Gierek do końca starał się zachować twarz i spłacał raty. Cenę za to płaciło społeczeństwo, zmuszone do wystawania w tasiemcowych kolejkach przed pustymi sklepami. Ponieważ partia komunistyczna nie mogła się mylić, winę za krach zrzucono na premiera Jaroszewicza. Zastąpił go Edward Babiuch, który zapowiedział gruntowną zmianę polityki ekonomicznej. Osiągnął tylko tyle, że jeszcze bardziej rozjuszył ludzi. Wprowadził system tzw. sprzedaży komercyjnej - bez kolejek, ale po wyższych cenach. Chociaż był to skromniuteńki zalążek rynku, prawa ekonomiczne zadziałały i do sklepów zapewniających producentom wyższe dochody natychmiast trafiły niemal wszystkie produkty lepszej jakości. Tym, których nie było na nie stać, pozostały ochłapy.

Gdy 1 lipca 1980 r. cenami komercyjnymi objęto mięso i jego przetwory, ludzie nie wytrzymali. Wybuchły pierwsze strajki, kilka tygodni później stanął cały kraj. Gierek dotrzymał słowa sprzed dziesięciu lat i chociaż wiedział, że traci władzę, nie bronił jej, każąc strzelać do robotników. 6 września został odwołany ze stanowiska, a po wprowadzeniu stanu wojennego wyrzucony z partii.

Drugiej Polski nie zbudował, lecz w odróżnieniu od gen. Jaruzelskiego, który też rządził przez dekadę i nie zbudował prawie nic, przynajmniej próbował. I pozostawił po sobie wystarczająco dużo, by nawet politycy tak dalecy od komunizmu jak Donad Tusk czy Jarosław Kaczyński mogli powiedzieć o nim kilka ciepłych słów. Zwykłym ludziom zapewnił kilka lat normalnego życia. Normalnego na miarę komunizmu, co lapidarnie, lecz nader trafnie w przeboju „Nie płacz Ewka" zdefiniował zespół Perfect: „Telewizor, meble, mały fiat, oto marzeń szczyt"...


DŁUG DŁUGOWI NIERÓWNY

Prof. Witold Orłowski - dyrektor Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej

Focus Historia:Dlaczego kilku- dziesięciomiliardowy gierkowski dług uważa się za większe zagrożenie dla gospodarki niż obecny, sięgający aż 230 mld?

Prof. Witold Orłowski: Dlatego że wówczas z ogromnym trudem udało się osiągnąć dochody dewizowe z eksportu w wysokości ok. 10 mld USD, dług był więc od nich niemal 2,5 razy większy. Dziś mamy wpływy z eksportu sięgające 200 mld USD. Cały ówczesny dług był długiem publicznym denominowanym w walutach obcych. Dziś większość naszego długu publicznego jest denominowana w złotych i stanowi tylko część zadłużenia zagranicznego. Reszta to dług firm prywatnych, które zainwestowały w Polsce i odpowiadają za niego tylko one, a nie cały kraj. Posiadamy też wysokie rezerwy dewizowe sięgające 100 mld USD, wtedy nie mieliśmy nawet 1 mld.