1. Pycha

Człowiek może mieć dumę - a ta nie musi prowadzić do pychy (dumy „fałszywej”). Pozytywny egoista nie hoduje w sobie pychy, gdyż będąc „ugruntowany w sobie” i wierząc w siebie, nie ma potrzeby neurotycz­nego porównywania się z otocze­niem. Wie, że takie porównanie mu szkodzi (przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto wie czy potrafi więcej lub lepiej!), że blokuje jego rozwój oraz prowadzi do izolacji i cierpienia. A cóż to za egoista, który zamiast dbać o swój interes sam sobie szkodzi?

Zwróć też uwagę, że utożsamianie pychy z przerostem ego - z nadmiernym poczuciem własnej siły czy wartości - jest wątpliwe. Przypomnij sobie ludzi pełnych pychy. Nie masz wrażenia, że postawa ich wyrasta raczej z ukrywanej słabości, z podejrzenia własnej małości? Z małego, słabego ego? Zdol­ność uczciwego patrzenia w siebie w celu wydobycia wewnętrz­nej prawdy i pokazania jej światu - atak rozumiem pozytywny egoizm - nie prowadzi do pychy, ale raczej stanowi zdrowe dla niej antidotum. A jeśli tak, to czy przypadkiem podobnie nie jest z innymi grzechami, stanowiącymi następstwo pychy?

 

2. Chciwość

Pozytywny egoizm nie wzmacnia chciwości, przenosząc uwagę do wnętrza człowieka oraz pozwalając rozpoznać rze­czywiste, a nie urojone czy wdrukowane nam przez społeczeń­stwo potrzeby.

Jeśli do realizacji twoich najgłębszych celów, twojej ży­ciowej misji potrzebne są określone dobra, zdobywasz je. Zawsze jednak sprawy zewnętrzne będą jedynie środkami. Jeśli nie, jeśli chcesz mieć dla samego posiadania, jeśli gnasz do przodu, żeby coś komuś udowodnić - przestałeś być po­zytywnym egoistą.

 

3. Nieczystość

    Mądrzy nauczyciele moralności zawsze uczą, że rozwiąz­łość to jedynie symptom, a nieczystość to coś położonego głębiej. Pierwotnie chodziło tu zwłaszcza o nieczystość ry­tualną - o naruszenia ważnych religijnych tabu. Gdy myślę o grzechu nieczystości w kontekście pozytywnego egoizmu, mam na uwadze toksyczne myśli i emocje, które powstają, gdy naszemu umysłowi brakuje dyscypliny. Jeśli - czy to w życiu, czy w seksie - traktuję innych przedmiotowo, je­śli hoduję mroczne myśli, jeśli pozwalam, by w moim sercu zalegały urazy, pretensje bądź cynizm - jestem nieczysty.

    Pozytywny egoizm - który uczy dyscypliny i zachęca, by poprzez nieustanną koncentrację na sobie porządkować swoje wnętrze - stanowi tu antidotum, a nie katalizator. Za­zwyczaj udajemy, że - tak jak w przypadku brudnych rąk czy nóg - zanieczyszczenia przychodzą z zewnątrz. Spójrz, jak wielu ludzi narzeka na otoczenie: na hydraulików, polityków, rodzinę, na osaczające nas wampiry emocjonalne. Chcemy myśleć, że to przez nich lęgną się w nas rzeczy, których nie chcemy. Pozytywny egoizm przypomina, że czystość i nie­czystość to stan twojego wnętrza.

     

    4. Zazdrość

      Zazdrość to obawa przed utratą tego, co osiągnęliśmy lub zdobyliśmy. Wariacją na jej temat może też być zawiść wobec osiągnięć innych ludzi. Źródłem zazdrości jest oczywiście koncentracja na sferze „mieć” zamiast na „być”, połączona z niepewnością co do własnej wartości oraz ze skłonnością do porównywania się. Czy mógłbyś poczuć zazdrość, gdybyś ponad wszystko cenił to, kim jesteś, lubił to, co masz, i dobrze życzył sobie i innym? Dopiero nerwowe rozglądanie się po otoczeniu i negatywny wynik porównania rodzi zazdrość czy zawiść. Dopiero brak zaufania do męża czy żony, oparty na słabym poczuciu własnej wartości (podświadome: Kimże ja jestem, żeby mnie kochać? Zasługuję pewnie na zdradę), rodzi chorobliwą zazdrość niszczącą szczęście w tylu związkach.

      Pozytywny egoista nie hoduje w sobie zazdrości, gdyż zna swoją wartość i jest otwarty na to, co przy­nosi życie. Wie też, że zazdrość blokuje jego roz­wój i prowadzi do izolacji i cierpienia. Słowem: jest bardzo mało egoistyczna.

       

      5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

      ...w życiu pozytywnych ego­istów po prostu... odpada! Nie tylko obżerając się, ale jedząc nieświadomie niewłaściwe rzeczy w niewłaściwy sposób, szkodzę sam sobie! Jako pozytywny egoista sza­nujesz siebie i, co także bardzo istotne, patrzysz na siebie i swoje życie całościowo. Nie będziesz więc dbać o dzieci czy o zadania w pracy, kalecząc swoje ciało i traktując żołądek jak śmietnik! Sam jesteś swoim najlepszym przyjacielem - przyjaźnisz się więc ze swoim ciałem. Akceptujesz je i dbasz o nie, a ono odpłaca ci, dostarczając energii do realizacji twoich celów.

       

      6. Gniew

      To jedna z emocji, która może zatruć życie. Zwłaszcza jeśli zamienia się w złość chroniczną, na przykład pragnie­nie zemsty. Znam dramatyczny przypadek podtrzymywa­nia takiego pragnienia przez osiemnaście lat! Całe życie podporządkowane myśli o brutalnej zemście, do której (na szczęście) nie doszło. Skutek opłakany - rozchwianie emo­cjonalne, frustracja, depresja, zaniedbanie siebie, brak pra­cy. Ta sytuacja pięknie ilustruje, że złe emocje odkładają się w ciele i w umyśle, są jak kubek trucizny, którą wypijamy sami i myślimy, że zaszkodzi drugiemu.

      Pozytywny egoizm nie zachęca do tłumienia złości, ale - skoro naprawdę masz dbać o siebie - nie możesz jej także bez ograniczeń eksportować. Zła energia wraca; demon­strując złość, nasilasz gniew innych. Nawet ćwicząc złość w samotności - na przykład klnąc w duchu i waląc gniewnie pięścią w poduszkę lub worek treningowy - ćwiczysz nawyk agresji. Ścieżka pozytywnego egoizmu uczy panowania nad złością, nie po to, by chronić innych, ale dla własnego dobra.

       

      7. Lenistwo

      Grzech niezwykle dziś popularny, zwłaszcza w wersji roz­maitego rodzaju zaniechań. Wiem, że śmieciowe jedzenie mnie wykańcza, ale nic z tym nie robię; nie chce mi się goto­wać, szukać tych wszystkich produktów, dowiadywać się, co jest trujące, a co nie. Wiem, że przydałoby się poćwiczyć, ale kiedy? Przed pracą nie mam czasu, po pracy. jestem zbyt zmęczony, to znaczy znów: nie chce mi się. Czy można się dziwić, że wielu ludziom dosłownie nie chce się żyć? Pozna­łem wielu dwudziesto- i trzydziestoparolatków, którzy myśleli o sobie jak o starcach. - Ja już się nie zmienię: „Nie przesadza się starych drzew” - powiedział mi niegdyś jeden z moich ko­legów, lat 34.

      Niestety współczesna psychologia niechcący wzmacnia ten sceptycyzm wobec własnych możliwości - definiując „rozwój psychofizyczny” człowieka jako proces, który kończy się gdzieś w wieku 20-26 lat. Oczywiście to kompletna bzdura! Pozy­tywny egoista wie, że rozwija się przez całe życie! Na żadnym jego etapie nie można się lenić! Lenistwo to rozbrat z samym sobą, to zaniechanie troski o siebie, to zatrzymanie się w pół kroku nad przepaścią.