Czy istnieje jakieś nieagresywne plemię ludzkie?

Najłagodniejsi ludzie świata, malajscy Semangowie, przez wieki darzyli się nawzajem szacunkiem i pokojem. W ich języku nie było nawet słowa „zabić”. Można było o nich powiedzieć: ci ludzie są najspokojniejszym ludem świata, najbliższym ideałom pacyfizmu. Ale ten łagodny lud stał się niesłychanie agresywny podczas wojny z Japończykami. Brytyjscy instruktorzy nauczyli Semangów bić się, a ci stali się armią najbardziej krwawych żołnierzy. Istnieją kultury agresywne, jak Indianie Yanomami. Tam liczba zabitych wrogów wyznacza pozycję społeczną.

Brutalność zależy nie tylko od genów?

Zależy w dużym stopniu od środowiska, wychowania. Łatwo to zrozumieć na przykładzie psów. Istnieją rasy agresywne i empatyczne, choćby dobermany i bernardyny. Ale mimo genetycznej mieszanki, która czyni z dobermana lepszy materiał na psa agresywnego, wiele będzie zależeć od tresury. Łatwo da się zrobić z dobermana psa kanapowego, ale i z bernardyna nie tak trudno zrobić agresywną bestię. Jeżeli sięgniemy do przykładów z historii ludzkości, widzimy, że człowiek również może zostać wychowany do empatii lub agresji. Szkoły janczarów wychowywały okrutnych wojowników, podobnie jak Hitlerjugend kształtowały przyszłych nazistowskich żołnierzy bez skrupułów. Młody chłopak w służbie Hitlera musiał wziąć sobie pieska, wychować go na swojego pupilka, a następnie zabić. Odwrotnym przykładem, pozytywnym, może być przedwojenne harcerstwo polskie, które uczyło młodych ludzi empatii, a agresji dawało ujście w podchodach, wartach i pracy fizycznej. Dziś młodzież musi znajdować ujście naturalnej agresji gdzie indziej. Rządzi prawo: skoro nie mogę być agresywny, przynajmniej pooglądam agresję. Dlatego ludzie wlepiają wzrok w filmy pełne przemocy lub oglądają boks.

Jeszcze grają w krwawe gry komputerowe. 

- Wiem, bo sam grałem namiętnie. Ze strzelanek najbardziej lubiłem „Wolfensteina” oraz „Doom”. Teraz już nie mam czasu, ale wnuk lubi „Call of Duty”. W tych grach idzie się do przodu i strzela do wszystkiego. Wirtualna krew bryzga na ekran. Oczywiście, że lubimy agresję – czynną i bierną. Tak działa nasz mózg. Zanim powstała telewizja i konsole do gier, ludzie chętnie chodzili na publiczne egzekucje kary śmierci.  

Pan profesor bywa agresywny?

Czasami, kiedy jestem pochłonięty pracą, a ktoś – najczęściej żona – mi przerywa, jestem agresywnie opryskliwy. Ale potem żałuję i wyrażam skruchę. Natomiast całe życie byłem agresywny intelektualnie. Kiedy rozpocząłem pracę na Uniwersytecie Vanderbilta w Stanach Zjednoczonych, zostałem doceniony przez kadrę akademicką za „agresywną postawę na seminariach”. Po dwóch miesiącach zostałem nawet awansowany na stanowisko research professor. Dlaczego? Ponieważ celnie zbijałem argumenty w dyskusjach. Wytykałem błędy. Amerykanie traktują taką agresję jako motor postępu.

Lepiej być agresywnym czy współczującym?

Warto współczuć. Nie warto jednak zupełnie rezygnować z agresji. Agresja jest niezbędna do przetrwania, tak samo jak empatia. Aby żyć wśród ludzi, musimy atakować i bronić się, ale może przede wszystkim współpracować i wspierać się nawzajem.


Jerzy Vetulani  (ur. 21 stycznia 1936, zm. 6 kwietnia 2017) – profesor nauk przyrodniczych, psychofarmakolog, neurobiolog i biochemik. Jeden z najczęściej cytowanych polskich  naukowców w dziedzinie biomedycyny i pełnym pasji popularyzatorem nauki.