powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Kultura

Łukasz Twarkowski łączy film i teatr, dla pokolenia multitaskingu. Intryguje, ale i odrobinę przeraża

Na pewno wiele osób miewało takie myśli, kiedy się zastanawiało czy teatr i film jest tym samym, ale pokazanym trochę z różnych perspektyw? I czy jedno mogłoby istnieć bez drugiego? Polski reżyser, Łukasz Twarkowski, stworzył spektakl łączący obydwa światy w formie widowiska idealnie odzwierciedlającego dzisiejsze czasy multitaskingu.

B
Bartosz Gabiś
1h temu·3 minuty·
Łukasz Twarkowski łączy film i teatr, dla pokolenia multitaskingu. Intryguje, ale i odrobinę przeraża

Pinelopi Gerasimou via DesignBoom

Chcesz czytać więcej treści jak „Łukasz Twarkowski łączy film i teatr, dla pokolenia multitaskingu. Intryguje, ale i odrobinę przeraża"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Immersyjne spektakle są równie intrygujące, co odrobinę przerażające. Pamiętam jak lata temu byłem na adaptacji Słownika chazarskiego Milorada Pavicia, podczas którego publiczność stwała się częścią przedstawienia. Tutaj nie jest aż tak drastycznie, lecz publiczność, która nagle ujrzała siebie na ekranie zawieszonym nad sceną, na pewno miała tysiąc pytań i emocji skumulowanych jednocześnie. Tak wygląda bowiem otwarcie sztuki “Oracle” Twarkowskiego (scenariusz Anka Herbut), która jest i filmem i teatrem.

Oracle to przedstawienie historii Alana Turinga w spektaklu niczym film, albo w filmie niczym spektakl

Co to w ogóle znaczy, że jest jednocześnie i filmem, i teatrem? To jest bardzo właściwe pytanie, gdyż chyba nigdy nie mamy do czynienia z czymś tak rozbudowanym jak Oracle, a do tego branym naprawdę dosłownie. Dla reżysera te dwa światy się zawsze przenikają, co przedstawił w formie trwającego wystąpienia, którego newralgicznym elementem są operatorzy kamer, będący równie ważni jak sami aktorzy. To dzięki nim, widzowie widzą nad sceną, film kręcony na ich oczach.

Tym samym ta właściwa scena staje się hybrydą przedzieloną poziomo w połowie, tworząc dwa światy w starciu o uwagę widzów. Ci stają się w pewnym sensie częścią spektaklu, bo przez ten dualizm są jakby podglądaczami wydarzeń tworzonych za zamkniętą, chociaż przeszkloną ścianą modułowych desek teatralnych. Przy czym góra te zdarzenia dokumentuje i zgłębia ich szczegóły.

Czytaj też: Hoa hoa hoa season, czyli kiedy jesień dostała soundtrack ze „Zmierzchu”

Oracle Twarkowskiego, to wydarzenie trwające aż 3 godziny i 40 minut i przez ten cały czas, widzowie są świadkami tworzenia filmu na żywo. Operatorzy kamer mają trudne zadanie, w którym jednocześnie muszą uchwycić aktorów w kadrze stworzonym dla kina i przy tym nie mogą widzów pozbawiać intymności sceny tradycyjnego teatru.

Pinelopi Gerasimou via DesignBoom

Naturalnie każdy może samodzielnie wybierać, na co w danej chwili patrzy, lecz trudno jest się wyzbyć wrażenia, że twórcy tego spektaklu wystawiają na próbę pokolenie multitaskingu i w zasadzie, można odebrać to wszystko na dwa sposoby. Pójść za tropem przyczynku do dyskusji o kulturze XXI wieku, która nie potrafi robić jednej rzeczy na raz i zawsze traci coś, kosztem czegoś innego albo rozważyć, czy w tym wszystkim, twórcy sami nie stali się częścią przebodźcowujących realiów współczesnego kina i filmów, w których nie ma już miejsca na chwilę spokoju, a akcja goni akcję.

Użycie innego medium, takiego jak film, pozwoliło twórcom na sięgnięcie po kolejne metody wizualizacji, niedostępne dla tradycyjnego spektaklu. Napięcie jest budowane jednocześnie grą, kadrami i użytą technologią, jak na przykład kamerami termowizyjnymi. Te pozwalają budować napięcie w zupełnie inny sposób niż nawet klasyczne kino. Tam jednak by ono nie przeszło (no, może poza Predatorem), a tutaj kwitnie jako część eksperymentu.

Pinelopi Gerasimou via DesignBoom

Naturalnie takie widowisko zasługuje też na scenę stworzoną z modułów, które pomiędzy kolejnymi scenami zamieniają się miejscami lub tworzą jedną wielką, gdzie są przedstawiane losy Turinga. Mnie od razu się przypominają wystąpienia na deskach Teatru Rozrywki, w którym również używa się podobnej techniki, więc zapewniam, że w starciu przeciwko trwającemu równocześnie filmowi, teatr na pewno się nie poddaje.

Czytaj też: Nie tylko LEGO. Te zestawy klocków czekają, żeby ktoś je w końcu odkrył

Ogromną rolę odgrywają jeszcze światła, dbające o dramaturgię spektaklu i filmu. Ciekawe jeszcze jest to, że użycie kamer zmusza nie tylko publiczność do obcowania z dwoma motywami naraz i dokonywaniem wyboru, lecz i sami aktorzy muszą odnaleźć się w hybrydowej rzeczywistości i zaspokoić pragnienia własne, jak i reżysera oraz widzów.

Pinelopi Gerasimou via DesignBoom

Można przez te wszystkie detale długo kontemplować, rozważając, czy w świecie pełnym świateł, rozpraszaczy, powiadomień i kina wypełnionego wszystkim, wszędzie, naraz, potrzebujemy tego samego również w teatrze. Niezmiernie interesujące jest to, że i sama wiedza o Oracle Twarkowskiego i Herbut skłania nas do dyskursu na temat stanu świata, a co dopiero po samym seansie? Spektaklu?

Źródło: designboom

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Łukasz Twarkowski łączy film i teatr, dla pokolenia multitaskingu. Intryguje, ale i odrobinę przeraża"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX