Znalezisko pochodzi z dawnego rzymskiego miasta Nida, które istniało na obrzeżach współczesnego Frankfurtu. Podczas badań archeologicznych prowadzonych na terenie starożytnego cmentarzyska uczestnicy wykopalisk natknęli się na grób mężczyzny pochowanego między 230 a 270 rokiem. Tuż pod jego brodą znajdował się niewielki srebrny amulet, prawdopodobnie noszony za życia na szyi i złożony do grobu wraz ze zmarłym.
Czytaj też: Naczynie sprzed 5 tysięcy lat zaskoczyło archeologów. Trzy symbole wciąż nie dają odpowiedzi
Początkowo badacze nie zdawali sobie sprawy z wyjątkowości znaleziska. Dopiero szczegółowe analizy wykazały, iż wewnątrz amuletu znajduje się cienki srebrny zwój pokryty tekstem. Problem polegał jednak na tym, że materiał był niezwykle delikatny. Po niemal dwóch tysiącach lat srebro stało się kruche i niemożliwe było jego rozwinięcie bez ryzyka całkowitego zniszczenia.
Przełom nastąpił dopiero przed dwoma laty, kiedy naukowcy wykorzystali nowoczesną tomografię komputerową o bardzo wysokiej rozdzielczości. Dzięki zaawansowanym skanom udało się stworzyć trójwymiarowy model zwoju i odczytać ukryty tekst bez konieczności fizycznego rozwijania srebrnej folii. Następnie badacze przez wiele miesięcy łączyli ze sobą fragmenty inskrypcji niczym skomplikowaną układankę.
Ostatecznie udało im się zrekonstruować osiemnaście linijek łacińskiego tekstu. Sam fakt użycia łaciny wzbudził duże zainteresowanie badaczy, ponieważ większość podobnych amuletów z tego okresu zawierała napisy w języku greckim lub hebrajskim. Treść inskrypcji nie pozostawia większych wątpliwości co do religijnych przekonań właściciela. W tekście pojawiają się bezpośrednie odniesienia do Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego, a także wezwania modlitewne i formuły ochronne.
Sporo emocji wśród uczonych wzbudziło wezwanie Święty, Święty, Święty, które według historyków stało się powszechniejsze dopiero w IV wieku. W inskrypcji wspomniany jest również święty Tytus, uczeń apostoła Pawła, co stanowi jedno z najwcześniejszych znanych odniesień do tej postaci. Z jednej strony na uwagę zasługuje wiek tego artefaktu, ale dodatkowo inskrypcja jest wyjątkowa, ponieważ ma charakter całkowicie chrześcijański. W podobnych amuletach z III wieku często występowały elementy różnych wierzeń i tradycji religijnych, które współistniały w świecie rzymskim. Tymczasem tutaj mówimy o braku odniesień do innych kultów, co wskazuje na bardzo silne i jednoznaczne przywiązanie właściciela do chrześcijaństwa.
Czytaj też: Gęstwina lasu skrywała Grobowiec Gigantów. To monumentalny obiekt z epoki brązu
To szczególnie istotne w kontekście realiów epoki. W III wieku wyznawanie chrześcijaństwa wciąż mogło wiązać się z poważnym ryzykiem. Religia nie była jeszcze oficjalnie akceptowana przez Cesarstwo Rzymskie, a jej wyznawcy nierzadko spotykali się z prześladowaniami. Noszenie amuletu z tak wyraźnym przesłaniem religijnym świadczy więc o dużej odwadze jego właściciela. Co ciekawe, dotychczas najstarsze potwierdzone dowody obecności chrześcijan na północ od Alp pochodziły z IV wieku. Odkryty amulet przesuwa tę granicę o co najmniej kilkadziesiąt lat, a być może nawet o całe stulecie. Oznacza to, że wspólnoty chrześcijańskie mogły funkcjonować w północnych prowincjach Cesarstwa Rzymskiego znacznie wcześniej, niż nam się wydawało.
Źródło: Uniwersytet Johanna Wolfganga Goethego we Frankfurcie
