Dokładnie te same procesy zachodzą u ludzi. Jeśli na płód żeński oddziaływały nienaturalnie wysokie dawki androgenów (np. wskutek zaburzeń hormonalnych w pierwszym trymestrze ciąży), rozwija się z niego dziewczynka o chłopięcych „preferencjach zabawkowych” oraz o chłopięcym temperamencie, przejawiającym się podczas zabaw. Jednak endokrynologia nie odpowiada na pytanie „dlaczego tak się dzieje?”. Wyjaśnienia należy szukać w ewolucji naszego gatunku. Eksperymenty na małpach dowodzą istnienia dokładnie tych samych preferencji u małpich osesków. Choć samczyki koczkodanów nie są poddawane presji społeczeństwa, to i tak chętniej wybierają piłki czy samochody. A samiczki zdecydowanie bardziej wolą lalki i garnuszki. Za to obie płcie w równym stopniu interesują się zabawkami „płciowo neutralnymi”, takimi jak książka czy pluszowy piesek.
Biolodzy ewolucyjni uważają wyniki tych eksperymentów za poważny dowód na to, że tak podzielone preferencje wykształciły się we wczesnej fazie ewolucji naszego gatunku, jeszcze przed wyodrębnieniem się Homo sapiens. Prawdopodobnie na młode naszych przodków oddziaływała presja, ale nie społeczeństwa. Dobór naturalny selekcjonował samice pod kątem macierzyństwa, a samce pod kątem waleczności i sprawności. Podział na kobiece i męskie role w społeczeństwach pierwotnych tylko wzmocnił siłę tej pierwotnej selekcji. Zainteresowania zabawkowe wpisują się w ten proces. Dziewczynki wybierają zabawki odnoszące się do macierzyństwa. Chłopcy wolą zabawki, które wprawia się w ruch, którymi można manipulować w trzech wymiarach i które dają możliwość rywalizacji, chociażby we własnej wyobraźni. Mało prawdopodobne, żeby jakakolwiek kampania społeczna mogła sobie poradzić z tak głęboko zakorzenionym konserwatyzmem…