Najważniejszy wniosek? Przodkowie współczesnych rdzennych mieszkańców obu Ameryk dotarli na kontynent nie wcześniej niż 21 tysięcy lat temu. Oznaczałoby to, że ich migracja rozpoczęła się w czasie ostatniego maksimum zlodowacenia, gdy ogromne obszary półkuli północnej pokrywał lód. Bez odpowiedzi pozostaje natomiast pytanie o to, czy ludzie pojawili się w Ameryce jeszcze wcześniej. Kluczowe pozostają zarówno nowe analizy DNA, jak i odkrycia archeologiczne.
Kwestia tego, kiedy pierwsi ludzie dotarli do obu Ameryk, od dziesięcioleci dzieli archeologów. Nowe światło na tę zagadkę rzuca szereg badań genetycznych przygotowany przez naukowców związanych z University of Kansas. Publikacja ukazała się w Current Opinion in Genetics & Development, a jej autorzy zestawili dostępne dane genetyczne, archeologiczne i środowiskowe, porównując trzy główne modele migracji.
Czytaj też: Tajemniczy grób dziecka zawiera podobiznę nieludzkiej postaci. Poruszające odkrycie z Peru
Pierwszy zakłada przybycie ludzi przed ostatnim maksimum zlodowacenia, czyli ponad 25 tysięcy lat temu. Drugi wskazuje na migrację w trakcie tego okresu, mniej więcej między 25 a 14 tysięcy lat temu. Trzeci przewiduje późniejsze zasiedlenie kontynentu, mniej niż 14 tysięcy lat temu. Analiza danych genetycznych najlepiej wpisuje się w scenariusz pośredni. Według autorów przeglądu przodkowie współczesnych rdzennych Amerykanów mogli znaleźć się na kontynencie około 21 tysięcy lat temu. Nie jest to jednak bezpośrednio zmierzona data migracji, lecz wniosek wyprowadzony z historii genetycznej dawnych populacji.
W ciągu ostatnich 16 lat naukowcy opublikowali 257 pełnych genomów dawnych mieszkańców obu Ameryk oraz kolejne 1204 zestawy danych obejmujące informacje z całego genomu. Materiał ten pozwala coraz dokładniej odtwarzać pokrewieństwo między populacjami i szacować, kiedy ich drogi ewolucyjne zaczęły się rozchodzić.
Według analiz przodkowie rdzennych Amerykanów wywodzili się z populacji północno-wschodniej Azji. Część tych grup przebywała przez pewien czas w Beringii, obszarze obejmującym dzisiejszą Cieśninę Beringa i sąsiadujące tereny Syberii oraz Alaski. W epoce lodowcowej poziom mórz był znacznie niższy, dlatego istniał tam lądowy pomost między Azją a Ameryką Północną.
Izolacja populacji, a następnie jej podział na kolejne grupy mogły pozostawić charakterystyczne sygnały w DNA ich potomków. Analiza tych zmian pomaga odtworzyć przebieg migracji nawet wtedy, gdy nie zachowały się bezpośrednie ślady dawnych wędrówek. Problem polega na tym, że dane genetyczne i archeologiczne nie zawsze wskazują ten sam moment pojawienia się człowieka na kontynencie.
Czytaj też:Niezwykłe odkrycie u wybrzeży Egiptu. Podwodny pierścień zawiera wizerunek starożytnego cudu świata
Szczególnie istotne są odciski ludzkich stóp odkryte w White Sands w stanie Nowy Meksyk. Ich wiek oszacowano na około 23 tysiące lat. Jeśli datowanie jest prawidłowe, ludzie przebywali w Ameryce Północnej już podczas maksimum ostatniego zlodowacenia, a więc wcześniej, niż sugeruje najnowsza rekonstrukcja genetyczna.
Nie musi to jednak oznaczać, iż oba rodzaje dowodów wzajemnie sobie przeczą. Ślady stóp dokumentują obecność konkretnych ludzi w określonym miejscu i czasie, natomiast DNA pozwala badać pochodzenie populacji, których potomkowie przetrwali do późniejszych epok. Nie wiadomo, w jakim stopniu ludzie pozostawiający ślady w White Sands przyczynili się do pochodzenia współczesnych rdzennych Amerykanów. Ich linia mogła z czasem zaniknąć albo pozostawić niewielki ślad w późniejszych populacjach.
