 do 40 milionów ton. Choć ryby wciąż przemieszczają ok. 30 tysięcy miliardów tonokilometrów (siedmiokrotnie więcej niż ludzie), to nawet wielkie migracje humbaków odpowiadają zaledwie ruchowi biomasy populacji Niemiec.
Konsekwencje ekologiczne tych zmian są poważne i dalekosiężne. Ssaki morskie odgrywają kluczową rolę w nawożeniu części oceanu żelazem, które jest niezbędne do podtrzymania życia. Spadek ich migracji o szacunkowe 70 proc. od 1850 roku, spowodowany celowym zabijaniem wielorybów oraz współczesnymi zagrożeniami jak sieci dryfujące i kolizje ze statkami, ma negatywny wpływ na całe ekosystemy morskie.
Porównania energetyczne dodatkowo unaoczniają skalę dominacji człowieka. Całkowite zużycie energii na transport ludzki wynosi ok. 30 tysięcy terawatogodzin rocznie – 300 razy więcej niż zużycie energii przez wszystkie lądowe kręgowce i około 100 razy więcej niż przez ssaki morskie. Współczesna duża elektrownia generuje tyle energii, ile zużywają na lokomocję wszystkie dzikie ssaki lądowe razem wzięte.
Transport żywności, często określany jako “kilometry żywności”, osiąga ok. 8000 miliardów tonokilometrów rocznie – dwukrotnie więcej niż ruch biomasy samych ludzi. Tymczasem transport masy pojazdów pasażerskich, szacowany na 40 tys. miliardów tonokilometrów, jest porównywalny z ruchem biomasy całego życia na Ziemi. Warto przy tym zaznaczyć, że szacunki ruchu ludzi uwzględniają wyłącznie masę naszych ciał, bez uwzględnienia masy pojazdów.
Migrujące zwierzęta mają poważny problem
Nawet te nieliczne pozostałe wielkie migracje zwierząt stoją dziś przed poważnymi wyzwaniami. Wielka Migracja w Serengeti, choć formalnie chroniona przez park narodowy, od kilku lat boryka się z nieoczekiwanym problemem. Właściciele lodży turystycznych celowo wzniecają pożary buszu, aby przyspieszyć wzrost świeżej trawy i przyciągnąć zwierzęta bliżej swoich obiektów. Takie ingerencje w ekosystem zmieniają naturalne migracje w nieprzewidywalny sposób.
Turystyka, która miała chronić dziką przyrodę, staje się paradoksalnie kolejnym zagrożeniem. Drogi wytyczane wzdłuż szlaków migracyjnych, nadmierna obecność obserwatorów oraz śledzenie stad z powietrza zakłócają naturalne zachowania zwierząt. Populacja lampartów w Afryce zmniejszyła się dramatycznie – obecnie na wolności żyje zaledwie około 12 500 osobników, podczas gdy niegdyś zamieszkiwały one cały kontynent afrykański i znaczne obszary Azji.
Badanie izraelskich naukowców pokazuje, że koncepcja biomasy jako metryki pozwala na globalne spojrzenie na dynamiczny status dzikiej przyrody, wykraczające poza samo wymieranie gatunków. Ruch biomasy dostarcza dodatkowej perspektywy na relacje między człowiekiem a dziką przyrodą w skali planetarnej. Ilościowe określenie tego ruchu w różnych gatunkach oraz związanych z nim kosztów energetycznych zapewnia głębsze zrozumienie tych zależności i otwiera nowe możliwości badawcze dotyczące ich wzajemnych oddziaływań.
