Maciej Lorenc: Psychiatria w coraz większym stopniu otwiera się na psychodeliki i zgłębia ich potencjał terapeutyczny w leczeniu szerokiego wachlarza zaburzeń. Czy mamy do czynienia z rewolucją w tej dziedzinie? 

Dr n. med. Justyna Holka-Pokorska (psychiatra, seksuolog, terapeuta, przewodnicząca warszawskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego): Nie wydaje mi się, żeby „rewolucja” – czy może raczej zmiana utrwalonych aksjomatów – dotyczyła wyłącznie psychiatrii. Ludzkość generalnie doświadcza obecnie rewolucyjnej transformacji, na którą składa się przyspieszenie wszelkiego rodzaju zjawisk cywilizacyjnych związanych z postępem technologicznym i wynikającymi z niego zmianami społecznymi.

Na ten akceleracjonistyczny trend rozwoju cywilizacji nałożyły się przeróżne problemy wynikające z pandemii COVID-19, która w znacznym stopniu zdemontowała naszą wcześniejszą rzeczywistość. Wiele procesów kształtujących życie społeczne i gospodarcze właściwie tworzy się na naszych oczach zupełnie od nowa, a my uczymy się żyć w nowych warunkach. Obecnie nikt już chyba nie zakłada, że pandemia „za moment się zakończy”, a my „spokojnie powrócimy” do przedpandemicznej rzeczywistości. 

W trakcie rozmowy o psychodelikach nie możemy pominąć tego szerszego współczesnego kontekstu, a tym bardziej tego, że w dobie pandemii wszyscy ludzie w mniejszym lub większym stopniu konfrontują się z nieznanym. Nie wszyscy są na to przygotowani. Badania epidemiologiczne ostatnich kilku miesięcy pokazują, że rozpowszechnienie objawów lęku i depresji w różnych populacjach wzrosło trzy- albo nawet czterokrotnie. W podobnym stopniu wzrosło także zapotrzebowanie na pomoc psychiatryczną i wydaje się bardzo prawdopodobne, że nadal będzie rosnąć. Psychiatrzy obserwują coraz bardziej rozpowszechnione psychologiczne konsekwencje konfrontacji z wyzwaniami pandemii, a do tego dochodzą obserwowane u ozdrowieńców neurologiczne i psychiatryczne następstwa przechorowania infekcji COVID-19

W tym kontekście może okazać się, że niesienie pomocy ludziom, którzy na skutek konfrontacji z wielką niewiadomą pandemicznego świata doświadczają przeróżnych objawów psychopatologicznych, będzie wymagało nowych narzędzi. Dotychczasowe rozwiązania z zakresu pomocy psychiatrycznej mogą nie być w pełni skuteczne z racji niedoboru wyszkolonych specjalistów lub nieadekwatności dotychczasowych metod pomocy w obliczu wieloprofilowości  stresu pandemicznego czy złożoności zmian społecznych, z którymi będą musieli zmierzyć się ludzie w obliczu pandemii. 

Trudno jest wskazać jeden wiodący proces, który mógł wpłynąć na pojawianie się nowej fali zainteresowania psychodelikami wśród psychiatrów. Mamy raczej do czynienia z mnóstwem interferujących zjawisk, z których część mogliśmy zaobserwować jeszcze przed pojawieniem się nowego koronawirusa, a inne dołączyły do nich w dobie pandemii. (...)

W ostatnich latach badania nad tymi substancjami bardzo przyspieszyły, a liczba nowych prac lawinowo wzrasta – podobnie jak liczba internetowych wyszukań dotyczących artykułów naukowych na ich temat. Ukończone dotychczas badania randomizowane są niezwykle ciekawe koncepcyjne i pokazały potencjalne zastosowania psychodelików, ale w wielu przypadkach przeprowadzono je na bardzo małych próbach badawczych, a większe badania dopiero trwają. 

ML: Z czego dokładnie wynika wzrost zainteresowania psychodelikami wśród psychiatrów? 

HP: Jeśli miałabym przedstawić swoje stanowisko w tej kwestii, to wydaje mi się, że głównie z bezradnościzarówno terapeutycznej, jak i wynikające z  odpowiedzialności społecznej naszej grupy zawodowej. Psychiatria nigdy nie była priorytetową dziedziną zdrowia publicznego dla rządzących nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach europejskich i Stanach Zjednoczonych. Z tego względu w wielu miejscach na świecie, może poza Skandynawią, bywa spychana na obrzeża głównego nurtu medycyny.

W ciągu dekady przed pandemią zapotrzebowanie na pomoc psychiatryczną znacząco wzrosło, co prawdopodobnie wynika z narastającej digitalizacji komunikacji społecznej. Nasza uwaga zaczęła być coraz częściej angażowana przez natłok treści przekazywanych przez portale informacyjne i media społecznościowe, a na dodatek coraz więcej ludzkich działań jest modelowanych przez algorytmy. Można powiedzieć, że młodsze pokolenia w dużej mierze wychowały się w internecie, a długofalowego wpływu tego zjawiska na zdrowie psychiczne jeszcze nie znamy. 

Wydaje się, że ze względów cywilizacyjnych od kilku dekad powiększa się rozdźwięk pomiędzy zapotrzebowaniem na pomoc w obszarze zdrowia psychicznego, a ofertą systemu opieki medycznej. Na dodatek wiele wskazuje, że metody leczenia psychiatrycznego, czyli „standardowe instrumentarium psychiatrów”, po prostu przestało być wystarczające w obliczu nowych problemów cywilizacyjnych i prędkości, z jaką się one pogłębiają. Pandemia jeszcze bardziej przyspieszyła nie tylko zjawiska społeczno-cywilizacyjne i digitalizację komunikacji międzyludzkiej, ale także wzrost rozpowszechnienia problemów dotyczących sfery psychicznej. Od początku pandemii trzykrotnie wzrosło zapotrzebowanie na wizyty u psychiatrów, których liczebność oczywiście nie zwiększyła się przecież raptownie w przeciągu kilku miesięcy. 

Światowa Organizacja Zdrowia już wcześniej ostrzegała, że zaburzenia psychiczne, zwłaszcza depresja, w najbliższych latach staną się podstawowym problemem zdrowia publicznego. Właśnie dlatego oczy psychiatrów i psychoterapeutów zaczęły zwracać się w kierunku badań z zupełnie nowego nurtu „psychodelic science”, wypatrując obietnic, które mogą nieść ze sobą nowe metody, a może też jakiejś nadziei na wsparcie ich dotychczasowej pracy.