Sonselasuchus cedrus, główny bohater nowych badań
Chodzi o gatunek Sonselasuchus cedrus, żyjący około 215-225 milionów lat temu, w późnym triasie. Zwierzę należało do grupy szuwozaurów, odległych przodków krokodyli, które jednak zupełnie nie przypominały swoich współczesnych potomków. Zamiast masywnego ciała i nisko osadzonej sylwetki cechowały się lekką budową, długimi nogami i poruszaniem się w sposób bardziej zbliżony do dinozaurów niż do dzisiejszych gadów.
Czytaj też: Kałamarnice i mątwy skrywały ten sekret od milionów lat. Wreszcie zaczyna się układać
Najbardziej zaskakujący wniosek z badań dotyczy jednak sposobu poruszania się tego zwierzęcia. Analiza setek skamieniałości wykazała, iż młode osobniki prawdopodobnie chodziły na czterech kończynach. Dopiero w miarę wzrostu ich tylne nogi stawały się coraz dłuższe i silniejsze, co pozwalało dorosłym osobnikom przyjmować postawę dwunożną. Taki przejściowy tryb życia jest niezwykle rzadki w świecie gadów i stanowi jeden z najbardziej intrygujących przykładów zmian rozwojowych w historii ewolucji.
Naukowcy doszli do tych wniosków dzięki analizie proporcji kości kończyn. U młodych osobników przednie i tylne nogi były do siebie zbliżone długością, natomiast u dorosłych wyraźnie dominowały kończyny tylne. To właśnie ta różnica miała przesuwać środek ciężkości ciała i umożliwiać chodzenie na dwóch nogach. Jak podkreślają badacze, taki proces wzrostu jest szczególnie osobliwy i rzadko spotykany w zapisie kopalnym.
Gad, który poruszał się na dwóch kończynach
Sam wygląd zwierzęcia również odbiegał od stereotypowego obrazu krokodyla. S.cedrus był niewielki, bo osiągał około 60-70 centymetrów wysokości i przypominał raczej smukłego, szybko poruszającego się gada. Miał bezzębny dziób, duże oczodoły oraz lekką budowę kości. Co ciekawe, jego sylwetka była uderzająco podobna do niektórych dinozaurów, zwłaszcza ornitomimidów, które przypominały strusie.
To podobieństwo nie wynikało jednak z bliskiego pokrewieństwa. Naukowcy wskazują na zjawisko konwergencji ewolucyjnej, a więc sytuację, w której niespokrewnione grupy organizmów rozwijają podobne cechy, ponieważ funkcjonują w zbliżonych warunkach środowiskowych. W tym przypadku zarówno dinozaury, jak i krokodylopodobne gady zajmowały podobne nisze ekologiczne, co doprowadziło do wykształcenia zbliżonej budowy ciała.
Czytaj też: Wyprawa w głąb oceanu zakończyła się odkryciem formy życia, której nie da się do niczego przypisać
Skamieniałości znajdowały się na terenie Parku Narodowego Petrified Forest w Arizonie, gdzie znaleziono szczątki co najmniej kilkudziesięciu osobników oraz setki kości należących do tego gatunku. Tak bogaty materiał pozwolił naukowcom prześledzić rozwój zwierzęcia na różnych etapach życia, co jest rzadkością w paleontologii.Badacze podkreślają, że odkrycie zmienia dotychczasowe spojrzenie na ewolucję krokodyli oraz ich krewnych. Okazuje się, że w triasie były one znacznie bardziej zróżnicowane, niż wcześniej się wydawało, a ich formy i sposoby poruszania się mogły być niezwykle eksperymentalne. Dwunożny tryb życia, kojarzony głównie z dinozaurami, pojawiał się także w zupełnie innych liniach ewolucyjnych.
