Miłość blisko nienawiści

Powiedzenie: „niedaleko jest od miłości do nienawiści” ma swoje uzasadnienie... chemiczne. Oksytocyna, zwana hormonem miłości, jest także hormonem nienawiści. Psycholodzy z Uniwersytetu w Hajfie udowodnili, że działa jak ogólny włącznik emocji społecznych. Kiedy skojarzenia danego człowieka są
pozytywne, uruchamia zachowania prospołeczne, i odwrotnie: gdy są negatywne – wywołuje np. złośliwą satysfakcję lub zawiść. Podczas badań  przeprowadzonych przez psychologów z Hajfy część ochotników wdychała syntetyczną oksytocynę, a druga część – placebo. Potem wszyscy wzięli udział w grze
losowej, nie wiedząc, że ich przeciwnikiem jest komputer. Ci, którzy wdychali oksytocynę, czuli większą niechęć do „przeciwnika”, kiedy nie udało im się wygrać.

Miłość nieszczęśliwa

Paradoksalnie okazuje się, że odrzucenie przez ukochaną osobę aktywuje w mózgu ośrodki związane z motywacją, nagrodą i uzależnieniem – pole brzuszne nakrywki, które kontroluje motywację i odpowiada za uczucie romantycznej miłości, jądro półleżące, korę okołooczodołową i przedczołową, kojarzone z zachciankami i uzależnieniem, wyspę oraz przedni zakręt obręczy – rejon związany z fizycznym bólem i dyskomfortem. Wniosek? Miłość, ta szczęśliwa i ta zawiedziona, jest naturalnym uzależnieniem. Częściowo wyjaśnia to zachowania odrzuconych kochanków, czyli np. odwiedzanie czy dręczenie ekspartnerów.

Men in red

Nie od dzisiaj wiadomo, że krwiste szpilki, sukienka i szminka to najlepsze wabiki na mężczyzn. Ale od niedawna wiadomo także, że czerwone męskie bokserki są absolutnie skutecznym wabikiem na kobiety. Podobnie jak czerwona koszula czy nawet czerwony pokój, w którym przebywa mężczyzna. Co więcej, kobiety nie zdają sobie z tego sprawy! Profesor Andrew Elliot z University of Rochester tłumaczy, że dzięki czerwieni mężczyzna wydaje się silniejszy, a kobiety postrzegają go jako osobę o wyższym statusie. Dlaczego czerwień? Może dlatego, że tak jak dla mandryla i dżelady brunatnej czerwień jest zarezerwowana dla samców alfa?

Uczucie wiecznie żywe

Pesymiści niedowierzający, że miłość może przetrwać długie lata, powinni mieć się z pyszna. Badania aktywności mózgowej osób w długotrwałych związkach udowadniają, że ich uczucia są tak samo świeże jak na początku znajomości. Doktorzy Bianca Acevedo i Arthur Aron z Wydziału Psychologii Stony Brook University porównywali zakochanych ludzi, którzy są od dawna zamężni/żonaci, z tymi, którzy się dopiero zakochali. U obu rodzajów par odkryli bardzo podobną aktywność mózgu w obszarach związanych z nagrodą, motywacją i chęcią działania na rzecz związku. I u jednych, i u drugich szczególnie uaktywniał się rejon brzusznej część nakrywki śródmózgowej. To tu wytwarzana jest zapewniająca poczucie szczęścia dopamina. A skany ich mózgu nie mogą kłamać...

Mimo podobieństw, zdjęcia nie były jednak identyczne. U świeżo zakochanych rozświetlał się obszar związany z lękiem i obsesją, a u osób zakochanych od lat te rejony, które odpowiadają za hamowanie bólu i spokój. Uwaga! Naukowcy z Uniwersytetu Bar-Ilan odkryli, że pary, które na początku związku mają wyższy poziom oksytocyny we krwi, pozostają ze sobą dłużej niż pary z niższym stężeniem hormonu miłości.

Bezwarunkowa: inna, ale... ta sama

Do niedawna niewiele wiedziano o podłożu neurologicznym uczucia zwanego miłością bezwarunkową. Naukowcy uważali, że ma ona charakter ewolucyjny i zarezerwowana jest dla ludzi pomagających przekazywać czy rozsiewać po świecie geny, czyli np. małżonków i dzieci. Podczas badania mózgu przez naukowców z Montrealu okazało się, że ten rodzaj miłości stanowi złożoną formę oddziaływań pomiędzy siedmioma rejonami mózgu. Uczestniczą w nich także sieci neuronalne tylko częściowo pokrywające się z aktywowanymi przez miłość erotyczną. To dowód na to, że miłość bezwarunkowa jest zupełnie inną kategorią emocji. Co więcej – stymuluje wytwarzanie dopaminy, substancji o działaniu nagradzającym, a nawet euforycznym. Aby dostrzec siłę tej miłości, wystarczy obejrzeć początek i koniec komedii „To właśnie miłość”.