Władze lotnicze USA opublikowały raport ze śledztwa w sprawie śmierci Steve’a Fossetta, przedsiębiorcy i łowcy rekordów, który w wieku 63 lat zaginął w Nevadzie 3 września 2007 roku. Dopiero 7 października następnego roku odnaleziono dokumenty Fossetta leżące wysoko w górach Sierra Nevada w południowej Kalifornii. Zaraz potem po przeczesaniu sporych połaci terenu służby poszukiwawcze trafiły na samolot Fossetta. Doszło do katastrofy - samolot rozbił się, a z ciała podróżnika i odkrywcy znaleziono jedynie drobne fragmenty kostne. Po drobiazgowym śledztwie obejmującym szczegółowe ekspertyzy i badania wszystkich szczątków eksperci z Państwowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) są zgodni, ze jego samolot nie nawalił w czasie lotu i do końca był sprawny. Ich zdaniem silnik maszyny pracował w chwili zderzenia z ziemią, a z samolotem Bellanca nie było żadnych problemów. Zdaniem autorów raportu, którzy uwzględnili m. in. dane meteorologiczne Fossett w czasie swojego lotu natrafił na obszar, w którym wystąpiły silne prądy skierowane ku ziemi. Podmuch był tak silny, ze pilot nie miał szans wrócić na właściwy pułap lotu i uderzył w zbocze. h.k.