Przezroczyste ciało ryby liczy zaledwie 17 mm długości, lecz w porównaniu z nieznacznymi rozmiarami ciała jej „zęby” są rzeczywiście wydatne. Cechy zewnętrzne kwalifikują ją do rzędu karpiokształtnych (Cypriniformes), jednakże ani jeden z 3700 przedstawicieli tego rzędu nie posiada zębów — wszystkie karpiokształtne utraciły je około 50 mln lat temu w trzeciorzędzie, a dokładnie w epoce górnego eocenu. 

Analiza DNA wykazała, że w ciągu ostatnich 30 mln lat ryba ta rozwinęła własny system szczękowy. Groźne na pierwszy rzut oka kły przy bliższym zbadaniu okazały się bowiem sterczącymi ze skóry zębopodobnymi narostami, składającymi się z kości szczękowej, które ryba w toku ewolucji przekształciła w „kły”. Nie tylko zęby powodują, że ryba ta jest jednym z najciekawszych kręgowców, odkrytych w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Porównując D. dracula z jej najlepiej zbadanym krewnym Danio pręgowanym (Danio rerio), naukowcy doszli do wniosku, że nasza rybka w dziwny sposób „straciła” aż 44 kości lub ich części. Ponadto podwodny wampir zaprezentował dymorfizm płciowy — samica praktycznie nie posiada kłów, a samce wyposażone są w duże płetwy miednicowe. Na górnej części zdjęcia wykonanego mikroskopem skaningowym widać uzębionego samca, na dolnej — bezzębną samicę. Ryby z tego gatunku szybciej, niż ich krewni, osiągają dojrzałość płciową — dochodzi do tego w okresie, w którym jeszcze nie do końca ukształtowały się ich ciała! — dzięki czemu osiągają prawdziwy sukces reprodukcyjny.

Co ciekawe, rybę-drakulę odkryto przez czysty przypadek — na początku brytyjscy naukowcy zakwalifikowali ją do innego rodzaju. Dopiero gdy birmańskie ryby trzymane w niewoli zaczęły zdychać, ichtiolog Ralf Britz postanowił jeszcze raz przeanalizować niektóre z nich pod mikroskopem i zauważył uzębioną istotę. Według naukowca kły wykorzystywane są przez rybę w pojedynkach z innymi samcami — podczas takich pojedynków ryby szeroko otwierają szczęki, popychając nimi swoich przeciwników. Ichtiolog nie wyklucza, że podwodne wampiry mogą pływać niezauważone w akwariach wielbicieli rybek. Lepiej więc dokładnie sprawdzić swoją faunę — ale bez strachu, Danionella dracula nie jest bowiem groźna. Na ciałach żadnej z rybek nie zaobserwowano ran, których przyczyną byłaby bójka z uzębioną rybą. 

Artykuł o rybce został opublikowany w magazynie Proceedings of the Royal Society. JSL  

źródło: www.nhm.ac.uk