Korzystanie z usług różnego rodzaju wróżek nie jest domeną wyłącznie współczesnych ludzi. Znaleziska archeologiczne pokazują, że już starożytni mieli do nich słabość, czego najlepszym dowodem są kości z Turcji. Zdaniem historyków stanowią one świetny sposób na zrozumienie, jak mieszkańcy Cesarstwa Rzymskiego szukali wskazówek u swoich bogów.
Czytaj też: Wykopaliska odsłoniły kamienne kręgi o nieznanym przeznaczeniu. Archeolodzy wciąż szukają odpowiedzi
Tytułowe inskrypcje znajdowały się na wapiennym filarze. To właśnie na nim ktoś wyrył 56 odpowiedzi przypisanych do różnych kombinacji wyników rzutu kośćmi. System wykorzystywał astragale, czyli kości skokowe owiec lub kóz. Miały one nieregularny kształt i cztery powierzchnie, na których mogły się zatrzymać po rzucie. Poszczególnym stronom przypisywano wartości 1, 3, 4 i 6. Zestaw pięciu takich kości pozwalał uzyskać 56 różnych kombinacji, a każdej z nich odpowiadała konkretna wiadomość wyryta na kamiennym filarze.
Nie miało przy tym znaczenia, czy ktoś rzucał pięcioma kośćmi jednocześnie, czy używał jednej kości pięć razy. Liczył się końcowy zestaw wyników. Osoba szukająca porady mogła więc wykonać rzut, a następnie odszukać na zabytku odpowiednią kombinację i przypisaną do niej treść. Według badaczy praktyka ta była rozpowszechniona w południowej części Azji Mniejszej mniej więcej w latach 120-210, a więc w okresie Cesarstwa Rzymskiego. Wyrocznia z Kibyry stanowi świadectwo tradycji, w której przypadkowy wynik rzutu interpretowano jako sposób uzyskania wiadomości od sił boskich.
Odpowiedzi zapisane na filarze nie ograniczały się do jednej dziedziny życia. Jedne ostrzegały przed podejmowaniem pochopnych działań, inne zachęcały do wytrwałości i obiecywały pomyślny obrót wydarzeń. Niektóre brzmiały zaskakująco uniwersalnie, podczas gdy inne miały bardziej tajemniczy charakter i wymagały znajomości ówczesnych wierzeń oraz symboliki.
Jedna z przepowiedni przestrzegała, by nie podejmować zamierzonego działania. Inna sugerowała, że ucieczka przed wrogością i złem może ostatecznie przynieść nagrodę. Wśród inskrypcji znalazły się również obietnice spełnienia pragnień oraz zapewnienia, iż cierpliwość w odpowiednim momencie doprowadzi do sukcesu. W tekstach pojawiają się imiona kilku bóstw, między innymi Zeusa, Afrodyty, Kronosa i Posejdona. Szczególne znaczenie miał jednak Hermes, któremu poświęcono całą instalację. Bóg ten łączył się chociażby z podróżnymi, handlem czy pośredniczeniem między światem ludzi a bogami, dlatego jego obecność dobrze pasowała do funkcji wyroczni dostępnej w przestrzeni publicznej.
Czytaj też:Niemcy odnaleźli szkielet, którego nie potrafią zrozumieć. Sięga początków cywilizacji
Nieprzypadkowe wydaje się miejsce, w którym prawdopodobnie znajdował się odnaleziony obiekt. Filar mierzy około 1,2 metra wysokości i ma cztery pokryte napisami boki. Pierwotnie stanowił część większego monumentu, którego zwieńczeniem był posąg Hermesa. Archeolodzy odnaleźli kamienny blok wtórnie wykorzystany w murze kaplicy. Naukowcy przypuszczają jednak, że wcześniej stał na agorze, czyli głównym placu miejskim. Takie położenie sprawiało, że z wyroczni mogli korzystać zarówno mieszkańcy, jak i przybywający do miasta kupcy czy podróżni.
Monument miał być darem zamożnego dobroczyńcy, którego imię jest dziś nieczytelne. Dzięki jego hojności ludzie mogli szukać odpowiedzi na nurtujące ich pytania bez konieczności odbywania kosztownej podróży do odległego sanktuarium. Wyrocznia stanowiła więc z jednej strony element religijnego krajobrazu, a z drugiej – publicznie dostępne miejsce praktykowania wróżbiarstwa.
Źródło: Discover Magazine
