Dziesiątki nieznanych graffiti w Pompejach. Nowatorska technologia ukazała codzienność sprzed tysięcy lat

Pompeje to nie tylko odlane w popiele odciski ciał czy doskonale zachowane mozaiki. To miasto, którego mury wciąż skrywają głosy zwykłych ludzi, zamrożone w czasie przez kataklizm. Co może kryć się pod warstwą pozornie zniszczonego tynku? Okazuje się, że całkiem sporo, o ile dysponuje się odpowiednimi narzędziami, by to dostrzec. Najnowsze odkrycie archeologów potwierdza, że nawet dobrze zbadane miejsca mogą zaoferować zupełnie nową opowieść. Wszystko dzięki metodzie, która pozwala dostrzec to, czego nie widzi ludzkie oko, odsłaniając intymne słowa i rysunki sprzed wieków.
...

Korytarz pełen starożytnych głosów

Wąskie przejście o długości 27 metrów i szerokości 3 metrów, łączące niegdyś dzielnicę teatralną z Via Stabiana, po raz pierwszy odsłonięto pod koniec XVIII wieku. Przez ponad 230 lat uchodziło za miejsce znane i zbadane. Dopiero zastosowanie nowoczesnej techniki obrazowania pokazało, jak bardzo się mylono. Ściany tego korytarza okazały się najbogatszą w napisy przestrzenią w całym starożytnym mieście. Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował ponad 200 przykładów antycznego graffiti. Kluczowy okazał się wynik: aż 79 inskrypcji, zarówno tekstów, jak i rysunków, zostało zidentyfikowanych po raz pierwszy.

Czytaj też: Ostatnia szamanka Syberii. Jej DNA skrywało tajemnicę sprzed 250 lat

Sekretem sukcesu była metoda nazwana Reflectance Transformation Imaging (RTI). Jej zasada działania jest genialnie prosta w założeniu, choć wymaga precyzyjnego wykonania. Polega na wykonaniu serii cyfrowych fotografii tego samego fragmentu ściany, każdorazowo zmieniając kąt padania światła. Specjalistyczne oprogramowanie łączy później te zdjęcia, analizując subtelne różnice w grze cienia i światła na nierównościach powierzchni. Efekt? Powstaje hiperrealistyczny, dynamiczny model 3D, na którym widać każdą, nawet najbardziej zatarą rycinę czy wyblakły napis. Dzięki tej technice udało się odtworzyć 32 teksty i 47 figur, które przez stulecia pozostawały niewidoczne. Metoda RTI stała się nieocenionym narzędziem dla epigrafików badających Pompeje.

Miłość, walki i obelgi na ścianach. Graffiti z Pompejów to zwierciadło niezmiennej natury człowieka

Odkryte napisy i rysunki to prawdziwy przekrój codzienności. Dominują wyznania miłosne, często pełne tęsknoty. „Spieszę się. Żegnaj, moja Savo, upewnij się, że mnie kochasz!” – pisał ktoś w pośpiechu. Inna inskrypcja to prośba niewolnicy Methe do bogini Wenus o harmonię z ukochanym Chrestusem. Są też lakoniczne deklaracje, jak „Piękny Sabinusie, Hermeros cię kocha!”. Nie brakuje jednak zupełnie innych tonów. Jeden z napisów wprost informuje o transakcji z pracownicą seksualną o imieniu Tychè, która otrzymała zapłatę od trzech mężczyzn „w tym miejscu”. Inny to wulgarna obelga skierowana do pewnego Miccia, drwiąca z niego w dość obsceniczny sposób.

Czytaj też: Rzadka inskrypcja z epoki Sasanidów odnaleziona w Iranie. Jej treść zdradza kulisy królewskiego rytuału

Szczególnie cenny jest drobny, bo liczący około 10 centymetrów wysokości, rysunek dwóch gladiatorów w starciu. Jeden z nich wykonuje unik, co sugeruje, iż autor mógł być naocznym świadkiem podobnej walki. Korytarz służył zresztą jako swego rodzaju tablica ogłoszeniowa dla różnych grup. Inskrypcja „Tertiani mieszkali tutaj” może wskazywać na obecność żołnierzy z legionu galijskiego, a imiona protoarabskie sugerują napływ ludzi nawet z odległych pustyń. Nowe odkrycie potwierdza, że w Pompejach, gdzie zinwentaryzowano już ponad 10 000 inskrypcji, wciąż jest co badać. Świeże metody, takie jak RTI, niewątpliwie rewolucjonizują archeologię, pozwalając „odczytać” pozornie puste ściany. To jednak dopiero początek drogi. Samo wydobycie znaku to nie to samo, co zrozumienie jego kontekstu, intencji autora czy społecznych uwarunkowań.