W związku z tym badacze mówią o zjawisku w postaci ukrytego głodu. Mówiąc krótko, chodzi o sytuację, w której organizm otrzymuje wystarczającą liczbę kalorii, ale jednocześnie cierpi na niedobory kluczowych witamin i minerałów. Obecnie taki problem może dotyczyć ponad dwóch miliardów ludzi na świecie. Niedobory dotyczą przede wszystkim żelaza, wapnia, jodu, cynku oraz witamin z grupy B, a także witamin C i E.
Czytaj też: Naukowcy nie mają wątpliwości. Harvard mówi, że to jest najlepsza dieta dla mózgu
Fenomen ten nie ogranicza się wyłącznie do krajów rozwijających się. Coraz częściej uczeni obserwują go również w państwach wysoko rozwiniętych, gdzie dieta obfituje w żywność, lecz jej wartość odżywcza stopniowo maleje. Gdzie leży źródło problemów? Jedną z głównych przyczyn okazuje się zmieniający się klimat. Rosnące stężenie dwutlenku węgla w atmosferze wpływa na sposób wzrostu roślin. Choć wyższe poziomy CO₂ mogą sprzyjać szybszemu wzrostowi i większym plonom, jednocześnie prowadzą do obniżenia zawartości białka, witamin i mikroelementów w ziarnach zbóż czy innych roślinach uprawnych. W efekcie żywność dostarcza coraz mniej składników niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu.
Szczególnie niepokojąca jest sytuacja w przypadku ryżu, który stanowi podstawę wyżywienia dla miliardów ludzi, zwłaszcza w Azji. Już dziś biały ryż zawiera mniej składników odżywczych niż wiele innych zbóż, a prognozy sugerują, iż do połowy XXI wieku dalszy spadek zawartości witamin z grupy B może doprowadzić do znacznego wzrostu liczby osób cierpiących na niedobór kwasu foliowego. Zdaniem naukowców taki problem może objąć dodatkowo niemal 250 milionów ludzi.
Nowe badania pokazują jeszcze jedną kwestię: witaminy ważne dla zdrowia człowieka pełnią jednocześnie kluczową rolę w funkcjonowaniu samych roślin. Tiamina, czyli witamina B1, pomaga roślinom lepiej znosić suszę, natomiast kwas foliowy i ryboflawina zwiększają ich odporność na zasolenie gleby i inne skutki zmian klimatycznych. Oznacza to, że poprawa wartości odżywczej upraw może jednocześnie zwiększyć ich odporność na coraz trudniejsze warunki środowiskowe.
Eksperci przypominają, że przez dziesięciolecia hodowla roślin koncentrowała się przede wszystkim na zwiększaniu plonów. Zielona Rewolucja z lat 60. XX wieku pozwoliła znacząco ograniczyć problem głodu i uratowała przed nim setki milionów ludzi. Jednocześnie nacisk na wydajność sprawił, że kwestie jakości odżywczej upraw często schodziły na dalszy plan. W efekcie wiele współczesnych odmian produkuje więcej żywności, ale nie zawsze zapewnia odpowiednią ilość witamin i minerałów.
Czytaj też: Naukowcy oddali stery naturze, by po latach sprawdzić efekty. Wciąż nie wierzą w to, co wyrosło
Zdaniem badaczy stojących za tymi rewelacjami tradycyjne metody hodowli nie będą wystarczające, aby odwrócić niepokojący trend. Rozwiązaniem mogą okazać się nowoczesne techniki edycji genów, takie jak CRISPR, które pozwalają znacznie szybciej tworzyć odmiany roślin o wyższej zawartości składników odżywczych. Przykładem jest złoty ryż wzbogacony w prowitaminę A czy nowe odmiany ryżu zawierające większe ilości żelaza i cynku. W przeciwieństwie do klasycznej hodowli, która może trwać nawet kilkanaście lat, wykorzystanie precyzyjnej edycji genów skraca ten proces do kilku lat.
Władze na Starym Kontynencie nie udają, że problem nie istnieje. W czerwcu Parlament Europejski przyjął nowe przepisy dotyczące części roślin poddanych edycji genów. Zmiany mają ułatwić rozwój odmian biofortyfikowanych, czyli wzbogaconych w witaminy i minerały, które mogą pomóc w walce z ukrytym głodem. Zwolennicy nowych regulacji podkreślają, że odpowiednio wykorzystane technologie mogą stać się ważnym narzędziem poprawy bezpieczeństwa żywnościowego w obliczu postępujących zmian klimatu. Z pewnością nie istnieje natomiast jedno rozwiązanie, które wyeliminuje problem.
Źródło:Nature
