
Głównym powodem, dla którego naukowcy „szukają dziury w całym”, jest zaskakująca słabość grawitacji. Choć wydaje nam się ona potężna (w końcu trzyma planety na orbitach), w skali cząsteczek jest miliardy miliardów razy słabsza niż siły magnetyczne czy jądrowe. Zwykły magnes na lodówkę potrafi pokonać przyciąganie całej planety Ziemi i utrzymać kartkę papieru.
Fizycy teoretyczni sugerują, że grawitacja jest tak słaba tylko dlatego, że „wycieka” do innych, niewidzialnych dla nas wymiarów. Gdybyśmy potrafili tam zajrzeć, mogłoby się okazać, że w pełnej, wielowymiarowej przestrzeni grawitacja jest równie silna jak pozostałe oddziaływania.
Czytaj także: Geometria czasoprzestrzeni nie jest gładka. Tajemnice kwantowej teorii grawitacji
Ciasno zwinięta rzeczywistość: Koncepcja kompaktyfikacji
Jeśli dodatkowe wymiary istnieją, to dlaczego ich nie widzimy? Naukowcy posługują się tu analogią do węża ogrodowego. Z daleka wygląda on jak cienka, jednowymiarowa linia. Dopiero gdy podejdziemy bardzo blisko, dostrzegamy, że ma on dodatkowy, „zwinięty” wymiar – jego obwód.
Zgodnie z teorią strun, dodatkowe wymiary (może ich być nawet 10 lub 11!) są tak ciasno „zwinięte” w skali mikro, że nie jesteśmy w stanie ich wyczuć. Mogą mieć one rozmiary mniejsze niż jądro atomu, tworząc skomplikowane kształty geometryczne, które decydują o tym, jak zachowują się cząstki elementarne.
Nowe dowody: Grawitacja pod mikroskopem
Artykuł z lutego 2026 roku opisuje przełomowe eksperymenty, w których naukowcy mierzyli siłę grawitacji na ekstremalnie małych dystansach – rzędu mikrometrów. Zgodnie z prawem Newtona, siła przyciągania powinna rosnąć w ściśle określony sposób wraz ze zmniejszaniem dystansu.
Najnowsze dane sugerują jednak subtelne odchylenia od tego prawa. Gdy dwa obiekty zbliżają się do siebie na odległość cieńszą niż ludzki włos, grawitacja zaczyna zachowywać się „dziwnie”. Dla fizyków to sygnał, że na tak małą skalę zaczynają wpływać na nią dodatkowe wymiary, które na co dzień pozostają w ukryciu. Jeśli te wyniki zostaną potwierdzone, będzie to pierwszy bezpośredni dowód na to, że nasza „trójwymiarowa wyspa” jest częścią większego archipelagu.
Czytaj także: Czas nie istnieje. Fizycy sugerują, że może wyłaniać się z informacji
Co to oznacza dla nas?
Zrozumienie dodatkowych wymiarów to nie tylko zaspokojenie ciekawości. To klucz do „teorii wszystkiego” – świętego Graala fizyki, który połączyłby ogólną teorię względności Einsteina z mechaniką kwantową.
Gdybyśmy nauczyli się manipulować dostępem do dodatkowych wymiarów, mogłoby to w przyszłości otworzyć drogę do technologii, o których dziś nawet nie śnimy: od błyskawicznych podróży międzygwiezdnych, po niewyczerpalne źródła energii. Na razie jednak pozostaje nam cierpliwe nasłuchiwanie echa grawitacji, które może do nas docierać z „sąsiedniego pokoju” wielowymiarowego wszechświata.