Jakub Sobieski, ojciec króla Jana III, podróżując w latach 1607–1613 po Europie zachodniej, odwiedził również Paryż. Tam był świadkiem wydarzeń związanych z zasztyletowaniem króla Henryka IV przez fanatycznego katolika François de Ravaillac. Egzekucja mordercy króla, który pragnął zakończyć wojny religijne pomiędzy katolikami a hugenotami, odbyła się 27 maja 1610 roku. Przed uśmierceniem przestępca został poddany wymyślnym torturom, m.in. rozerwaniu końmi. Jego szczątki posiekano szpadami na drobne kawałki, które zostały częściowo rozgrabione przez motłoch. Kilka kęsów trafiło do gospodarzy Jakuba Sobieskiego. „Ten gospodarz – wspominał potem Sobieski – na pozór stateczny, z brodą wielką, przyniósł też był kilka sztuczek ciała tego Rawaliaka i z furyi wielkiej, z jadu smażył je w jajecznicy i jadł je, na co oczy moje i oczy JM pana Branickiego patrzały”. Dwa lata później – choć w zupełnie innych okolicznościach – Polacy także zajadali się ludzkim mięsem.

SUMIENIE BUDZIŁŁY SIĘ BUDZI