Formuła 1 bez grid girls. Lawina komentarzy: “Straciłam pracę przez te feministki”

Piękne kobiety w skąpych strojach znikną z torów Formuły 1. – To przestarzała praktyka, która kłóci się ze współczesnymi normami społecznymi – tłumaczą władze F1.

Władze Formuły 1 podjęły decyzję, że od tego roku rezygnują z tzw. grid girls (w  wolnym tłumaczeniu „dziewczyn z prostej startowej”).  Liberty Media, koncern zarządzający F1, tłumaczy, że to przestarzała praktyka, która kłóci się ze współczesnymi normami społecznymi. Wiele mówi się o uprzedmiotowieniu kobiet i  erotyzacji przekazu, o naleciałościach z poprzedniej epoki  i o tym jak dużo się w międzyczasie nauczyliśmy.

W branży motoryzacyjnej zawrzało. Wiele osób związanych z motorsportem zauważa, że kobiety zatrudnione jako grid girls miały nie tylko ładnie wyglądać, ale pełniły też  istotną funkcję – wskazywały miejsca, w których kierowcy mieli stanąć przed startem wyścigu. Temat grid girls znalazł się na okładce “La Gazetta dello Sport”: Koniec z kobietami, tylko samochody! – czytamy.

Decyzja Formuły 1 wywoła oburzenie wśród samych zainteresowanych. Kobiety zatrudnione jako grid girls same zabrały głos w social media. Na Twitterze pojawiły się wpisy oznaczone hashtagiem #SaveTheWalkOnGirls. “Przez te feministki straciłam pracę”, „Kocham to zajęcie. Jestem szanowana, dobrze wynagradzana i z dumą reprezentuję swój zespół”, „Nigdy nie czułam się niekomfortowo” – czytamy.  Byłe grid girls podkreślają, że pracę wybrały z własnej woli i nikt ich do tego nie zmuszał.

 

Nie brakuje też głosów zawiedzionych kibiców, dla których piękne dziewczęta w skąpych strojach były częścią sportowego spektaklu. „Absurdalny pomysł”, „szalona poprawność polityczna”, „spisek brzydkich feministek”.

Zadowolenia z decyzji nie kryje natomiast fundacja Women’s Sport Trust. – Kolejny sport dokonał jasnego wyboru tego, co chce sobą reprezentować – czytamy w komunikacie.

Jedno jest pewne: cała sytuacja stawia ważne pytania – o granice wolności i poprawności politycznej. Co Wy na to? Kres szowinizmu w sporcie czy triumf fanatycznej poprawności?

Więcej:Formuła 1