Podczas prezentacji Jake Dyson bardzo odważnie zapowiedział, że marka przestaje być jedynie producentem zaawansowanych mechanizmów, a staje się twórcą inteligentnych maszyn analizujących nasze otoczenie w czasie rzeczywistym. Co to tak naprawdę oznacza?
Prostownica, która chłodzi włosy
Największe zamieszanie na stoiskach testowych wywołała bez wątpienia prostownica Dyson Corrale CoolShine. Jeśli pamiętacie pierwszą wersję z 2020 roku, to kojarzycie zapewne jej charakterystyczne, elastyczne płytki. W nowej odsłonie firma postanowiła rozprawić się z cichym szkodnikiem każdej stylizacji, czyli skumulowanym ciepłem, które zostaje w pasmach jeszcze długo po tym, jak prostownica przesunie się w dół.

Żeby rozwiązać ten problem, specjaliści z Dysona sięgnęli po rozwiązanie znane z kart graficznych czy zaawansowanego sprzętu gamingowego. W nasadce chłodzącej CoolShine zamontowali miniaturowe rurki cieplne wypełnione mikroskopijną ilością wody. W trakcie przeciągania pasma ten ciekły układ błyskawicznie odprowadza nadmiar wysokiej temperatury z włosa. Co ciekawe, dokładnie ten sam patent firma zastosowała wcześniej w swojej biurkowej lampie Solarcycle, więc jest to już sprawdzone rozwiązanie.
Czytaj też: Dyson wchodzi w nowy segment. To jedyny gadżet do zębów, jakiego będziesz potrzebować w łazience
Po takim prostowaniu włosy mają być prawie natychmiast chłodne w dotyku, gładsze i wyraźnie bardziej miękkie. Co ważniejsze, spadek uszkodzeń termicznych i wzrost połysku ma być widoczny już na pierwszy rzut oka, ale tu trzeba pamiętać, że to zalezy od włosów. U każdego może wyglądać to inaczej. Do wyboru dostajemy cztery precyzyjne progi temperatury od 145 do 210 stopni Celsjusza, a cała konstrukcja stała się odczuwalnie lżejsza i wygodniejsza w dłoni.
Airsmooth, czyli suszenie i wygładzanie bez torturowania
Obok pojawił się Dyson Airsmooth – pierwsza w historii tej marki dedykowana szczotko-suszarka pracująca na gorące powietrze. To zupełnie inny sprzęt niż popularny Airwrap. Tym nie zrobimy misternie skręconych loków ani fal, bo urządzenie służy do szybkiego, codziennego wygładzania i nadawania objętości włosom u nasady. Wiecie, takie domowe modelowanie na okrągłą szczotkę, które robi nam fryzjer.

Oczywiście na rynku mamy sporo takich sprzętów, więc Dyson musiał pogłówkować, jak się wyróżnić. Zrobił to idealnie, bo po prostu rozwiązał największy problem – ciągnięcie i wyrywanie włosów. Udało się to osiągnąć za pomocą opatentowanego, podwójnego układu włókien ułożonych w kształt stożka. Pierwszy rodzaj ma specjalne pętelki, które miękko uwalniają pasma bez plątania, natomiast drugi wariant, nazwany PivotFlex, opiera się na otwartej strukturze, która ładnie rozprasza strumień powietrza pod dużym ciśnieniem. W efekcie włosie zgina się pod kątem nawet 90 stopni, pozwalając na płynny ruch bez szarpania.
Za bezpieczeństwo fryzury odpowiada tu czujnik termiczny, który sprawdza temperaturę powietrza aż sto razy na sekundę. Dzięki temu urządzenie elastycznie reaguje na warunki, chroniąc naturalny skręt oraz redukując puszenie się pasm. Bardzo cieszy też fakt, że w obu nowościach zastosowano uniwersalne napięcie, więc bez problemu zabierzemy je ze sobą w każdą zagraniczną podróż.
