
Produkcja na rubieżach cesarstwa
Skala odkrycia jest naprawdę imponująca. Archeolodzy natrafili na ponad 800 rzymskich osełek, czyli kamieni służących do ostrzenia broni białej. Dla porównania, na wszystkich Wyspach Brytyjskich znano dotąd mniej niż 300 takich artefaktów. To oznacza, że w jednym miejscu znaleziono więcej niż przez dziesięciolecia badań na terenie całego kraju. Taka liczba nie pozostawia wątpliwości, wszak nie mamy do czynienia z przygodnym warsztatem, ale z prawdziwą, zorganizowaną produkcją na potrzeby wojska.
Czytaj też: Archeolodzy odnaleźli bezcenny celtycki instrument. Jego dźwięk wywoływał wśród Rzymian wielkie przerażenie
Datowanie znalezisk przy pomocy metody luminescencyjnej wskazuje, że warstwa z osełkami pochodzi z okresu między 104 a 238 rokiem. To kluczowy czas dla rzymskiej Brytanii, gdy budowano i utrzymywano Wał Hadriana, a obecność legionów była najsilniejsza. Co ciekawe, starsze osady pod tą warstwą sugerują, że aktywność w tym rejonie mogła trwać nawet blisko 200 lat. Sam charakter znalezionych przedmiotów wiele mówi o procesie. Znaleziono osełki na różnych etapach obróbki – od surowych, nieociosanych bloków po wypolerowane, gotowe narzędzia. Odkryto też 65 par wciąż połączonych ze sobą kamieni oraz jeden rzadki egzemplarz „potrójny”. To bezpośredni dowód na produkcję seryjną. Co jednak najciekawsze, wszystkie osełki były w jakiś sposób uszkodzone. Badacze z Durham University uważają, że to miejsce było swoistym wysypiskiem odpadów produkcyjnych. Dokładne badania warstw geologicznych potwierdzają tę tezę. Rzymska armia słynęła z surowych standardów jakości, więc wadliwy lub pęknięty towar był po prostu odrzucany, a sprawne egzemplarze trafiały do jednostek.
Rzeka Wear jako strategiczny szlak
Odkrycie nie ogranicza się tylko do osełek. Znalezisko 11 kamiennych kotwic, największe tego typu w północnej Europie, rzuca nowe światło na sposób funkcjonowania całego kompleksu. Rzeka Wear nie była jedynie źródłem wody, ale główną arterią transportową. Wydobyty po północnej stronie piaskowiec prawdopodobnie transportowano łodziami na płaski, południowy brzeg, gdzie odbywała się obróbka. Gotowy produkt z powrotem trafiał na łodzie, by popłynąć w dół rzeki do nadbrzeżnych magazynów. Stamtąd mógł być rozsyłany do fortów w całej prowincji lub nawet dalej, na kontynent.
To podejście pokazuje genialną w swojej prostocie logistykę Imperium. Granica nie była jedynie linią umocnień, ale zapleczem zaopatrzeniowym. Obszary przygraniczne tętniły życiem przemysłowym, które bezpośrednio wspierało legiony. Kontrola terytorium zależała nie tylko od żołnierzy, ale i od sprawnej dystrybucji zaopatrzenia.
To miejsce po raz pierwszy umieszcza Sunderland mocno na rzymskiej mapie wojskowej. Pokazuje to, że obszary w pobliżu granicy nie były pustymi strefami buforowymi, lecz kluczowymi centrami produkcyjnymi wspierającymi armię Rzymu.
Miejsce o długiej historii. Wykopaliska ujawniły więcej niż Rzymianie
Co fascynujące, Offerton to nie tylko relikt rzymski. Prace archeologiczne odsłoniły wielowarstwową historię tego strategicznego miejsca. Znaleziono drewniane i kamienne pomosty, buty skórzane z okresu Tudorów oraz kule armatnie z czasów angielskiej wojny domowej. Wygląda na to, że przez ponad 1800 lat brzegi rzeki Wear konsekwentnie pełniły funkcję militarnego i logistycznego zaplecza dla różnych armii.
Czytaj też: Unikatowe pudełko z kości w rzymskim grobie. Archeolodzy jeszcze nigdy czegoś takiego nie widzieli
Badania, prowadzone przez Vedra Hylton Community Association we współpracy z Durham University, zyskały rozgłos dzięki serialowi pt. Digging for Britain. Eksperci nie mają wątpliwości, że to jedno z ważniejszych odkryć ostatnich lat w północnej Anglii. Szacuje się, iż setki, a może tysiące osełek wciąż spoczywają w ziemi, czekając na wydobycie. Odkrycie w Offerton zdecydowanie poszerza więc horyzonty. Przedstawia rzymską Brytanię nie jako bierną, zmilitaryzowaną prowincję, lecz jako region z rozwiniętym, lokalnym przemysłem zbrojeniowym. To ważne przypomnienie, że imperium utrzymywało się nie tylko siłą oręża, ale także dzięki sieciom zaopatrzenia, rzemiosłu i standaryzacji.